Analog vs Cyfra

Zwiń
X
 
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts
  • analogforever
    Uzależniony
    • 2008
    • 675

    #1126
    Zamieszczone przez czornyj
    W kwestii ignorancji to nie jest to wielki problem - w dobie internetu możesz się szybko doedukować. Proponuję na początek poczytać o ploterach z pigmetowym, wielokolorantowymi tuszami, o nowych papierach barytowych do drukarek atramentowych itd. Trwałość, zakres barwny, dynamika, lepsze niż w jakimkolwiek analogu, nie mówiąc o takich popierdułkach jak Durst, który zresztą ma tyle wspólnego z technikami analogowymi, co Barack Obama z Ku-Klux-Klanem.
    internet to niestety nie najlepsze miejsce do edukacji,jeśli tak robisz to wspólczuję .Nie interesuje mnie czytanie o ploterach pigmentowych ,a także o tych wszystkich o których jeszcze nie słyszałeś i zostaną dopiero wymyślone,nie mam najświerzszych danych na tym polu ,bo nie jestem zainteresowny nimi,ale półtora roku temu na targach foto w Łodzi widziałem wydruki z tych dużych ploterów Epsona,wiesz z czym się to mogło pościgać w kwesti jakości? jak dla mnie ze zdjęciami z archiwalnych numerów "Kobiety i Życie".

    Durst jako wielki producent powiększalników ma wiele wspólnego z fotografią analogową,a Druście Theta jako maszynie ,o której pisałem wcześniej ,to przeczytaj z większym zrozumieniem to co było napisane.
    Na chwile obecną technologie analogowe, które mogłyby jeszcze konkurować z możliwościami technik cyfrowych tak czy owak odchodzą do lamusa. Oczywiście, żyją jeszcze dziadki, którzy robią np. kolorowe powiększenia metodą przesiąkową (dye transfer), ale Kodak nie produkuje już tego usrojstwa od dawna, a zapasy w ich lodówkach się kiedyś skończą.
    Kodak nie produkuje już nawet podobno negatywów,jak nie on będą inni.


    E tam - mały obrazek... 645-tka nie wytrzymywała porównania z dobrą cyfrówką 12MP, a moja Mamiya 7 jeszcze się jakoś trzyma, ale jej dni są policzone - FF z matrycą z >20MP powinien sobie dać z nią radę...
    A wiesz że ostatnie ładne zdjęcia w większym formacie jakie widziałem to było z 10 lat temu,w witrynce małego zakładu fotograficznego w Łodzi (już nie istniejącego) ,były wykonane średnim formatem.
    !!! Łączenie podwójnego wpisu !!!
    Zamieszczone przez Jacek_Z
    ściankami MF z 56 MPx ? Nie napisałem, że cyfrowy mały obrazek prześcignął analoga, bo to by była przesada. Ale są ścianki mające nawt więcej niż te 56 Mpx, choć są "mało" popularne.
    ilość pikseli na matrycy to tylko jeden z parametrów,generalnie bardzo marketingowy, dla lamerów bardzo ważny.
    Ostatnio edytowany przez analogforever; 19663. Powód: Automerged Doublepost
    T90 ,Pentax Z-20 , 2 powiekszalniki,procesor Jobo i cała szafa optyki

    Komentarz

    • an_zak
      Początki nałogu
      • 2006
      • 427

      #1127
      Zamieszczone przez akustyk
      kolorowe negatywy zostawmy garstce sympatykow, ale poza tym zlozmy do grobu i nie wracajmy juz do tego tematu. o ile jeszcze w fotografii czarnobialej negatyw ma duzo sensu, o tyle w kolorze, poza osobami bardzo przyzwyczajonymi do pewnego warsztatu, ma to epsilonowy sens, bo jedyne dzialki, dzieki ktorym te materialy mialy jeszcze racje bytu - reportaz i slub/portret - w wiekszosci zarzucily negatywy z przyczyn czasowo-finansowych. a w fotografii amatorskiej ostatecznego spustoszenia dokona(la) popularnosc telefonow komorkowych z aparatami.
      A tam. Jak dla mnie kolorowy negatyw ma jeszcze sens. Wybieram się w podróż - Polska, Europa. Czasem pociąg, czasem autobus, czasem autostop. Często 5-10 dni z dala od cywilizacji i elektryczności. W każdych warunkach atmosferycznych. W takim wypadku biorę analoga, a jedną kieszeń plecaka przeznaczam na superię100. Ma to swoje zalety:

