Sama konwersja do DNG niestety nie wystarczy. Problem polega na tym, jaki konwerter RAW ma szanse utrzymać się na rynku. Każde zdjęcie posiada ustawienia jak np. balans bieli, rating, ustawienia tonalności itd. Po konwersji te dane niestety tracimy i cała prace należy wykonać od poczatku. Przez pewien czas używałem RSP i do tej pory Adobe nie dorobiło konwertera ustawień RSP na Lightroom i pewnie tego nie zrobi.
Troche nieuczciwe zagranie Adobe
Zwiń
X
-
-
Zgadza się, ale to można zrobić choćby i na "auto", a potem kilka ruchów suwakami (temperatura/tint) i jesteśmy w domu. Zresztą nie jestem pewien czy aby w standardzie DNG nie ma czegoś o temperaturze - w formie niezależnej od aparatu.Sama konwersja do DNG niestety nie wystarczy. Problem polega na tym, jaki konwerter RAW ma szanse utrzymać się na rynku. Każde zdjęcie posiada ustawienia jak np. balans bieli, rating, ustawienia tonalności itd. Po konwersji te dane niestety tracimy i cała prace należy wykonać od poczatku.Komentarz
-
Oczywiście. Żaden problem jak ktoś ma tysiące negatywów, to sobie dla każdego kliknie auto i parę innych ustawień i problem z głowy. W DNG nie może być żadnej sensownej informacji na temat balansu bieli. Ustawia się ją indywidualnie.
Zgadzam się z Januszem B., że podczas każdej konwersji traci się pewną informację. Ja ją już straciłem i dlatego wiem na czym polega problem.Komentarz
-
Zaglądałeś do specyfikacji?
Takich pól jest jeszcze kilka, zawierających balans bieli zapisany na różne sposoby (AsShotNeutral, AsShotWhiteXY), ale to jest chyba najprostsze w użyciu. Nie wiem jak TyAnalogBalance
Tag: 50727
Type: RATIONAL
Count: ColorPlanes
Value: See below
Default: All 1.0
Usage: IFD 0
Description:
Normally the stored raw values are not white balanced, since any digital white balancing will reduce the dynamic range of the final image if the user decides to later adjust the white balance; however, if camera hardware is capable of white balancing the color channels before the signal is digitized, it can improve the dynamic range of the final image. AnalogBalance defines the gain, either analog (recommended) or digital (not recommended) that has been applied the stored raw values.
ale ja mam na koncie własnoręcznie napisany prosty konwerter do RAWów - i wiem, że te trzy (dokładniej: ColorPlanes, ale i tak wiadomo że chodzi o RGB) wartości to dokładnie to, do czego sprowadzają się ustawienia suwaków temperatury/tint po przemieleniu ich przez stosowne formułki i tuż przed zastosowaniem ich na pikselach. W szczególności: wyznaczenie tych trzech cyferek to moim zdaniem najtrudniejszy do napisania kawałek konwertera ;-) zatem jeśli w DNG byłoby to podane na tacy...
Ostatnio edytowany przez muflon; 168.Komentarz
-
O ile dysku 360kB nie odczytasz w zadnym nowym komputerze a znalezienie dzialajacej stacji do tego obecnie graniczy z cudem to jednak plik doc, txt czy bmp z takiej dyskietki przegrany w odpowiednim momencie na lepsze nosniki bedzie smigac na nowym komputerze i sofcie bez problemu.
A nawet jesli byla tam dosowa gra i nie da sie odpalic natywnie na XP takiego exe to zawsze mozna zaemulowac takiego starocia.
Imho w kolekcjach foto i archiwach danych wiekszy problem obecnie to nedzne (wrecz tragiczne) nosniki, na jakich sa trzymane dane (nigdy nie wiadomo kiedy padna) jak formaty plikow na nich zawarte.
