błysk/flash a fotografowanie niemowląt ??

Zwiń
X
 
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts
  • Krzychu
    Pełne uzależnienie
    • 2004
    • 3611

    #61
    Zamieszczone przez Jester
    Z resztą taki wątek już tu chyba kiedyś był, o ile pamiętam - wyszło na to, że do fotografowania SWOICH dzieci podchodzi się ciut inaczej, niż do cudzych i za kasę... To takie samo zjawisko, jak jazda samochodem swoim - i służbowym...
    Ja wiem - sam swoim nie błyskałem ;-) Niemniej jednak zawsze przyleci jakaś ciocia z kompaktem pod Twoją nieobecność i jedzie tą lampą... No i populacja "nieuświadomionych" a posiadających aparaty jest ogromna i mi przynajmniej wychodzi na to że od tej lampy dzieciom się nic zupełnie nie dzieje...
    Pozdrowienia,
    KZ
    KZ Aviation Photography

    Komentarz

    • Jester
      Początki nałogu
      • 2005
      • 337

      #62
      Zamieszczone przez Krzychu
      Ja wiem - sam swoim nie błyskałem ;-) Niemniej jednak zawsze przyleci jakaś ciocia z kompaktem pod Twoją nieobecność i jedzie tą lampą... No i populacja "nieuświadomionych" a posiadających aparaty jest ogromna i mi przynajmniej wychodzi na to że od tej lampy dzieciom się nic zupełnie nie dzieje...
      Od jednego błysku raz na dwa miesiące pewnie nie (co nie zmienia faktu, że podobno fotografia cyfrowa zesłała pod strzechy lustrzanki o tak czułych matrycach, że można pstrykać w ciemnościach. Szkoda, że typowy pstrykacz wykorzystuje to do oglądania szumów w skali 1:1 na monitorze żeby mieć argumenty w kolejnym flejmie "co bardziej szumi - Nikon czy Canon?", a nie umie tego wykorzystać przy robieniu zdjęć...).
      A to, że po 30 sekudnowym guglaniu 99,9% informacji w sieci sprowadza się do tekstu: "Pamiętajmy o przejściowej nadwrażliwości na światło i nie świećmy noworodkowi lampami prosto w oczy. Unikajmy robienia zdjęć z lampą błyskową" - to świadczy tylko o tym, że "się nie znają", bo fotograf z wyborczej na oddziale noworodków jest większym autorytetem.

      Dla mnie EOT - ja robiłem bez lampy.
      A w ogóle co to za pomysł, żeby portrety walić z lampą? Płaski fajans wyjdzie przecież (taa, wiem: w sufit i takie tam... A i tak BEZ lampy są fajniejsze).

      Komentarz

      • Janusz Body
        Moderator
        • 2004
        • 5757

        #63
        Zamieszczone przez Jester
        ... Unikajmy robienia zdjęć z lampą błyskową" - to świadczy tylko o tym, że "się nie znają", bo fotograf z wyborczej na oddziale noworodków jest większym autorytetem.....
        Oj chyba przesadzasz i to sporo. Jeśli to co piszesz byłoby prawdą w 1% to moja wnuczka (obecnie lat 7) powinna być już całkowicie ślepa a cieszy się dobrym wzrokiem.

        Dziecko w okresie pierwszych dni po urodzeniu prawie wcale nie widzi. Podejrzewam, że po części jest to naturalny mechanizm zabezpieczający przy spojrzeniu "prosto w słońce" dany nam przez naturę. Błyskanie flashem w obecności dzidziusia szkodzi mu znacznie mniej niż dorosłemu.

        Wiesz w jakiej odległości noworodek widzi Twoją twarz? A w którym miesiącu życia dziecko odróżnia żółty od czerwonego? Kiedy pojawia się percepcja głębi?

        Janusz,
        Old enough to know better - but I do it anyway.

        Komentarz

        • Jester
          Początki nałogu
          • 2005
          • 337

          #64
          Zamieszczone przez Janusz Body
          Dziecko w okresie pierwszych dni po urodzeniu prawie wcale nie widzi. Podejrzewam, że po części jest to naturalny mechanizm zabezpieczający przy spojrzeniu "prosto w słońce" dany nam przez naturę. Błyskanie flashem w obecności dzidziusia szkodzi mu znacznie mniej niż dorosłemu.
          Zdjęcia można robić różnie, "w obecności" nie musi znaczyć "waląc prosto w oczy seriami"...
          Jeżeli "nadwrażliwość" u noworodka - o której wszędzie piszą - znaczy to samo, co u dorosłego - to IMHO jednak mu przeszkadza, i to bardziej, niż dorosłemu. Czy mu szkodzi? Nie mam pojęcia, mogę sobie gdybać i wybierać w góglach wygodniejsze linki (będę miał łatwiej, ciężko znaleźć te, które twierdzą, że nie szkodzi i nie przeszkadza). Ale swoje dzieci będę fotografował na początku bez lampy - na pewno im to nie zaszkodzi, a i zdjęcia będą fajniejsze