      1) nie boję się o kradzież tak, jakbym mógł się bać przy cyfrze
      2) 10 rolek kliszy jest pewniejsze niż karta pamięci
      3) nie muszę bać się o źródło zasilania (drugi komplet paluszków załatwia mi zasilanie na rok i jest zdecydowanie tańszy, niż zapas aku, poza tym paluszki mogę kupić niemal w każdej dziurze zabitej dechami)
      4) nie trzeba aż tak precyzyjnie naświetlać, 1EV w jedną lub druga stronę nie robi widocznej różnicy
      5) po powrocie do domu nie muszę przygotowywać plików do wydruku - patrzę na wglądowych skanach, które kadry są ok, oznaczam i wysyłam na analogowy lab

      Oczywiście analog posiada też mnóstwo wad, ale przytoczone wyżej argumenty i tak przekonują mnie do jego użycia w amatorskiej fotografii podrózniczej.
      P.S. na codzień cyfra wygrywa w większości zastosowań :-D

      Komentarz

      • czornyj
        Zasłużeni
        • 2006
        • 2626

        #1128
        Zamieszczone przez analogforever
        internet to niestety nie najlepsze miejsce do edukacji,jeśli tak robisz to wspólczuję .Nie interesuje mnie czytanie o ploterach pigmentowych ,a także o tych wszystkich o których jeszcze nie słyszałeś i zostaną dopiero wymyślone,nie mam najświerzszych danych na tym polu ,bo nie jestem zainteresowny nimi,ale półtora roku temu na targach foto w Łodzi widziałem wydruki z tych dużych ploterów Epsona,wiesz z czym się to mogło pościgać w kwesti jakości? jak dla mnie ze zdjęciami z archiwalnych numerów "Kobiety i Życie".

        Durst jako wielki producent powiększalników ma wiele wspólnego z fotografią analogową,a Druście Theta jako maszynie ,o której pisałem wcześniej ,to przeczytaj z większym zrozumieniem to co było napisane.


        Kodak nie produkuje już nawet podobno negatywów,jak nie on będą inni.




        A wiesz że ostatnie ładne zdjęcia w większym formacie jakie widziałem to było z 10 lat temu,w witrynce małego zakładu fotograficznego w Łodzi (już nie istniejącego) ,były wykonane średnim formatem.
        !!! Łączenie podwójnego wpisu !!!


        ilość pikseli na matrycy to tylko jeden z parametrów,generalnie bardzo marketingowy, dla lamerów bardzo ważny.
        Problem z tobą polega na tym, że ty ładne powiększenia z średniego formatu widziałeś na witrynce zakładu, wydruki z ploterów na targach foto. A ja średnich formatów (Mamiya RZ ProII, 645 a obecnie spory system Mamiya 7) używam od 16-tu lat, a powiększenia wykonywałem sam zarówno w ciemni analogowej, jak i cyfrowej. Zaś w kwestii porównań polegam nie tylko na swej percepcji (która bywa zawodna), tylko również na pomiarach densytometrycznych i spektrofotometrycznych.

        Przy czym i tak moje doświadczenie jest niczym w porównaniu z doświadczeniem Jacka_Z, którego nazwałeś lamerem (pewnie dlatego, że twoja znajomość np. Hasselblada H3D-39II też zapewne ogranicza się do łódźkiego stoiska targowego).

        Durst Theta to zwykła wielkoformatowa cyfrowa naświetlarka laserowa fotograficznych papierów do maszyn cyfrowych. Jest równie cyfrowa jak Epson, przy czym możliwości ma mniejsze. A z powiększalnikiem łączy ją tylko nazwa producenta.

        Co zaś do Epsonów, to chyba nie są jednak takie najgorsze, skoro np. Richard Lohmann - facet który przez 26 lat wykonywał powiększenia wystawowe, jest wykładowcą uniwersyteckim fotografii - obecnie wykonuje powiększenia dla np. Anselm Adams Gallery posługując się ploterami Epsona K3.
        Marcin Kałuża | foty

        Komentarz

        • Jacek_Z
          Moderator
          • 2005
          • 2726

          #1129
          Zamieszczone przez analogforever
          .. półtora roku temu na targach foto w Łodzi widziałem wydruki z tych dużych ploterów Epsona,wiesz z czym się to mogło pościgać w kwesti jakości? jak dla mnie ze zdjęciami z archiwalnych numerów "Kobiety i Życie".
          Jeśli nie widzisz różnic to nie mamy o czym rozmawiać.

