Ja pamiętam że miałem taki super kapsel z Mytnikiem był troszeczkę wypełniony ołowiem i kiedy trzeba było to spychałem nim z trasy innych kolarzy. Człowiek wracał do domu z wiecznie pościeranymi kolanami (od bezustannego klęczenia na asfalcie) ale za to był szczęśliwy bo miał najszybsze kapsle na podwórku.....
Cudeńka waszych czasów...
Zwiń
X
-
(sztuka nie ma wroga, chyba że w ignorancie
)
- słabym głosem zapytała Małgorzata. - - zachrypiał -
. "Mistrz i Małgorzata" M Bułhakow -
Echh, jak się to wszystko czyta to w człowieku taka tęsknota się zbiera i uśmiech na twarzy pojawia.
Ciekawe co dziejsza młodzież będzie wspomniała za 20 lat? Ipod`a, mp3, telefony komórkowe?
Ja pamiętam hazardowe gry na pieniądze. Rzucanie pod ścianę przeróćnymi technikami, kto rzucił najbliżej zgarniał całą pulę i "szalał" później w sklepie kupując dla wszystkich oranżadę lub landrynki o smaku malinowym.
Projektor jaki wtedy miałem!! Nazywał się Ania, filmy były na rolkach dokładnie takich jak fotograficzne. W nocy projekcja na suficie leżąc na podłodze, lub w dzień pod biurkiem oglądaliśmy z pasją "Czterech pancernych" i wiele innych filmów.
Z hardcorowych "zabaw" fururę robiło strzelanie karbidem (nie wiem jak dokładnie się to pisze).
Karbid do puszki po farbie, troszkę wody, puszkę w kawałek rynny i pierduuu!!.
Huk nieziemskiKomentarz
-
Heh, byly kapsle (kolarze) i granie "w duca" (pieniazki do dolka - prawie jak golf) no i "w scianke" tez. Zakretki z saletra u mnie nazywaly sie "szczurami" a w piwnicy znalazlem chyba ze 100 butelek po winie, ktore rowniez mialy metalowe zakretki a byly w tym lepsze od wodki, ze byly czesto duze dluzsze i szczury wylatywaly na wysokosc 15 pietra jak nic. Niemniej najwiecej radochy sprawialy takie uwalone, ktore startowaly bardzo powoli generujac mase super gestego bialego dymu, wygladalo to jak start promu kosmicznego. Saletre kupowalismy w miejscowym "jarzyniaku" gdzie szybko sie skonczyla a pozniej ktos odkryl nieskonczony zapas w pobliskiej hurtowni rolniczej Agroma (chyba nawet dzisiaj to funkcjonuje).
A pamietacie strzelanie ze srub?
Goracy asfalt "na placyku" gotowal sie na sloncu i powstawaly pecherze, ktore dziurawilo sie gruba i dluga sruba ("fi" 8mm), nastepnie trzeba bylo zeskropac siarke z zapalek prosto do tej dziury - jakies 5-10 pudelek wiec robota na godzine jak nic. Pozniej wsadzalo sie delikatnie te srube w otwor i jebut plyta chodnikowa z "bezpiecznej odleglosci"...Komentarz
-
A pamietacie strzelanie ze srub?
Goracy asfalt "na placyku" gotowal sie na sloncu i powstawaly pecherze, ktore dziurawilo sie gruba i dluga sruba ("fi" 8mm), nastepnie trzeba bylo zeskropac siarke z zapalek prosto do tej dziury - jakies 5-10 pudelek wiec robota na godzine jak nic. Pozniej wsadzalo sie delikatnie te srube w otwor i jebut plyta chodnikowa z "bezpiecznej odleglosci"...[/QUOTE]
Ha, co mamy nie pamietać - nawet raz pani z administracji na nas doniosła i była niezła impreza bo przyjechało 3 nyski z milicjantami i zrobili na nas obławę, ale my oczywiście graliśmy w piłkę i nic nie wiedzieliśmy, kurcze jacy byliśmy dumni z siebie jak milicja odjechała - to był nasz "osobisty wkład" w walkę z komuną
przynajmniej tak sobie to tłumaczyliśmy
(sztuka nie ma wroga, chyba że w ignorancie
)
- słabym głosem zapytała Małgorzata. - - zachrypiał -
. "Mistrz i Małgorzata" M BułhakowKomentarz
-
A puste dezodoranty w ognisku ? To było tez niezle walnięcie. A czy mówi wam coś nazwa: "Haclówa" . To bylo coś5DII 24105f4L S7030045,6APODG 501.8II 430EX wyposażona w ponton VS600R
MOJE PSTRYKI NA CB& GALERIA NETOWA
później, późnym popołudniem, gdy cienie będą dłuższe i smutniejsze niż są..Komentarz
-
Proca na druciane haczyki :-) Jak kiedyś oberwałem w nogę takim wynalazkiem, to padłem na ziemię :-)Zamieszczone przez kami74A czy mówi wam coś nazwa: "Haclówa" . To bylo coś
Było jeszcze puszczanie "smoków" czyli podpalanie całej paczki zapałek. Ja byłem pokrzywdzony w tej zabawie, bo w domu nikt nie palił a do gazu była zapalarka :-)
Z fetyszy tamtych dni wspominam też modele kartonowe z Młodego Modelarza i plastikowe modele do sklejania. Wtedy Składnica Harcerska to był "inny świat". Pamiętam jak chodziłem na kółko modelarskie i miałem własny silnik (!!!), który mój wujek jakimś cudem załatwił w Składnicy (akurat wtedy na półkach leżały same szybowce Jaskółka). No i kolejka eNeRDowska kolejka Piko. Ja miałem w skali TT a koledzy mieli H0, więc znowu byłem "odmieńcem" ;-) Teraz do kolejek wracam, ale już ze swoim synem :-) (no, jeszcze potajemnie w garażu robię model samochodu z napędem spalinowym i sterowaniem RC :-) ).1, czarne i białe szkiełka + worek gratów... ale chyba i tak nie umiem robić zdjęć...
