Ubezpieczenie sprzetu

Zwiń
X
 
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts
  • santiblue
    Początki nałogu
    • 2004
    • 322

    #1

    Ubezpieczenie sprzetu

    Tak sie zastanawiam czy ktos z Was ma swoj caly sprzet foto ubezpieczony. Jesli tak to w jakiej firmie jak to wyglada i na jakie okolicznosci macie ubezpieczony. Sie wlasnie zastanawiam czy nie ubezpieczyc na okolicznosc kradziezy i rozboju. W sumie nie malo kosztuje a stracic mozna dosyc latwo.
    dSLR + coś tam...
  • Vitez
    zło konieczne
    • 2004
    • 19804

    #2

    Komentarz

    • santiblue
      Początki nałogu
      • 2004
      • 322

      #3
      Pieknie i ladnie tylko ze ja Was pytalem czy Wy macie a nie czy ktos tam gdzies ma.
      Pwiedzmy jako bagarz przenosny czy podrozny. Macie ubezpieczony?
      dSLR + coś tam...

      Komentarz

      • Aszu
        Uzależniony
        • 2004
        • 707

        #4
        Ja jak ubezpieczałem mieszkanie, to wypytałem babeczki z Warty jak to zrobić.
        Otóż jest mały problem.
        Aparat Ci ubezpieczą, ale .... jak Ci go buchna z domu - np podczas włamania.
        A jak Ci go skubną na mieście to juz twój problem, chyba, że upozorujesz włamanie do domu.
        U innych ubezpieczycieli nie pytałem, prawdopodobnie jest podobnie.
        Rower za to mam ubezpieczony OC i AC.
        //mj

        Komentarz

        • Vitez
          zło konieczne
          • 2004
          • 19804

          #5
          Zamieszczone przez santiblue
          Pieknie i ladnie tylko ze ja Was pytalem czy Wy macie a nie czy ktos tam gdzies ma.
          Pwiedzmy jako bagarz przenosny czy podrozny. Macie ubezpieczony?
          Odpowiedzialem ci nieco pokretnie. W sensie ze nie mam ubezpieczonego bo nie da sie.
          A dlaczego sie nie da to masz w tych watkach wypisane.

          Da sie w dwoch przypadkach:
          - jak Aszu napisal - jako element wyposazenia mieszkania (nie wiem czy samochodu tez, raczej nie :> )
          - jako element wyposazenia firmy (jesli masz/pracujesz w firmie moze ona dowolne swoje wyposazenie, nawet przenosne, ubezpieczyc)

          Dodatkowo (w tym moim linku tez to masz) niektore firmy zgadzaja sie na ubezpieczenie przez osoby prywatne sprzetu przenosnego ale sa dwa kruczki:
          - koszt roczny to ok 80% wartosci sprzetu (oplaca sie?)
          - nawet jak buchna to nie udowodnisz, firmy nie wierza w to ze ktos buchnal tobie, nawet jak masz protokol policyjny. Odmawiaja wyplaty ubezpieczenia twierdzac ze klient oszukuje, sprzedal aparat i chce nielegalnie odzyskac za niego dodatkowe pieniadze. Sadzenie sie z takimi to kolejne koszta, lata postepowan i czekania na ewentualna forse, a prawnikow maja niezlych - szkoda zachodu i raczej sie przegra wiec szkoda i kosztow.

          Najtansze ubezpieczenie - dobry kurs samoobrony (nie w jakiejs mordowni a u porzadnych nauczycieli np karate, aikido a nie walk ulicznych), dodatkowo kastet, skladana palka i/lub jakis paralizator z miotaczem gazu, oraz ogromna ilosc zdrowego rozsadku - ja sie nie pcham, nie nosze sprzetu tam/wtedy gdy czuje ze moglbym go stracic (np jak jade opustoszalym autobusem na godz 23 do pracy przez pol Warszawy nigdy bym nie wzial ze soba sprzetu).

          Komentarz

          • santiblue
            Początki nałogu
            • 2004
            • 322

            #6
            Jutro jestem umowiony z moja agentka i sie dowiem. Najwyzej na firme zalatwie FV na sprzet i ubezpiecze firmowo. A co do samoobrony.... od kiedy karate to samoobrona? Aikido owszem ale musial bys sie kilka lat uczyc zeby sobie z kilkoma poradzic. Ja nie narzekam trenuje cos od dawna ale jak podejdzie piecu z bejsbolami to i tak to na nic. Ewentualnie pozwolenie na bron ale to tez niebezpieczne bo przewaznie Ciebie oskarza o nieuzasadnione urzycie a ich wypuszcza. Ech zyjemy w meksyku europy....
            dSLR + coś tam...

