Dajmy żyć wszelkim formom komunikacji.
Nie namawiam absolutnie do akceptowania wulgaryzmów, używania bezsensownych zwrotów i wyrażeń spotykanych często na czatach i w dziecinnych smsach. Postęp i rozwój jest czymś nieuniknionym, więc siłą rzeczy musimy witać w naszych słownikach całą masę obcojęzycznych słów i zwrotów.
Mała dygresja... Od prawie 3 lat mieszkam w Korei Południowej. Błogosławię kraj i mocodawców za umieszczanie na tablicach, drogowskazach itp. podwójnych napisów - koreańskim alfabetem i łacińskim. Myślę że dobrze to świadczy o tolerancji językowej, wszak nikt ich do tego nie zmusił, raczej jest to dobra wola i przyjazny gest w kierunku przyjezdnych.
O ile my mamy już wykształcone nawyki językowe (czy to w mowie, czy w piśmie), o tyle obserwuję ciekawe zjawisko u mojej dwuletniej córki. Od kiedy skończyła 18 miesięcy - chodzi do międzynarodowego przedszkola, gdzie zajęcia odbywają sięw języku angielskim. W domu rozmawiamy oczywiście po polsku, a opiekunka, z którą córka przebywa czasami kilka dni w tygodniu to Koreanka, prawie nie mówiąca po angielsku. Ciekawą rzeczą jest, że córka mówiąc, wybiera wyrazy w tym języku, który jest dla niej najłatwiejszy. W efekcie dostajemy od niej ciekawą mieszankę - polski, angielski i koreański. Boję się pomyśleć jak wyglądałby jej post na forum...
Pozdrawiam serdecznie
Dominik
Nie namawiam absolutnie do akceptowania wulgaryzmów, używania bezsensownych zwrotów i wyrażeń spotykanych często na czatach i w dziecinnych smsach. Postęp i rozwój jest czymś nieuniknionym, więc siłą rzeczy musimy witać w naszych słownikach całą masę obcojęzycznych słów i zwrotów.
Mała dygresja... Od prawie 3 lat mieszkam w Korei Południowej. Błogosławię kraj i mocodawców za umieszczanie na tablicach, drogowskazach itp. podwójnych napisów - koreańskim alfabetem i łacińskim. Myślę że dobrze to świadczy o tolerancji językowej, wszak nikt ich do tego nie zmusił, raczej jest to dobra wola i przyjazny gest w kierunku przyjezdnych.
O ile my mamy już wykształcone nawyki językowe (czy to w mowie, czy w piśmie), o tyle obserwuję ciekawe zjawisko u mojej dwuletniej córki. Od kiedy skończyła 18 miesięcy - chodzi do międzynarodowego przedszkola, gdzie zajęcia odbywają sięw języku angielskim. W domu rozmawiamy oczywiście po polsku, a opiekunka, z którą córka przebywa czasami kilka dni w tygodniu to Koreanka, prawie nie mówiąca po angielsku. Ciekawą rzeczą jest, że córka mówiąc, wybiera wyrazy w tym języku, który jest dla niej najłatwiejszy. W efekcie dostajemy od niej ciekawą mieszankę - polski, angielski i koreański. Boję się pomyśleć jak wyglądałby jej post na forum...
Pozdrawiam serdecznie
Dominik
Komentarz