O ile jestes w stanie dostac sie do zawartosci nosnika i wyciagnac z niego cos uzytecznego to soft czy konwerter aby cos dalej z tymi danymi zrobic zawsze sie znajdzie. Komputery jak do tej pory sa naprawde niezle zgodne ze "zlomem" ktory odszedl do lamusa.
Jak do tej pory jedynymi danymi do ktorych trudno sie dostac sa stare programy. Systemy operacyjne sie zmieniaja i czasem nie da sie odpalic antycznego photoshopa na kolejnej windzie.
Ale dane wyprodukowane w tym programie jak najbardziej mozna otworzyc najnowsza wersja. Poza egzotycznymi natywnymi formatami z pewnego softu nie jestem w stanie przypomniec sobie choc by jednego przypadku kiedy to jakis popularny i uniwersalny format danych zostal zarzucony i nie mozna go odczytac wspolczesnym programem zastepujacym stary. Wiec gdzie tu problem?
Twoj przyklad kart perforowanych... Na karty perforowane niezlym narzedziem jest zwykly skaner. Kladziesz jakis kontrastowy kolor na karte aby byl widoczny w otworach i skanujesz. Co prawda trzeba wydziergac sobie soft do rozpoznawania zeskanowanego obrazu (na gotowce bym nie liczyl), ale da sie to zrobic calkiem prosto malym wysilkiem i przeniesc cale archiwum na najnowsze nosniki.
A dalej?
Potwierdza sie w tym przypadku rownierz zreszta to co pisze powyzej. Jak juz dostaniesz sie do tych danych to uruchomic taki fortanowy kod na linuxie nie powinienes miec najmniejszych problemow. Kompilatory sa nadal dostepne.
Podajecie przyklady jak to stare nosniki zostaly zarzucone. Zgoda. Ale czy ktos kto mial glowe na karku i przegral sobie wszystko na nowsze przed wywaleniem starego komputera albo z malym wysilkiem szukajac dzialajacego antyka ma jakis problem z dostepem do danych? Czy cos zapisane w jakims srednio popularnym formacie plikow stalo sie nagle niedostepne?
Do tej pory nie bylo katastrofy i z pewnoscia nie bedzie. A ze stare programy sa olewane nie znaczy automatycznie, ze to samo bedzie z danymi za ich pomoca wyprodukowanymi. Za duzo ludzi produkuje pliki w tych formatach aby z nich zrezygnowac....Komentarz
-
-
Optymista......
Twoj przyklad kart perforowanych... Na karty perforowane niezlym narzedziem jest zwykly skaner. Kladziesz jakis kontrastowy kolor na karte aby byl widoczny w otworach i skanujesz. Co prawda trzeba wydziergac sobie soft do rozpoznawania zeskanowanego obrazu (na gotowce bym nie liczyl), ale da sie to zrobic calkiem prosto malym wysilkiem i przeniesc cale archiwum na najnowsze nosniki.....
Kilka tysięcy kart zeskanować? A co z taśmą dziurkowaną?
To niekoniecznie tak, że jak ktoś miał głowę na karku to się zabezpieczył. A scenariusz, że czytnik taśm padł sobie nagle i ktoś w firmie (wtedy komputery były dużo za drogie dla łobywatela) zdecydował - "kończymy z tym szajsem".
Nagła i niespodziewana katastrofa raczej nie grozi, chyba że jakiś kamyk wielkości NY spadnie na naszą planetkę. Mam natomiast poważne wątpliwości czy za 30 lat te nasze zdjęcia dadzą się odczytać jakimkolwiek softem bo hardwareu do CF, USB i innych nośników to raczej z pewnością nie będzie.
No i jeszcze jedna uwaga ogólna - 90% userów nawet nie wie, że czas życia zapisu na CD jest ograniczony. Zabezpieczy się może 1-2% ogółu. I tyle.