          Komentarz

          • Janusz Body
            Moderator
            • 2004
            • 5757

            #65
            Zamieszczone przez Jester
            Zdjęcia można robić różnie, "w obecności" nie musi znaczyć "waląc prosto w oczy seriami"......)

            A sądzisz, że jest jakaś różnica czy walniesz 580 w sufit czy kompaktem po oczach? Jeśli jest jakakolwiek to 580 w sufit da więcej światła.

            Najczęściej tzw. "dmuchanie na zimne" spowodowane jest brakiem wiedzy i strachem przed wyrządzeniem szkody ukochanej osobie. Naprawdę, błyskanie lampą bardziej szkodzi dorosłemu niż noworodkowi. Akurat to co można wygooglać to opinie bazujące na "dmuchaniu na zimne".

            Niemowlę najprawdopodobniej tak krótkich błysków (podobnie jak ptaki :-) ) nie widzi. Dorośli mają tzw. "powidok" po silnym oślepieniu ale to też jeszcze nie prowadzi do ślepoty.

            Nieśmiało zauważę, że "ilość światła" w trakcie robienia zdjęcia jest mniej więcej równa "ilości światła" w dzień. Od dziennego światła jeszcze nikt nie oślepł nawet przy rozszerzonych atropiną źrenicach.

            Pewnie, że nie należy przesadzać ale nawet kilka błysków dziennie szkody nie wyrządzi. Chyba, że ktoś naprawdę ustawi 580 na 100% i błyśnie z odległości paru cm - tylko, że wtedy zdjęcie wyjdzie prześwietlone :-)

            Janusz,
            Old enough to know better - but I do it anyway.

            Komentarz

            • Jester
              Początki nałogu
              • 2005
              • 337

              #66
              Zamieszczone przez Janusz Body
              A sądzisz, że jest jakaś różnica czy walniesz 580 w sufit czy kompaktem po oczach?
              Raczej chodziło mi o słowo "seriami", nie o rodzaj aparatu. Chociaż jak widzę wspomaganie autofokusa lampą błyskową w niektórych zaawansowanych lustrzankach - to jako potencjalny obiekt fotografowania wolę jeden przedbłysk w słabej lampie w małpce... Fotografowane dziecko pewnie też.

              Najczęściej tzw. "dmuchanie na zimne" spowodowane jest brakiem wiedzy i strachem przed wyrządzeniem szkody ukochanej osobie.
              Cudzy noworodek dla lekarza to nie jest ukochana osoba - a ja akurat bazuję na opinii lekarzy dzieciologów a nie oszołomów, którzy w wolnych chwilach propagują w sieci leczenie raka burakami albo czosnkiem, i też mają tysiące udokumentowanych dowodów potwierdzających skuteczność takiej terapii.
              A jeżeli nawet obcy ludzie dmuchają na zimne - to ja podmucham jeszcze bardziej, nie będę szukał w googlach tych czterech na krzyż dowodów na to, że wszyscy się mylą. I tyle.

              Nieśmiało zauważę, że "ilość światła" w trakcie robienia zdjęcia jest mniej więcej równa "ilości światła" w dzień. Od dziennego światła jeszcze nikt nie oślepł nawet przy rozszerzonych atropiną źrenicach.
              No - przyjemne to to nie jest. Ale noworodek może to lubić
              Kurrde - sześciocyfrowe czułości w aparatach i po co to? Żeby miażdżyć konkurencję specyfikacją techniczną? Czemu tego się nie używa? Parę razy robiłem takie zdjęcia, na kliszy z trzycyfrową czułością - i dało się. Założę się, że teraz też się da.

              Komentarz

              • Janusz Body
                Moderator
                • 2004
                • 5757

                #67
                Zamieszczone przez Jester
                .... a nie oszołomów, którzy w wolnych chwilach propagują w sieci leczenie raka burakami albo czosnkiem, i też mają tysiące udokumentowanych dowodów potwierdzających skuteczność takiej terapii. ....
                No, no...

                Nie wiem czy zauważyłeś, że ta teza działa w obie strony
                Ostatnio edytowany przez Janusz Body; 194.