          Zamieszczone przez analogforever
          .ilość pikseli na matrycy to tylko jeden z parametrów,generalnie bardzo marketingowy, dla lamerów bardzo ważny.
          Dla wydruków wielkoformatowych ilośc Mpx jest ważna w praktyce.

          Mam się za osobę dość odporną na marketing, bo sam jestem jakąś tam częścią tej branży. Wielokrotnie wypowiadałem się za bezsensem nabywania body ponad 20 MPx w przypadku fotoamatora robiącego tylko małe powiększenia. Proponowałem pozostanie przy pełnoklatkowych 12 MPx FF jak 5D i D700.
          Nikony, Canony (EOS 50e, AE1, AV1, T70) Olympus, Pentaxy, Minolta, Leica, Hasselblad, Rolleiflex, Voigtlander, FKD (Praktica, Zenit, FED, Zorkij, Kiev, Smiena i to nie wszystko)

          Komentarz

          • Kolekcjoner
            Obertroll
            • 2006
            • 18793

            #1130
            Zamieszczone przez analogforever
            Ps
            25 lat temu cały świat zachłysnął sie takim epokowym wynalazkiem jak płyta CD,nawet jest teoria że żeby zachłyśnięcie było większe producencji poczciwych analogów obniżyli jakość ich produkcji w tamtym czasie,ale po ok 20 latach od tego wynalazku w momencie wprowadzania nowych formatów (DVD-Audio,SACD) wszyscy zaczeli nagle mówić jaki to format CD jest beee ,i jest bee ,a cały czas najlepiej brzmi płyta gramofonowa,czy z fotografią sytuacja się powtórzy??????????
            Nie wiem kto mówi, że CD jest be. Można z niego uzyskać bardzo przyzwoite efekty (chyba najłatwiej ze wszystkich formatów). Co do płyt gramofonowych to one trzymają się jeszcze tylko dzięki DJ-om (aczkolwiek dzięki mp3 młode pokolenie już sobie odpuszcza winyla). Zresztą ten format (mp3) zdawałoby się przegrany na starcie ze względu na jakość wykańcza wszystkie pozostałe bardzo skutecznie. DVD Audio, SACD to piękne wynalazki i nic więcej. Ich zastosowanie jest marginalne.

            Prawda jest taka, że obecnie najbardziej liczy się szybkość, wygoda i cena. Fotografia cyfrowa jest w tym względzie bezkonkurencyjna tak jak mp3 na rynku audio.
            "Co do wspomnianego mojego obowiązku to chcę jeszcze dodać, że mój stosunek do tegoż obowiązku jest moją osobistą i całkowicie prywatną sprawą, co zwalnia mnie od wszelkich dalszych komentarzy, przypisów, suplementów i gloss."
            Kapitan Wagner

            Komentarz

            • analogforever
              Uzależniony
              • 2008
              • 675

              #1131
              Zamieszczone przez czornyj

              Przy czym i tak moje doświadczenie jest niczym w porównaniu z doświadczeniem Jacka_Z, którego nazwałeś lamerem (pewnie dlatego, że twoja znajomość np. Hasselblada H3D-39II też zapewne ogranicza się do łódźkiego stoiska targowego).
              Nie nazwałem Jacka_Z lamerem,nie wiem dlaczego mi to wciskasz.Haselblada nie widziałem na łódzkim stoisku,nie wiem nic o doświadczeniu Jacka ,ale wiem na pewnoi że nie każdy posiadacz Ferrari jest mistrzem kierownicy.

              Co zaś do Epsonów, to chyba nie są jednak takie najgorsze, skoro np. Richard Lohmann - facet który przez 26 lat wykonywał powiększenia wystawowe, jest wykładowcą uniwersyteckim fotografii - obecnie wykonuje powiększenia dla np. Anselm Adams Gallery posługując się ploterami Epsona K3.


              Jeśli wydruki które widziałem były samplami specjalnie zrobionymi pod kątem pokazu,to są lipne w moich oczach i zasługujące na traktowanie jako egzotyczna ciekawostka .
              Przytoczony przez ciebie R.L. jest jak mi się zdaje amerykaninem,jest to nacja która bardzo lubi sobie ułatwiać życie wszelkimi sposobami,skrócili (okroili) nawet swój język ojczysty.Moze wybrał zło konieczne,wydruk ze średniej jakości plotera w kilka minut niż godzinne siedzenie w ciemni,wziąłeś pod uwagę taką możliwość ?
              !!! Łączenie podwójnego wpisu !!!