Janusz,
Old enough to know better - but I do it anyway.Komentarz
-
wiesz Janusz jak ktos nie robi backupu to jego problem, łamie 1 zasade pracy na komputerze obdarzajac go niemal mistyczna mocą
... druga sprawa ja kiedyś spierałem sie z gosciem o dlugość życia plyty DVD i ten ów gość miał jedyny argument "moje plyty platinum skorodowały po roku a były przeciez takie wspaniałe - tak zawsze twierdził ... ja mu na to że silver-silver sobie kupił to napewno bedą lepsze
z mioch doswiadzczeń wynika że plyty CD firmowe dobrze polakierowane spokojnie czytaja sie nawet po 10 latach a prawdopodobnie dobre plyty DVD typu skrch-proof, odpowiednio przechowywane w suchym miejscu i w pudełkach ! a nie pryzmach, będa dzialały i po 30 latach (choc producent podaje 100! lat i może rzeczywiście troche pewnie przesadza)
-płyty wielkości płyt CD IMO beda uniwersalnym nośnikiem na długo długo , będzie sie zmieniała gęstość zapisu może dojdzie nawet do niebotycznych rozmiarów ale sama wielkość i kompatybilnośc w dół zostanie zachowana ponieważ jest to wielkość (fizycznie) dobra dla ludzi oraz gwarantująca mozliwośc kolejnego zageszczania danych... nie jest wcaje dobre ani wygodne zbytnie zminiaturyzowanie nośników z róznych wzgledów ... głównie wlaśnie ergonomicznych, owszem pojawia sie i pojawiają inne np miniaturowe nośniki ale sama fizyczna wielość płyty CD oraz kompatybilność w dół jest imo niezachwiana na wiele dziesiecioleci. *
*to dywagacja futorologiczno-ergonomiczno-technologicznaOstatnio edytowany przez popmart; 3267.Komentarz
-
Może tak a może nie. Sony próbowało wprowadzić swoje kasetki Mini z pewnymi sukcesami. Systemy typu VHS też wydawały się "niezniszczalne" i niewiele z nich zostało. Żywot nośnika typu FDD 1.44MB był naprawdę krótki. A CD już istnieje parę dziesięcioleci. To może pora z tym skończyć
Pozdrawiam
PS. Z backupem był mały kłopot. W erze taśm dziurkowanych jedyną możliwością backupu było wydziurkowanie drugiej taśmy. A może teraz popełniamy ten sam błąd własnej arogancji? Że ten system z CD/DVD będzie trwał wiecznie, nośniki wytrzymają 100 lat (plastik pewnie tak zapis niekoniecznie) a urządzenia do odczytu będą powszechnie dostępne. Ponieważ "przesiadałem się" z kart na taśmy potem taśmy magnetyczne, potem FD 5-1/4" 360kB, potem 5-1/4" 1.2Mb, potem FDD-1.44Mb (w miedzyczasie było FDD 760kb - pamięta to ktoś?), potem CD, potem DVD a obecnie powoli na "blue ray" to jestem bardzo sceptyczny co do "trwałości" obecnych rozwiązań.
EDIT: Opuściłem parę kroków w tych przesiadkach bo przecież były jeszcze kasety magnetofonowe, kasetki HP, iOmega.... no sporo tego...
Janusz,
Old enough to know better - but I do it anyway.Komentarz
-
Janusz wiesz przecie doskonale że wszelkie nośniki magnetyczne w przeciwiestwie do optycznych są dalece nietrwałe i zawodne ... i tu lezy główny powód ...Komentarz
-
E, a dcraw? Jak na razie jest darmowy
a otwarty kod źródłowy sprawia, że można go przekompilować na praktycznie dowolną platformę.
Jeśli chodzi o odczyt struktury pliku jak już wspominano jest prościej, aczkolwiek oczywiście lepiej by było jakby się producenci złamali i wprowadzali jakiś otwarty standard. Niestety raczej bym na to nie liczył, pozostają jedynie takie "wytrychy" jak dcraw...
