Parodie na weselach (i nie tylko) :D
Zwiń
X
-
650D, T 12-24 4.0, S 30 1.4, S 18-35 1.8, C 70-210 3.5-4.5, C 50 2.5 macro, M42: Praktica LLC, Jupiter 9, Pentacon 135 2.8, Orestegor 300 4.0 -
Ja po prostu nienawidzę ludzkiej ignorancji. Gdy byłem małym dzieciakiem, wydawało mi się, że mój dziadek wie wszystko o świecie. Oczywiście tak nie było. Jednak jeśli nie umiał odpowiedzieć, zawsze znajdował mi odpowiednią książkę w swoim wielkim księgozbiorze - "masz, przeczytaj sobie o tym".
Dziś świat jest pełen ludzi, którym się wydaje, że wszystko zrobią za nich inni: sprzedawcy, lekarze, maszyny, politycy.... Akurat lustrzanka jest, tak przynajmniej uważam, aparatem dla dość mocno świadomego użytkownika. I jeśli ktoś mi wyjeżdża z takim tekstem, to tak jakbym usłyszał głos kogoś kto pojeżdził trochę na rowerze, a teraz ma ochotę poprowadzić prom kosmiczny... WON !Komentarz
-
Komentarz
-
-
Sorry Teo, ale jako profesjonalista-sprzedawca dobrzy byłoby, żebyś głęboko przemyślał sprawę. W końcu utrzymujesz sie przy życiu - ty, a także już teraz, albo w przyszłości twoja rodzina - z pieniędzy tego człowieczka. Chyba ma on prawo wydać swoje pieniądze, na co chce, i uzyskać za nie poradę, czy nie?Dziś świat jest pełen ludzi, którym się wydaje, że wszystko zrobią za nich inni: sprzedawcy, lekarze, maszyny, politycy.... Akurat lustrzanka jest, tak przynajmniej uważam, aparatem dla dość mocno świadomego użytkownika. I jeśli ktoś mi wyjeżdża z takim tekstem, to tak jakbym usłyszał głos kogoś kto pojeżdził trochę na rowerze, a teraz ma ochotę poprowadzić prom kosmiczny... WON !
Z drugiej strony wiesz przecież dobrze, że ktoś, kto pyta się sprzedawcy w supermarkecie o radę w sprawie lustrzanki, albo nawet ją tylko tam kupuje, nie może być zbyt rozgarnięty.
Propozycja, żeby każdy zajął sie np. leczeniem samego siebie w imię autonomii intelektualnej jest IMO raczej zbyt radykalna
.
Komentarz
-
-
Slawi, masz rację, że to klienci dają mi pracę, a nie dyrektor sklepu. Zdaję sobie z tego sprawę. Z drugiej strony supermarket to niezłe pole do obserwacji socjologicznych. Mnie niestety wyniki tych obserwacji bardzo rozczarowały, ale może to i dobrze. W końcu najgorsza prawda jest lepsza niż najsłodsze kłamstwo - tak uważam. Myślę, że zanim zacząłem tam pracę, miałem więcej szacunku dla ludzi, ale wynikał on z niewiedzy, jacy ludzie potrafią być (i są, o zgrozo !) naprawdę. Co innego słyszeć o tym, co innego zobaczyć to na własne oczy. Oczywiście jest jeszcze argument, że "jak Ci się nie podoba to...WON!" - pewnie stanie się to za kilkanaście miesięcy, jak tylko niektóre sprawy dociągnę do końca. "Homo marketicus" to dość ciekawe zjawisko i mimo wszystko nie żałuję tych dwóch lat...ale w końcu może się znudzić. Nie mam rodziny (w ogóle nie planuje jej założenia, jestem typem samotnika) i innych zobowiązań niż ja sam i mój kot, więc tym łatwiej mi wszystko pozmieniać w życiu.Sorry Teo, ale jako profesjonalista-sprzedawca dobrzy byłoby, żebyś głęboko przemyślał sprawę. W końcu utrzymujesz sie przy życiu - ty, a także już teraz, albo w przyszłości twoja rodzina - z pieniędzy tego człowieczka. Chyba ma on prawo wydać swoje pieniądze, na co chce, i uzyskać za nie poradę, czy nie?
Z drugiej strony wiesz przecież dobrze, że ktoś, kto pyta się sprzedawcy w supermarkecie o radę w sprawie lustrzanki, albo nawet ją tylko tam kupuje, nie może być zbyt rozgarnięty.