              Prawda jest taka, że obecnie najbardziej liczy się szybkość, wygoda i cena. Fotografia cyfrowa jest w tym względzie bezkonkurencyjna tak jak mp3 na rynku audio.

              Bardzo dobre porównanie
              Ostatnio edytowany przez analogforever; 19663. Powód: Automerged Doublepost
              T90 ,Pentax Z-20 , 2 powiekszalniki,procesor Jobo i cała szafa optyki

              Komentarz

              • pan.kolega
                Pełne uzależnienie
                • 2008
                • 2817

                #1132
                Zamieszczone przez analogforever




                Przytoczony przez ciebie R.L. jest jak mi się zdaje amerykaninem,jest to nacja która bardzo lubi sobie ułatwiać życie wszelkimi sposobami,skrócili (okroili) nawet swój język ojczysty.Moze wybrał zło konieczne,wydruk ze średniej jakości plotera w kilka minut niż godzinne siedzenie w ciemni,wziąłeś pod uwagę taką możliwość ?
                Dla mnie tez cena i ulatwianie sa wazne. Gdybym mial wlasna ciemnie razem z personelem to pewnie bym nawet nie spojrzal na cyfre. Ale nie kazda nacja jest tak wybredna, bogata i zarazem chetna do ciezkiej roboty jak Polacy, i wskutek braku tych cnot czesto ida na tandete, tanioche i latwizne. (A z tym okrajaniem jezyka to juz nie wiem o co chodzi...)
                I don't always shoot wide angle zooms, but when I do, I prefer the 16-35 f/4 IS.

                Komentarz

                • czornyj
                  Zasłużeni
                  • 2006
                  • 2626

                  #1133
                  Zamieszczone przez analogforever
                  Jeśli wydruki które widziałem były samplami specjalnie zrobionymi pod kątem pokazu,to są lipne w moich oczach i zasługujące na traktowanie jako egzotyczna ciekawostka .
                  Przytoczony przez ciebie R.L. jest jak mi się zdaje amerykaninem,jest to nacja która bardzo lubi sobie ułatwiać życie wszelkimi sposobami,skrócili (okroili) nawet swój język ojczysty.Moze wybrał zło konieczne,wydruk ze średniej jakości plotera w kilka minut niż godzinne siedzenie w ciemni,wziąłeś pod uwagę taką możliwość ?
                  Do wszystkiego można dorobić ideologię, ale prawda jest taka że masz o tym wszystkim nikłe pojęcie. Richard Lohmann jest amerykańskim Żydem, która to nacja raczej lubi sobie życie utrudniać. Tak czy owak gdyby z plotera nie dało się uzyskać dobrej jakości, to nie miałby nic do gadania - bo galerie sprzedają te odbitki za sporą kasę i nie przyjęłyby jakiegoś szajsu tylko dlatego, że Rychowi nie chce się babrać w odczynnikach. W dodatku wykonywanie wysokiej jakości powiększeń za pomocą ploterów też wymaga wbrew pozorom całkiem sporej wiedzy.
                  Marcin Kałuża | foty

                  Komentarz

                  • analogforever
                    Uzależniony
                    • 2008
                    • 675

                    #1134
                    Zamieszczone przez czornyj
                    Do wszystkiego można dorobić ideologię, ale prawda jest taka że masz o tym wszystkim nikłe pojęcie. Richard Lohmann jest amerykańskim Żydem, która to nacja raczej lubi sobie życie utrudniać. Tak czy owak gdyby z plotera nie dało się uzyskać dobrej jakości, to nie miałby nic do gadania - bo galerie sprzedają te odbitki za sporą kasę i nie przyjęłyby jakiegoś szajsu tylko dlatego, że Rychowi nie chce się babrać w odczynnikach. W dodatku wykonywanie wysokiej jakości powiększeń za pomocą ploterów też wymaga wbrew pozorom całkiem sporej wiedzy.