Komentarz
-
-
Ekspotr wewnętrzny to jeszcze mało powiedzianeZamieszczone przez piast9Hm... Zawsze zatanawiała mnie logika określenia "eksport wewnętrzny"...
A pamiętacie paszporty - było ich kilka rodzajów - do mnie zawsze przemawiał specyficzny podział PAszport na wszystkie państwa świata i Paszport na KDL to była jazda....
(sztuka nie ma wroga, chyba że w ignorancie
)
- słabym głosem zapytała Małgorzata. - - zachrypiał -
. "Mistrz i Małgorzata" M BułhakowKomentarz
-
smiej sie smiej... ale jedna z pierwszych moich mysl, jak zona powiedziala, ze bedziemy mieli potomka to bylo: "yes! znowu bedzie zabawa kolejka"Zamieszczone przez bundyNo i kolejka eNeRDowska kolejka Piko. Ja miałem w skali TT a koledzy mieli H0, więc znowu byłem "odmieńcem" ;-) Teraz do kolejek wracam, ale już ze swoim synem :-) (no, jeszcze potajemnie w garażu robię model samochodu z napędem spalinowym i sterowaniem RC :-) ).
wprawdzie urodzila mi sie buleczka, ale kolejke tatus i tak jej bedzie puszczal
Komentarz
-
i przejscia graniczne tylko dla obywateli KDLZamieszczone przez Avadra_KEkspotr wewnętrzny to jeszcze mało powiedziane
A pamiętacie paszporty - było ich kilka rodzajów - do mnie zawsze przemawiał specyficzny podział PAszport na wszystkie państwa świata i Paszport na KDL to była jazda....
hyhy...
a festiwale w Zielonej Gorze i Kolobrzegu? a kanfiety w ruskich koszarach? ruskie samochody nakrecane? a walkmany Kajtek (gabarytowo takie, ze kasete VHS by zmiescily)?
a oranzade kolorowa w workach foliowych na plazach i w cyrkach pamietacie? swinstwo, za ktore producent (prywaciarz!!!) powinien byc karany, a ktorym gnojki zapijaly sie na umor
Komentarz
-
Zamieszczone przez akustyksmiej sie smiej... ale jedna z pierwszych moich mysl, jak zona powiedziala, ze bedziemy mieli potomka to bylo: "yes! znowu bedzie zabawa kolejka"
wprawdzie urodzila mi sie buleczka, ale kolejke tatus i tak jej bedzie puszczal
No ja dzięki temu, że dorobiłem sie syna znowu mogłem wyciągnąć z garażu tor i samochodziki. Atudraha - w tamtych czasach to był towar wysoce deficytowy i porządany - pamietam jak ojciec przywiózl mi ja z CSRS - ja pierniczę do szkoły nie poszedłem, tzn poszedłem ale jak wszyscy wyszli z domu to zszedłem z piętra wyżej (bo tam czekałem aż saruszkowie pójdą do pracy) i jeździłem cały dzień
Niestety potem sprawa się rypła no i był szlaban na samochodziki.