Propozycja, żeby każdy zajął sie np. leczeniem samego siebie w imię autonomii intelektualnej jest IMO raczej zbyt radykalna
.Ostatnio edytowany przez Teo; 359.Komentarz
-
-
Dzięki, Slawi ! Wzajemnie
Na przekór wszystkiemu trzeba po prostu robić swoje i nie oglądać się za siebie. Tylko to ma sens.
Komentarz
-
A ja wrócę do tematu wątku i tak:
grałem sobie wesele na bębnach i jak to bywa obserwowałem to i tamto fotograf, który robił zdjęcia na tym weselu pstrykał 300v z jakimś tam szkłem nie pamiętam co tam miał...+ lampa też nie pamiętam jaka .. przez pierwsze 2 godziny widziałem że biegał tu i tam i pstrykał fotki to młodej parze to gościom później po paru głębszych a popijał z nami (kapelą) i wśród gości zamiast robić zdjęcia zaczął tańczyć i takie tam.... jakoś bym to olał gdyby nie fakt że w którymś momencie podczas tańczenia (a wyróżniał się z tłumu) nagle wyjął małpkę z kieszeni i nie przerywając sobie zabawy robił zdjęcia...... jak to zobaczyłem to omal nie spadłem z krzesła za garami.....ha ha ha ubawił mnie strasznie
to był ślub mojego kolegi jak zapytałem go dlaczego wziął kogoś takiego i jak ma zamiar rozliczyć się z gościem który raczej przyszedł na zabawę a nie do pracy usłyszałem " aaaaaa.... bo on jest tani..." nogi się pode mną ugięły uffOstatnio edytowany przez Lodek; 3174.Czarna skrzynka firmy C
Komentarz
-
Pewnego razu , gdzieś w Karkonoszach, para młodych ludzi zaczepiła mojego tatę, z prośbą o zrobienie fotki pod jakimś wodospadem. Ponieważ ojciec, po wypadku miał problemy z prawą dłonią, nauczył się robić zdjęcia odwróconym aparatem wyzwalając migawkę kciukiem lewej ręki. (...taka religia , nawet mu to szło ... :P)
Gdy ten młody człowiek zobaczył obracany aparat, uśmiechnął się i podszedł mówiąc:
- ten sprzęt (to był kompakcik) trzyma sie odwrotnie ...
Stary mu na to :
- tak, wiem , prosze się nie martwić , wiem co robię.
...Po chwili to samo :
- wie pan co? proszę trzymać inaczej - DO GÓRY NOGAMI ! , ten guzik ma być na górze !!!
A ojczulek swoje :
- proszę mi wierzyć, wiem co robię
Ten młody wracał jeszcze trzy razy i próbował obracać mu w rękach aparat.
W końcu zdenerwowany wyrwał "staremu" swój kompakcik i mówi"
- czy pan sobie z nas kpi ??? robi nam pan zdjecia "do góry nogami" ,
DZIĘKUJEMY ZA POMOC !!!
... i odeszli ... (!)Komentarz
-
Ślub mojego kuzyna niedaleko Bochni. Pan fotograf z przejeciem biega(sic!) po kościele z Nikonem D50 i wali naokoło z wbudowanego flasha. Gdy młodzi mają zakładać sobie obrączki biegnie pod ołtarz... i nagle wraca kilka metrów i coś podnosi z ziemi. Gościowi wypadł akumulator z aparatu...Komentarz
-
Temat jak z horroru (szczególnie dla osób silnie związanych emocjonalnie ze swoim sprzętem).
Mojemu znajomemu w czasie wesela w torbę z zapasowym body (EOS 50) + obiektyw (z tego co pamiętam - jakaś Sigma EX) wjechał autobus!!!. Było to ładnych parę lat temu, kiedy body EOS-a 50 kosztowało 2650PLN.
Z torby dało się uratować tylko BP50, który, tak na marginesie, ja do dzisiaj posiadam.Komentarz
-
Tez mam ten sam swiatlomierz co dziadek.z beczki nieweselnej:
kiedyś byłem na spotkaniu z Wieteską chyba i on opowiadał jak robił w Krakowie jakąś fotę jakiegoś budynku (chyba do reklamy piwa, ale mogę nie pamiętać),
mierzy światło, nagle podchodzi do niego jakiś dziadek, patrzy na sprzęt, pyta sie jaka czułość i czas, Wieteska odpowiada, po czym dziadek patrzy na budynek, rozgląda się i mówi : "to max f8" i idzie dalej... Wieteska robi pomiar i światłomierz jak byk pokazuje f8....
Zadnej Wieteski nie znam.Canon 1D Mk.IIn, 24-70/2.8L, 70-200/4L IS, itd itpKomentarz
Komentarz