Cyfrówki i mróz

Zwiń
To jest podklejony temat.
X
X
 
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts
  • mxw
    Pełne uzależnienie
    • 2005
    • 2315

    #541
    Zamieszczone przez voriax
    Panowie, próbuję argumentować przyszłą zmiane body połowycy mej.
    Na obecny wyjazd stare 350d, oby dotrzymał...
    ale już szykuje grunt...
    uszczelnienia, wilgoć, temperatury...
    u mnie podobna sytuacja - na obecny wyjazd 'turystyczny' stare 350D - przynajmniej bez stresu i rozczulania sie nad sprzętem

    i tak od 3 dni na mrozie (od -20 do -8C) po kilka godzin dziennie - "skubany" działa bez problemu (a też miałem nadzieję na wycieczkę do sklepu).

    baterie owszem, po kieszeniach, ale ogólnie działa, jedynie po dłuższej pracy LCD działają wolniej i ospalej, ale aparat ostrzy i cyka fotki bez opóźnień.

    jedynie odkręciłem gripa, bo baterie w gripie (zimniej im tam?) siadały znacznie szybciej.

    a wczoraj z mrozu (-12C) musiałem wejść na pływalnię (krytą, temp. wody +32C), nie było czasu na aklimatyzację, aparat po 10 minutach wyciągnięty z torby - zaparował, nie nadążałem wycierać szmatą przedniej soczewki (kit) - ale ostrzył, fotki (lekko zamglone) robił, choć trochę po omacku (wizjer zaparował, nawet LCD były na tyle mokre, że nieczytelne). po kolejnych 5 minutach fotki były już ostre, nie zamglone. po powrocie na mróz wszystko działało i nadal działa dobrze, no ku..cze..
    pozdro.,
    m.
    __________________

    Komentarz

    • RedWine
      Coś już napisał
      • 2008
      • 95

      #542
      Zamieszczone przez mxw
      u mnie

      a wczoraj z mrozu (-12C) musiałem wejść na pływalnię (krytą, temp. wody +32C), nie było czasu na aklimatyzację, aparat po 10 minutach wyciągnięty z torby - zaparował, nie nadążałem wycierać szmatą przedniej soczewki (kit) - ale ostrzył, fotki (lekko zamglone) robił, choć trochę po omacku (wizjer zaparował, nawet LCD były na tyle mokre, że nieczytelne). po kolejnych 5 minutach fotki były już ostre, nie zamglone. po powrocie na mróz wszystko działało i nadal działa dobrze, no ku..cze..

      mxw - nie szkoda ci tego sprzętu - w końcu coś padnie
      ____________________________________________

      RedWine and D'SLR
      CxD + kilka szkiełek i klamot ...

      ____________________________________________

      Komentarz

      • mxw
        Pełne uzależnienie
        • 2005
        • 2315

        #543
        Zamieszczone przez RedWine
        mxw - nie szkoda ci tego sprzętu - w końcu coś padnie
        oj, no - dziś padło - na stoku zamarzł spust :neutral:
        aparat działał, ale na spust nie reagował. niby nie było tak zimno, jakieś -2C, ale był silny wiatr i zamieć (odczuwalne z -10C). nie mogłem cały czas trzymać łapy na aparacie, bo mi paluszki zamarzały (w rękawicach).

        ale po pobycie 30 minut aparatu w torbie spust ożył i wszystko znów działało :grin:

        normalnie sprzęt nie-do-za-je-cha-nia!
        pozdro.,
        m.
        __________________

        Komentarz

        • siudym
          Pełne uzależnienie
          • 2006
          • 2249

          #544
          Zamieszczone przez mxw
          baterie owszem, po kieszeniach, ale ogólnie działa, jedynie po dłuższej pracy LCD działają wolniej i ospalej, ale aparat ostrzy i cyka fotki bez opóźnień.
          jedynie odkręciłem gripa, bo baterie w gripie (zimniej im tam?) siadały znacznie szybciej.
          U mnie niestety zamienniki padaja jak muchy na mrozie, zawsze para zam. byla w kieszeni, ale i tak balem sie brac 20D z gripem w dalszy teren. Od niedawna zawijam grip czyms cieplym i powiem, ze jak reka odjal. 6h biegania po polach w temp. ok -15 i jeszcze oba zamienniki chodza dlugo w gripie po powrocie do domu.