                    Tak,oczywiście nie śledzę tego rynku,ale czy jakość na dzisiaj jest tak dużo lepsza niż dwa lata temu? mowa o ploterach.
                    !!! Łączenie podwójnego wpisu !!!
                    Zamieszczone przez pan.kolega
                    Dla mnie tez cena i ulatwianie sa wazne. Gdybym mial wlasna ciemnie razem z personelem to pewnie bym nawet nie spojrzal na cyfre. Ale nie kazda nacja jest tak wybredna, bogata i zarazem chetna do ciezkiej roboty jak Polacy, i wskutek braku tych cnot czesto ida na tandete, tanioche i latwizne. (A z tym okrajaniem jezyka to juz nie wiem o co chodzi...)
                    IMO w języku angielskim (amerykanskim) jest dużo mniej słownictwa w użyciu niż w angielskim z wysp.
                    Ostatnio edytowany przez analogforever; 19663. Powód: Automerged Doublepost
                    T90 ,Pentax Z-20 , 2 powiekszalniki,procesor Jobo i cała szafa optyki

                    Komentarz

                    • akustyk
                      gajowy
                      • 2004
                      • 12226

                      #1135
                      Zamieszczone przez analogforever
                      IMO w języku angielskim (amerykanskim) jest dużo mniej słownictwa w użyciu niż w angielskim z wysp.
                      tak samo jak w moim osobistym holenderskim jest duzo mniej slownictwa niz w holenderskim osob tu wychowanych i "wyszkolonych". i przyczyna tego stanu jest bardzo podobna: potrzeba sprawnej komunikacji w jezyku, ktory badz co badz nie jest moim "natywnym". upraszczania ze wzgledu na niedostateczne ugruntowanie i znajomosc. sugerowane przez Ciebie wygodnictwo i ograczenie intelektualne to z gruntu falszywe splycanie zagadnienia.

                      zreszta, nie gloryfikujmy specjalnie angielskiego angielskiego, bo z tym prawdziwym germanskim jezykiem pierwotnych (ktorychs tam z rzedu) nordyckich najezdzcow Albionu tez nie ma on wiele wspolnego. w szanujacym sie jezyku germanskim slowo w rodzaju "connection" nie ma racji bytu, bo istnieja "piekne" starogermanskie "verbinding / verbindung / forbindelse / koppling /forbindelse" (http://translate.reference.com/browse/connection). a rodowodem "connection" sa ludy romanskie, ktore z terenow dzisiejszej Francji najechaly Wyspy i zrewolucjonizowaly owczesny angielski. gramatyki nie dalo sie zmienic, ale mnostwo rasowego germanskiego slownictwa zostalo wyparte przez romanskie slowa. przykladami mozna z rekawa sypac.

                      i to jest poniekad kolejny przyklad na to, ze ewolucja jezykow nie wynika z sugerowanej prostoty czy glupoty ludzi, ale z migracji narodow i utylitarnego charakteru mowy
                      www albo tez flickr

                      Komentarz

                      • czornyj
                        Zasłużeni
                        • 2006
                        • 2626

                        #1136
                        Zamieszczone przez analogforever
                        Tak,oczywiście nie śledzę tego rynku,ale czy jakość na dzisiaj jest tak dużo lepsza niż dwa lata temu? mowa o ploterach.
                        Nie wiem z jakimi ploterami miałeś wtedy doczynienia, ale powiem tak - na chwilę obecną leżą przede mną dwa powiększenia testowe 30x20cm, wykonane z tego samego pliku (bardzo bezlitosny wzorzec testowy Billa Atkinsona, z serią zmyślnie dobranych zdjęć i wzorców barwnych) na dobrym minilabie cyfrowym (350dpi, papier Kodak Endura) i na Epsonie 3800 - który nie jest jakimś ostatnim krzykiem techniki (bo ostatnio weszły Epsony serii 900, które mają jeszcze większe możliwości), w dodatku na nienajlepszym papierze i nawet bez wykorzystywania najwyższej jakości wydruku.

                        I minilab dostaje po d... praktycznie pod każdym względem.
                        Marcin Kałuża | foty

                        Komentarz

                        • analogforever
                          Uzależniony
                          • 2008
                          • 675

                          #1137
                          Zamieszczone przez czornyj
                          Nie wiem z jakimi ploterami miałeś wtedy doczynienia, ale powiem tak - na chwilę obecną leżą przede mną dwa powiększenia testowe 30x20cm, wykonane z tego samego pliku (bardzo bezlitosny wzorzec testowy Billa Atkinsona, z serią zmyślnie dobranych zdjęć i wzorców barwnych) na dobrym minilabie cyfrowym (350dpi, papier Kodak Endura) i na Epsonie 3800 - który nie jest jakimś ostatnim krzykiem techniki (bo ostatnio weszły Epsony serii 900, które mają jeszcze większe możliwości), w dodatku na nienajlepszym papierze i nawet bez wykorzystywania najwyższej jakości wydruku.