Jeśli chodzi o fizyczny zapis pliku to chyba nie ma bata, trzeba nadążać za nośnikami...Pozdrawiam, Tomek
Canon S-120PC IIKomentarz
-
Ja mimo wszystko (wiem że ryzykowne ;-)) myślę, że nie można bezpośrednio porównywać sytuacji maszyn/nośników sprzed 10/20/30 lat i tym co mamy teraz. Różnica jest taka, że po pierwsze, wszystkich tych zabawek używają dziesiątki (setki?) milionów ludzi, a po drugie: pewne standardy są już tak "wrośnięte" w system, że nawet dużym firmom bardzo ciężko jest marketingowo wyrwać chwasty.
Przykład: MP3. Format wcale nie idealny, powstało już kilkanaście lepszych, dających lepszą jakość przy większej kompresji, stały za nimi potężne firmy i... i nic ;-) ciągle wypuszczenie odtwarzacza muzyki bez wsparcia dla MP3 to samobójstwo.
To samo JPEG - wielu próbowało - kilka lat temu miała go pogrzebać kompresja fraktalna, potem jpeg2k, ostatnio Microsoft... ale po roku-dwóch o wszystkich tych wynalazkach nikt nie pamięta. Po prostu jest "good enough"
Komentarz
-
Sądzę, że podstawą dla relatywnie większej niż w przeszłości długotrwałości obecnych formatów zapisu danych jest po pierwsze powszechność i wolność internetu. Po drugie: wolność (na przykład patentowa) programistów. - Od tych zależy przyszłość naszych archiwów. To wszystko przy założeniu, że "cyfra" będzie nam królować wystarczająco długo i nie nastąpi nagła zagłada ludzkości... Niestety to, czy ktokolwiek tu ma rację pisząc o przyszłości, wie tylko autor kolejnej przełomowej technologii jutra, który być może już gdzieś przyszedł na ten świat...
Z jednej strony producenci oprogramowania jak i sprzętu dążą do wyłączności (stąd patenty) i odcinania się od "bezpłatnej" przeszłosci (nowe, niepasujace interfejsy) ale i nie da się dziś dobrze zarobić jeśli nie przekona się klienta, że będzie zachowana jakaś zasadnicza łączność nowszej technologii z poprzednią/-nimi. I tu jest szansa, że uda się w przyszłości oczekiwana niemal jak mesjasz: Konwersja. ;-)
Wydajny format MP3 wygrał, bo wszedł w odpowiednim momencie na rynek głodny wysokiej jakości muzyki na słabych procesorach, drogich nośnikach i kiedy internet był jeszcze bardzo wolny. To samo z JPG. To historyczne "okno" w rozwoju relatywnie szybko rozwijającej się technologii, było na tyle długie, że format rozpowszechnił się nadzwyczaj dobrze i stał się realnym, demokratycznym, większościowym, niemal cywilizacyjnym standardem. Z biegiem czasu praktyczne i ekonomiczne powody (procesory, nośniki, pasmo sieciowe) do ewentualnego rozwijania lub zaniechania obu formatów zniknęły, nawet patenty przestały mieć decydujące znaczenie, bo potaniały. I powstała swoista solidna koleina na drodze rozwoju popularnych multimediów, z której pewnie jeszcze długo trudno będzie wyskoczyć na dobre.
Kiedy pojawiły się te doskonałe formaty stratnego zapisu (dla uproszczenia: MP3, JPG itp.) przeskok jakościowy w porównaniu do poprzednich rozwiązań był mniej więcej x10. To był szok. (Pamiętam, że jak pierwszy raz usłyszałem empetrójkę to najpierw myślałem, że to jakiś doskonalszy plik midi odkrywający jakieś ukryte możliwości kart muzycznych
). Dzisiejsze innowacje są dalece mniej szokujące i sprowadzają się do udoskonaleń, ale już na poziomie kilku miejsc po przecinku - ot, zażynanie portfeli przez dopieszczanie status quo.