          Komentarz

          • michut
            • 2007
            • 9

            #545
            -4 st.C = STOP [5d markII] – a jednak ŻYJE!!!

            26 stycznia napisałem:
            „cytat ze specyfikacji 5d mark II: „Środowisko pracy: 0 – 40°C, wilgotność nieprzekraczająca 85%”
            Fotografowałem w W-wie, na ulicy, początek stycznia, warunki: -4°C, wilgotność 93%. Aparat siadł po kilkunastu minutach pracy [widoczny objaw to brak reakcji migawki na naciśnięcie spustu – stan baterii OK!, pomiar ekspozycji działał…]
            Smutek WIELKI mnie ogarnął… i trzyma po dziś dzień”

            A dziś ODSZCZEKUJĘ wszystko z wielką radością !!!

            Fotografowałem w warszawskim lesie, 31 I, warunki: -4°C, wilgotność 74%. Aparat siadł po kilkunastu minutach pracy [widoczny objaw to brak reakcji migawki na naciśnięcie spustu na body oraz na gripie – stan baterii OK!, pomiar ekspozycji działał…]… czyli identycznie jak poprzednio. Myślałem, myślałem i pomyślałem, ze odłączę grip, a że mam podczepiony E1 hand strap to jako test nr 1 ustawiłem przełącznik w gripie w pozycji „off” i… sprzęt odżył. Spust migawki działał prawidłowo (oczywiście ten na body). Czyli w niskiej temp. zamęt wprowadza grip. Taki stawiam mu zarzut a dodać musze, że mam… oryginał BG-E6…
            Ciekawe czy wszyscy fotografujący wiele godzin w temp. -15/-25/-35st.C pracują bez gripa?

            Komentarz

            • sepq
              Coś już napisał
              • 2006
              • 91

              #546
              Zamieszczone przez michut
              Czyli w niskiej temp. zamęt wprowadza grip. Taki stawiam mu zarzut a dodać musze, że mam… oryginał BG-E6…
              Ciekawe czy wszyscy fotografujący wiele godzin w temp. -15/-25/-35st.C pracują bez gripa?
              To samo zacząłem ostatnio podejrzewać u siebie (problem opisałem kilkanaście postów wcześniej). Aparat wrócił z Żytniej, gdzie wymienili mu czujnik pomiaru światła. Wyszedłem z nim na mróz (około minus 5) - chwilę działał bez zarzutu. Wszedłem do ciepłej hali, zapiąłem inny obiektyw i... zonk. Znów wariuje, pokazując najpierw migające 8000, a za chwilę 30''. Czyżby zatem znowu czujnik pomiaru światła? Moim zdaniem to mało prawdopodobne, bo gdyby go tylko naprawili, a nie wymienili, to jeszcze mógłbym to podejrzewać. Ale że dwa z rzędu czujniki walnięte - w to nie chciało mi się wierzyć.
              Wyjąłem więc baterię (w pełni naładowana!), ogrzałem chwilę w dłoni, włożyłem do gripa i problemy minęły. Do końca meczu aparat działał bez zarzutu. To kolejny dowód na to, że czujnik światła nie był przyczyną moich problemów. W takim razie co?
              Wydaje mi się, że grip, a konkretnie podejrzewam łączność między nim a puszką. Na potwierdzenie tej tezy muszę jeszcze poczekać, bo najbliższa okazja do focenia na mrozie nadarzy się dopiero w weekend.
              ,

              Komentarz

              • tomek1976
                Bywalec
                • 2008
                • 127

                #547
                Ja pstrykałem bez gripa, a objawy podobne jak u kolegi michuta :/

                Komentarz

                • moregun
                  Początki nałogu
                  • 2006
                  • 351

                  #548
                  ja jade na oryginalnych canonach i phottixach i robie fotki przy -10... -12`C i nawet nie chowam swojej 40tki do plecaka przez godzine

                  ta historia z pływalnia mnie przeraziła - PAMIĘTAJ - w body w przestrzeni koło lustra jest dużo powietrza, takiego jak na zewnatrz czyli wilgotnego - jesli wyjmiesz zimny aparat w ciepłym pomieszczeniu to para z poiwietrza w body skropli sie i osiądzie na elektronice - rdza gwarantowana

                  dbaj o sprzęt, takie manewry to tylko zenith wytrzyma

                  Komentarz

                  • More86
                    Bywalec
                    • 2008
                    • 138