            Komentarz

            • Vitez
              zło konieczne
              • 2004
              • 19804

              #7
              Zamieszczone przez santiblue
              Aikido owszem ale musial bys sie kilka lat uczyc zeby sobie z kilkoma poradzic. Ja nie narzekam trenuje cos od dawna ale jak podejdzie piecu z bejsbolami to i tak to na nic.
              Nie chodzi mi w tych kursach o nauczenie sie walki by poradzic sobie z kilkoma.
              Na dobrych kursach ucza wlasnie rozsadku: kiedy uciec a kiedy walczyc, jak i jakimi sposobami przechytrzyc agresora by go uniknac a nie znokautowac.
              Jak podchodzi pieciu z bejsbolami to nogi w troki a nie walka - na tym polega sktueczna samoobrona.
              Nie by pokonac napastnikow a by wyjsc calo, obronna reka z opresji, wliczajac ucieczke niezaleznie od wlasnego ego i poczucia odwagi

              Komentarz

              • Czacha
                fotograf
                • 2004
                • 4868

                #8
                vitez.. do tego kursu nie trzeba.. lol
                https://www.piotrczechowski.pl

                Komentarz

                • santiblue
                  Początki nałogu
                  • 2004
                  • 322

                  #9
                  O ile ma sie gdzie uciekac
                  dSLR + coś tam...

                  Komentarz

                  • Vitez
                    zło konieczne
                    • 2004
                    • 19804

                    #10
                    Zamieszczone przez Czacha
                    vitez.. do tego kursu nie trzeba.. lol
                    Niektorym trzeba .
                    Sa tacy "cotonieja" co ida na kurs samoobrony by wlasnie nauczyc sie stluc kilka osob na raz i dopiero madry nauczyciel wbije im do lba ze nie tedy droga, ze czasem trzeba czmychnac.
                    Sa tacy co nigdy sprzetu poza dom by nie wyniesli, i tu tez dobry kurs przekona ich i doda odwagi.
                    Ale to juz psychologia itepe... dobrze ze to Hydepark

                    Komentarz

                    • Czacha
                      fotograf
                      • 2004
                      • 4868

                      #11
                      hm.. ja pomimo slusznej postury, kilku lat treningow Kyokushinkai, nigdy nie czulem sie pewniakiem jesli chodzi o sytuacje kryzysowe.. zawsze mam respekt do 2giej osoby.. nawet jesli wyglada niepozornie.. bo na nic mi moje umiejetnosci jesli gosc wyciagnie giwere (w dzisiejszych czasach i tego trzeba sie spodziewac niestety) albo bedzie o jeden stopien "wtajemniczenia" dalej niz ja ;-)

                      cale szczescie nigdy nie musialem sprawdzic na ile to czego sie nauczylem jest skuteczne w chwili zagrozenia.. zawsze udawalo sie zazegnac jakies nieporozumienia innymi metodami... bez uzywania sily czy tez ucieczki.. i szczerze, to mam ogromna nadzieje, ze nigdy nie bede musial sie sprawdzic poza sala treningowa
                      https://www.piotrczechowski.pl

                      Komentarz

                      • Aszu
                        Uzależniony
                        • 2004
                        • 707

                        #12
                        Ale złodzieje to niekoniecznie zapaleni fotoamatorzy.
                        W 90% nierozróżnią 10D od takiego Zenita. Dla nich to aparat. jak chca buchnąć to buchną.
                        //mj

                        Komentarz

                        • ryhu
                          Coś już napisał
                          • 2004
                          • 86

                          #13
                          Ubezpieczenie sprzetu foto

                          chyba kazdy z nas ma sprzet, ktorego wartosc mozna liczyc w tysiacach. i tak sie zastanawiam (po tym jak stracilem w sobote w krakowie komorke) jak mozna zapezpieczyc sie przez kradzierza sprzetu fotograficznego. chodzi mi glownie o jakies ubezpieczenie czy cos w tym stylu. no i jesli ktos zna jakis adres sklepu bronia w krakowie to chetnie po przeczytam bo planuje na dniach kupic sobie gaz.

                          Komentarz

                          • satriani
                            Początki nałogu
                            • 2004
                            • 443

                            #14
                            jak chcesz kupić gaz to koniecznie paraliżujacy zawierający chlorbenzyliden, sprawdziłem skuteczność na dworcu w Warszawie jak 2 gostków próbowało mnie obrobić. Jak jeden dostał między oczy z gazika i kompa w czoło to drugi zwątpił i zwiał. Gazy pieprzowe i tym podobne produkty nie są godne polecenia

                            Komentarz

                            • Vitez
                              zło konieczne
                              • 2004
                              • 19804

                              #15
                              Zamieszczone przez satriani
                              sprawdziłem skuteczność na dworcu w Warszawie jak 2 gostków próbowało mnie obrobić.
                              Trzeba bylo przed wyjazdem do Wawy dac mi znac, bym ci pomogl i ten drugi tez by dostal zamiast uciec

                              Co do sklepow... poszukaj raczej jakichs online - tansze sa. Np Allegro, militaria.pl itp .

                              Komentarz

                              Pracuję...