Proponuję sie skupić na tym co wiemy na pewno na tej dordze do przyszłości naszych danych. Pierwsze wąskie gardło to nośniki. Drugie wąskie gardło (pewnie też zamykające się w 10 latach) to RAW. Raw to nic innego jak 3 tiffy RGB+algorytm producenta aparatu, który według niego najlepiej łączy owe 3 tify w pełny kolor. Więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby dziś zrobić z rawa tifa i zapomnieć o konieczności pamiętania jak to się powinno tego RAWa w przyszłości wywoływać. I tu znowu pojawia (jak już wiemy z historii, szybko znikający) problem zasobów, bo "wysokorozpiętościowy" tif 48-bitów jest ogromny w porównaniu z i tak nie małym rawem. Czyli na razie czekamy tu na sprzęt. Niby dobre zdjęcie moża wywołać z rawa już dziś i zapisać w dowolnym "niewywoływalnym" już formacie, ale wydaje się, że wszyscy marzą że jak zachowają RAW to w odległej przyszłości zrobią z niego ładniejsze zdjęcie (taka trochę zbyt analogowe rozumiemienie "cyfrowego negatywu") - pewnie między innymi dlatego wiążemy tą naszą nadzieję z formatem Adobe DNG. Tylko znowu pojawia się obawa, że w ten sposób wiążemy się ze stricte komercyjną i nietanią instytucją a tu kłaniaja się nie tylko prawa rowoju technologii ale i "niewidzialne" i niejako wbrew ekonomii nieobliczalne prawa rynku. Więc znowu pojawia się pytajnik na przyszłość...
Wolny internet i z tego wynikajaca swobodna innowacyjność jego twórców/ użytkowników, to chyba idalna i jedyna solidna podstawa dla rozważań nad przyszłoscią - także naszych cyfrowych fotek. Gdyby udało sie zachować przynajmniej! dotychczasową jakość internetu to mógłbym ze spokojem powiedzić, że jakoś to będzie i że czeka nas bezpieczna dla naszych danych ewolucja zamiast jakiejś odgórnej i niepewnej rewolucji. - Gdyby się udało... :rolleyes:Komentarz
-
EOS Old Model CR2 Converter
Tak dla małego uspokojenia, to przy okazji ściągania nowego DPP 3.0.1
zauważyłem też:
EOS Old Model CR2 Converter
i jego readme:
README File
v1.0.0.6
-------------------------------------------------------------------------------
This README file contains the latest information on EOS Old Model
CR2 Converter.
Be sure to read this file before using EOS Old Model CR2 Converter.
-------------------------------------------------------------------------------
1)Introduction
---------------
Thank you for downloading CR2 Converter. This utility converts RAW images from
Canon EOS D6000/D2000 digital SLR cameras to the latest RAW format (indicated
by a .CR2 extension) for viewing and retouching with Digital Photo Professional
Ver.2.1.
CR2 Converter keeps the original RAW images from EOS D6000/D2000 intact while
creating updated RAW images.
Rest assured that your original files will remain unchanged.
2)Important
---------------
Colors of RAW images converted with this utility as displayed in Digital Photo
Professional Ver.2.1 (that is, tone, saturation, and other qualities) are not
guaranteed to match image colors as displayed using Kodak TWAIN drivers.
Note that RAW images converted with this utility can be viewed and retouched
with Digital Photo Professional Ver.2.1.
However, converted images cannot be viewed or retouched using
ZoomBrowser EX/ImageBrowser or RAW Image Task.
-----------------------------------------------
Więc może, jednak nie będzie tak źle. Chyba znajdą się tacy, którzy opracują i udostępnią odpowiednie konwertery. Mam przynajmniej taką nadzieję
Komentarz
Komentarz