Ale co pojeździłem to moje
(sztuka nie ma wroga, chyba że w ignorancie
)
- słabym głosem zapytała Małgorzata. - - zachrypiał -
. "Mistrz i Małgorzata" M BułhakowKomentarz
-
z wytworow czeskiej mysli technicznej pamietam gierki "Hokej", z takimi obracanymi i przesuwanymi zawodnikami na "drucikach". 6-letnim pedrakiem bylem jak na zimowisku przez szybe sklepowa ten cud ogladalem z rozdziawiona geba...Zamieszczone przez Avadra_Kw tamtych czasach to był towar wysoce deficytowy i porządany - pamietam jak ojciec przywiózl mi ja z CSRS - ja pierniczę do szkoły nie poszedłem
autka pamietam w wydaniu "od rodziny z eReFeNu" u kumpla. dluuuuugie godziny mozna bylo szalec.
dobra, a teraz przyznac sie bez bicia, kto sie nie bawil w wertowanie katalogow (Quelle, Otto, ...) i "zamawiam"
hyhy... ten powiew zachodu i dobrobytu
Komentarz
-
Taaa...miałem "hokej" - graliśmy nawet mistrzostwa świata z kumplami :-)Zamieszczone przez akustykz wytworow czeskiej mysli technicznej pamietam gierki "Hokej", z takimi obracanymi i przesuwanymi zawodnikami na "drucikach". 6-letnim pedrakiem bylem jak na zimowisku przez szybe sklepowa ten cud ogladalem z rozdziawiona geba...
Wtedy w zalewie szarości, wszystko co kolorowe było fajne i inne. Dlatego treść schodziła na plan dalszy - jeden z kolegów już wcześniej napisał, jak miał stertę katalogów z obrabiarkami z targów poznańskich :-).Zamieszczone przez akustykdobra, a teraz przyznac sie bez bicia, kto sie nie bawil w wertowanie katalogow (Quelle, Otto, ...) i "zamawiam"
hyhy... ten powiew zachodu i dobrobytu 
Mój ojciec pracował na uczelni, więc miałem kolorowe gazetki (ze zgniłego zachodu :-) ) ze sprzętem pomiarowym, laserami i innymi reaktorami atomowymi :-) Ale to akurat nie miało wtedy najmniejszego znaczenia.
A tak w ogóle, to jak tak dalej pójdzie, to ten wątek zostanie "wątkiem miesiąca" :-)Ostatnio edytowany przez bundy; 4697.1, czarne i białe szkiełka + worek gratów... ale chyba i tak nie umiem robić zdjęć...
Komentarz
-
A pamietacie jak się zbierało prospekty samochodów - takie fajne kolorowe, na kredowym papierze..... kurcze ileż ja tego miałem, człowiek sie emocjonował bo Ford taurus wyciągał 200 km/h a stzruszek jeździł 126p i 120 to była I prędkość kosmiczna.
(sztuka nie ma wroga, chyba że w ignorancie
)
- słabym głosem zapytała Małgorzata. - - zachrypiał -
. "Mistrz i Małgorzata" M BułhakowKomentarz
-
Pit Stop (II).Zamieszczone przez Przemo(c)(kurcze - jak się nazywała ta gra, podczas zjechania na trawę lub pobocze niemiłosiernie zdzierały się opony i drastycznie malała prędkość)... Chętnie bym sobie to przypomniał na jakimś emulatorze...
Ja pokoleniowo też jestem sentyumentalnie związany z:
-Wyścigiem Pokoju
-Spectrum/Atari i wreszcie C64 (i scenowanie) kupiony w Baltonie.
-Potem covoxem, gravisem i innymi cudami techniki już nieco mniej sentymentalnej
a także:
-grałem w kapsle
-chodziłem na tzw. grajbudy
-ruska gierkę miałem z ośmiorniczką (dosyć rzadki model, kupiony nie gdzie indziej tylko na bazarze na różyckiego w DC)
-zbierałem puszki, opakowania po papierosach, plakaty, historyjki z donaldów, znaczki i masę innych rzeczy jak np. metalowe znaczki na takiej przytwierdzonej szpilce
-pochodami 1-Majowymi (eeech, malo co z tego rozumialem, ale z rodzicami sie chodzilo, nosiłem nawet polską flagę)
-apele w szkole, fluoryzacja,
-długie pióra i uważanie na "skinów" - nawet bawiłem się w jakieś tam Zin'y i rozklejanie wlepek anty-nazis
-katalogi zachodnich firm - kolekcjonowanie i handlowanie adresami tych firm, pisanie kartek z prośbą o katalog lub _rarytas_ - naklejkę (pisało się głównie po niemiecku, oczywiście z błędami, odręcznie)
(...)
i mogłbym tak wymieniać i wymieniać.
Po przeczytaniu tego wątku doszedłem do wniosku, że jednak istenieje coś takiego jak łączność pokoleniowa. Tymi samymi rzeczami się pasjonowaliśmy, to samo wspominamy. Jest jakaś więź.
Ciekawe co teraz robią Ci znienawidzeni skinheadzi
(młodzież wszechwolska?)
ps.
a jeden taki sklep Baltony nadal żyje i straszy - gdzie? Na Okęciu-Etiuda ... ale została już tylko nazwa.Canon 30D | EF-S 18-55/3.5-5.6 | EF 70-210/3.5-4.5 | EF 50/1.8 | EF 100/2.8 | EF 24-105/4.0 IS | Metz 54-MZ4
album-foto.pl | plfoto
Komentarz

Komentarz