                    #549
                    Używam ostatnio zamiennika hamy do 40D bez gripa i wypstrykałem na spacerze całą kartę 4Gb ze sporym zapasem mocy.
                    Jeżeli chodzi o mróz, to w 400D kiedyś odmówił mi współpracy, ale po 15 minutach odpaliłem w domu i było ok.
                    Dziś za to przeżyłem szok bo zabrałem 40D na spacer z psem i nie chciał się włączyć. Problemem okazał się brak baterii w kieszonce

                    Ogólnie w zimę staram się mieć torbę lekko otwartą, żeby zminimalizować zmiany temperatury. Czytałem kiedyś artykuł o polarnikach fotografujących canonami i jeżeli dobrze pamiętam cyfrówki odmawiały im posłuszeństwa przy temperaturach poniżej -30.

                    Komentarz

                    • C80
                      Uzależniony
                      • 2007
                      • 855

                      #550
                      Niechorze czyli wilgotne powietrze, -7 st. C, 2 godziny fotografowania, dwa korpusy z gripami i zapiętymi 70-200 f/2.8 (z TC1.4) i 24-70 f/2.8. Zero problemów. Standardowo - po przeniesieniu do pomieszczenia lekko zaparowały przednie soczewki.
                      [Strona] [Sportowy fotodziennik]

                      Komentarz

                      • Lukiartus

                        #551
                        W zasadzie mamy już wiosnę i wątek najpewniej jest już martwy. Ale być może ktoś wyjeżdżając teraz w jakieś "zimne rejony" będzie zainteresowany rozwinięciem tematu.
                        Osobiście miałem okazję wielokrotnie używać mojego aparatu (5DMkII + 24-105mm) w bardzo niskich, często ekstremalnych temperaturach i nigdy nie zaznałem problemów ze sprawnym funkcjonowaniem aparatu.
                        Dla przykładu ostatniego lata, podczas wyprawy na Kaukaz mój Canon, prawie permanentnie przez 10 dni przebywał w minusowej temperaturze, raz była ona bliska zeru, raz bliska -20 st. i w ogóle nie miało to wpływu na jego działanie.
                        Z doświadczenia mogę jedynie polecić, aby zawsze na noc wyjmować baterię i zabierać ją ze sobą do śpiwora a aparat owijać w polar, koszulkę (tak naprawdę cokolwiek) i chować go po prostu do plecaka, co spokojnie powinno uchronić go przed nadmiarem wilgoci.

                        Pozdrawiam

                        Komentarz

                        • mateuszw3
                          Początki nałogu
                          • 2009
                          • 278

                          #552
                          Granice wytrzymałości aparatu

                          Hej
                          Ostatnio zacząłem myśleć, jakie temperatury maxymalnie wytrzyma aparat.
                          Wiele razy robiłem zdjęcia w zimę, ale było od 0 do -5 C. Lecz czy aparat będzie poprawnie robił zdjęcia przy temp. -20, -30 C ? Czy jest różnica między Canonami XX a XXX ?

                          Co natomiast z obiektywami ?

                          Pzdr.
                          Konserwy: Canon 450D + Canon 70D i kilka słoiczków: Canon 28-70 + Canon 50 1.8 + Tokina 12-24 + Sigma 18-50 2.8
                          www.wszedzieinigdzie.pl - blog podróżniczy, zapraszam

                          Komentarz

                          • iso
                            Uzależniony
                            • 2009
                            • 547

                            #553
                            500d z manualnym heliosem dawał radę ładnych kilka godzin przy -20. Ale podobno i 5d potrafi odmówić współpracy przy -1.

                            Komentarz

                            • oxydum
                              Bywalec
                              • 2009
                              • 230

                              #554
                              50D 3-4 godziny przy -20, cały dzień -8-10. Działa do dziś. W piekarniku nie testowałem, polskie lato nie robi na Canonie wrażenia.
                              EOS 5, 500N, 400D, 50D

                              Komentarz

                              • piday
                                Coś już napisał
                                • 2008
                                • 94

                                #555
                                300D z kitem bez problemu działało przy -28 (godzina robienia zdjęć, po około dwie siedzenia w torbie przed i po). Analogicznie w lecie przy +38 nie było problemów.

                                Komentarz

                                Pracuję...