                Janusz,
                Old enough to know better - but I do it anyway.

                Komentarz

                • Jester
                  Początki nałogu
                  • 2005
                  • 337

                  #68
                  Zamieszczone przez Janusz Body
                  No, no...

                  Nie wiem czy zauważyłeś, że ta teza działa w obie strony
                  A pewnie
                  A to z czosnkiem i burakami to autentyk - podobno leczy raka krtani. Ja rozumiem, że chory człowiek ratuje się jak może, ale to mnie przerosło...

                  Komentarz

                  • zonk
                    Bywalec
                    • 2007
                    • 203

                    #69
                    W mojej instrukcji obsługi EOSa na stronie nr 10 pod nagłówkiem "Zapobieganie poważnym obrażeniom i śmierci" napisane jest:
                    ...
                    • Nie wyzwalać lampy błyskowej w kierunku osoby kierującej pojazdem, ponieważ
                    może to spowodować wypadek.
                    • Nie wyzwalać lampy błyskowej w pobliżu oczu. Może to spowodować zaburzenia
                    widzenia. Podczas korzystania z lampy błyskowej do fotografowania niemowląt zachować
                    odległość co najmniej 1 metra.
                    ...
                    Jak ktoś chce niech sprawdzi ;-)
                    >>>--------> założyłem sobie bloga <--------<<<

                    Komentarz

                    • troll
                      Coś już napisał
                      • 2007
                      • 65

                      #70
                      Hehehe - taka historyjka

                      Zamieszczone przez zonk
                      W mojej instrukcji obsługi EOSa na stronie nr 10 pod nagłówkiem "Zapobieganie poważnym obrażeniom i śmierci" napisane jest:

                      Jak ktoś chce niech sprawdzi ;-)
                      No i wręcz odwrotnie to pewnego razu zadziałało. A jak? - a tak:

                      Znajomy taksówkarz kupił żonie jakiegoś "małpiszona". Jadą sobie jadą ulicą Opolską w Krakowie - kto zna ten wie że tam dość "horrornie" się jeździ i w sumie "jak Cie mogie" bo i dziurawo i tłoczno , żona ogląda nową zabaweczkę i trach - nacisnęła spust migawki no i flesz błysnął. Jakież było zdumienie kolegi kiedy wszyscy "ściganci" z lewego pasa grzecznie zwolnili - ba!!! - co niektórzy to i na prawy zjechali . Traktujcie tę anegdotkę jednak jako wyjątek potwierdzający regułę .

                      Pozdrawiam.

                      Komentarz

                      • PajonK85
                        • 2009
                        • 13

                        #71
                        a ja to ujmę tak: :P
                        Canon 50D +BG-E2 + 18-55, 28-135, 75-300, 50/1.8, 85/1.8, 430EX

                        Blog

                        Komentarz

                        • Tommygun
                          Dopiero zaczyna
                          • 2009
                          • 37

                          #72
                          Jako tatuś i do tego przewrażliwiony powiem tak - badałem sprawę 1,5 roku temu przed tym, jak rodziło się moje dziecko, nie znalazłem przeciwwskazań poza błyskaniem bezpośrednio w źrenicę skierowaną na palnik z małej odległości. No ale zdrowy rozsądek kazałby też tak postepować, rozmawiałem też z pediatrami.
                          Początkowo dziecko w ogóle nie reagowało na błyski ale i tak ograniczałem się do 2-3 fotek z błyskiem. Później zauważyłem że mróży oczy i po ogólnej reakcji wyraźnie się boi po błysku lub że błysk przeszkadza (może w pewnym okresie być chyba też źródłem stresu), więc na pewien czas przestałem błyskać, później dziecko akceptowało już błyskanie ale nigdy nie waliłem lampą na wprost, zawsze używałem zewnętrznej.
                          Fotki są i dzieko całe ale tak po prostu - obbserwować reakcję dziecka na błysk, dzieko może nam bardzo wiele przekazać mową ciała.
                          Goniłem jak ktoś próbował robić małpką na wprost dziecka (źrenicy), kazałem jeżeli już, to focić z boku. Szczególnie jak szwagierka walnęła małpą na wprost z mniej niż metra, dziecku wyraźnie to się nie spodobało podczas, gdy nie ragowało w tym okresie źle na odbicie od sufitu.
                          Tyle od przewrażliwionego taty będącego pod nadzorem dużo bardziej przewrażliwionej mamy. Obserwować reakcję dziecka, to podstawa i zachować zdrowy rozsdek i będzie ok.
                          Ostatnio edytowany przez Tommygun; 29379.

                          Komentarz

                          Pracuję...