                          I minilab dostaje po d... praktycznie pod każdym względem.

                          nie znam nazw tych prezentowanych ploterów,ale były w cenie coś ok 18,000zł w tamtym czasie.Chyba największe jeśli chodzi o szerokość wydruku jakie wtedy mial Epson.
                          !!! Łączenie podwójnego wpisu !!!
                          Zamieszczone przez akustyk
                          tak samo jak w moim osobistym holenderskim jest duzo mniej slownictwa niz w holenderskim osob tu wychowanych i "wyszkolonych". i przyczyna tego stanu jest bardzo podobna: potrzeba sprawnej komunikacji w jezyku, ktory badz co badz nie jest moim "natywnym". upraszczania ze wzgledu na niedostateczne ugruntowanie i znajomosc. sugerowane przez Ciebie wygodnictwo i ograczenie intelektualne to z gruntu falszywe splycanie zagadnienia.

                          zreszta, nie gloryfikujmy specjalnie angielskiego angielskiego, bo z tym prawdziwym germanskim jezykiem pierwotnych (ktorychs tam z rzedu) nordyckich najezdzcow Albionu tez nie ma on wiele wspolnego. w szanujacym sie jezyku germanskim slowo w rodzaju "connection" nie ma racji bytu, bo istnieja "piekne" starogermanskie "verbinding / verbindung / forbindelse / koppling /forbindelse" (http://translate.reference.com/browse/connection). a rodowodem "connection" sa ludy romanskie, ktore z terenow dzisiejszej Francji najechaly Wyspy i zrewolucjonizowaly owczesny angielski. gramatyki nie dalo sie zmienic, ale mnostwo rasowego germanskiego slownictwa zostalo wyparte przez romanskie slowa. przykladami mozna z rekawa sypac.

                          i to jest poniekad kolejny przyklad na to, ze ewolucja jezykow nie wynika z sugerowanej prostoty czy glupoty ludzi, ale z migracji narodow i utylitarnego charakteru mowy
                          Ciężko mi polemizować na tematy w których nie jestem specjalistą ,to co napisałem była to obserwacja z życia wzieta.Czy Twoim zdaniem amerykanie jak i brytyjczycy używają tak samo "kwiecistego " języka.?
                          Ostatnio edytowany przez analogforever; 19663. Powód: Automerged Doublepost
                          T90 ,Pentax Z-20 , 2 powiekszalniki,procesor Jobo i cała szafa optyki

                          Komentarz

                          • akustyk
                            gajowy
                            • 2004
                            • 12226

                            #1138
                            Zamieszczone przez analogforever
                            Czy Twoim zdaniem amerykanie jak i brytyjczycy używają tak samo "kwiecistego " języka.?
                            moim zdaniem uzywaja innego jezyka, przy czym ogolnie British korzysta z szerszego wachlarzu slow. American, jako jezyk "wygenerowany" przez spoleczenstwo majace w ogromnej czesci korzenie nieanglojezyczne, opiera sie w znacznym stopniu na wezszym zasobie slow, ktore plynacym za ocean Wlochom, Irlandczykom, Holendrom, Zydom, Skandynawom... pozwalaly na sprawne komunikowanie sie ze soba. sila rzeczy kolejne pokolenia emigrantow, stanowiace spory odsetek populacji Ameryki, odcisnely pietno na ksztaltowaniu jezyka codziennego - w tym wypadku na ubozszym zasobie slow i okazyjnym przemycaniu do niego konstrukcji i/lub wyrazen z jezykow innych. poniekad, Wielka Brytania przechodzi zblizony proces ze wzgledu na duza imigracje zarobkowa.

                            na podobnej zasadzie mozemy zauwazyc, ze polski jest jezykiem niemozebnie przekomplikowanym tak slownikowo jak i gramatycznie. ale jesli dojdzie do odhermetycznienia i do Polski zjada masowo inne nacje (zeby mieszkac i pracowac) to jezyk polski tez bedzie ewoluowal i im bardziej zjawisko bedzie masowe w tym wiekszym stopniu bedzie dochodzilo do uproszczen i zapozyczen z innych jezykow...
                            www albo tez flickr

                            Komentarz

                            Pracuję...