Tak czytam, czytam i sie zastanawiam czy kupują jeszcze zdjęcia z analogów. Jeśli tak to jak to wygląda? Kupują klisze, skanują, czy moze kupują odbitke?
dorobic pare groszy
Zwiń
X
-
-
-
Malo tego - jesli mnie pamiec nie myli, zgodnie z UoPAiPP oryginaly zdjec (bez wzgledu na to, czy mowa o postaci cyfrowej czy kliszach) pozostaja wlasnoscia autora... chyba, ze umowa stanowi inaczej.Zamieszczone przez akustyka wypuscilbys klisze z rak? tylko i wylacznie skany, bo 1. i tak wszyscy robia sklad elektronicznie, 2. klisza to taki Twoj RAW - tego sie nie pokazuje obcym :-)Komentarz
-
Nie raz sprzedawałem zdjęcia (jeszcze przed epoką cyfrówek) sprzedawałem je najczęściej w postaci slajdów. Zdarzało się też, że sprzedawałem je w postaci skanu do jednorazowego wykożystania. Duża różnica w cenie (W 1999 roku slajd od 300-500 zł, skan około 50 złotych) Jeżeli chodzi o prawa autorskie. To nadal jestem autorem ich wszystkich, natomiast ten co je odemnie kupił mógł je sprzedać za 5, albo 1000 złotych i nic mi do tego
pozdrawiamKomentarz
-
a zeby uzupelnic dyskusje - pliki RAW maja (na razie w USA) wartosc dowodowa. i to tez jest powazny powod, by ich nie wypuszczac z reki, bo u nas tez kiedys takie prawo musi wejscZamieszczone przez kavooMalo tego - jesli mnie pamiec nie myli, zgodnie z UoPAiPP oryginaly zdjec (bez wzgledu na to, czy mowa o postaci cyfrowej czy kliszach) pozostaja wlasnoscia autora... chyba, ze umowa stanowi inaczej.Komentarz
-
To jest wlasnie to, co napisalem - niezbywalne prawa osobiste i zbywalne prawa majatkowe.Zamieszczone przez CycholJeżeli chodzi o prawa autorskie. To nadal jestem autorem ich wszystkich, natomiast ten co je odemnie kupił mógł je sprzedać za 5, albo 1000 złotych i nic mi do tego
Ja moze jeszcze dodam do tego jeden dosc istotny szczegol - autor zdjecia bez wzgledu na sposob, w jaki zostala sformulowana umowa o przeniesienie praw majatkowych, ma prawo do zadania, aby jego zdjecie zostalo opatrzone informacja ze to on jest jego autorem, a uzytkownik tego zdjecia ma obowiazek na zadanie autora taka informacje zamiescic.
Pisze to, bo ktos tutaj wspominal o oferowaniu przez gazete takiej informacji na zasadzie wynagrodzenia za zdjecie... laski nie robia, to sie autorowi nalezy jak psu micha.Komentarz
-
Kavoo, doskonale wiesz w jakim kraju zyjemy... i prawo stanowi u nas nieraz fikcje. nawet taka Wyborcza potrafi dac w Wysokich Obcasach na cala strone fote bez zgody autora nawet nie podpisujac, a jako rekompensate oferuja w nastepnym numerze podpis pod zdjeciem
oczywiscie sprawa poszla do sadu... ale ciagnac sie to bedzie latami... a gazeta ma to w dupieKomentarz
-
-
Predzej Jurek ;-)Zamieszczone przez kavooWiem, wiem...
Vitez zaraz bedzie triumfowalZamieszczone przez kavoolaski nie robia
Komentarz
-
Czacha - chociaz musze przyznac, ze w duzym stopniu zalezy to od wydawcy. Mam sluzbowo stycznosc z czasopismami Polski Jubiler i Zegarki&Bizuteria, moja kolezanka z pracy czuje sie w obydwu redakcjach jak u siebie, i oni naprawde przestrzegaja PA... malo tego, rzeklbym nawet, ze sa histerycznie przewrazliwieni na tym punkcie. A to dlatego, ze (jak mi kolezanka opowiadala) kiedys mieli niezla jazde w sadzie za opublikowanie (bardziej wynikajace z bledu niz zamierzonego dzialania) czyjegos zdjecia bez informacji o autorstwie...
Moze i GW kiedys sie na wlasnych bledach tak samo nauczy ;-)Komentarz
-
To i ja sie pochwale
. Za koty juz pare zl (ale nie tyle by chocby jedno szkielko kupic) wpadlo... ale o wiele wiecej piw - znajomym kociarzom uwieczniam ich mordki "za piwo" i juz z kilkadziesiat albo kilkaset litrow przepilem dzieki temu
.
Sluby... no zdarzylo sie pare na prezent lub pare za pare zl, ale to raczej rozrywka i praktyka (taka reporterka portretowa
) niz sposob na zarobek czy nawet tylko dorobek.
Komentarz
-
Hehehe no zdarza sie tak... Jedno nasze zlecenie architektoniczne od baaaardzo bogatego klienta opiewalo na fotografowanie jego domu na Sardynii. Poniewaz facet jest miedzy innymi posiadaczem kilka learjetow, dal nam jednego do dyspozycji. Dalej to juz jak z cytatu powyzej... ale zleceniodawca jest na Sardynii sasiadem BerlusconiegoZamieszczone przez mario1275wykonywał zdjecia kolekcji dla jakiegoś japońskiego kreatora mody - miał wybrać miejsce gdzie chciałby zrobić zdjecia, po tym jak wybrał miejsce przylecieli po niego samolotem a do tego przysłali na miejsce jumbojeta tak wyposażonego w sprzęt fotoże on sam mówił że był w cieżkim szoku jak to wszystko zobaczył bo owielu z tych żeczy to tylko
OlekKomentarz
-
Odgrzewam starego kotleta, bo sie w tym temacie zdrowo dzisiaj obsmialem
Dostalem popozycje publikacji kilku moich fotografii na lamach pewnego miesiecznika. Odpisalem, ze oczywiscie nie widze problemu, ale chcialbym poznac warunki, na jakich moje fotografie mialyby byc publikowane. No wiec po 2 dniach dostalem odpowiedz
Generalnie zdrowo sie obsmialem, ale tak naprawde wcale to nie jest smieszne
Zaproponowano mi stawki srednio na poziomie 10% minimalnych stawek sugerowanych przez ZPAF 
W odpowiedzi zadalem krotkie pytanie: "Jesli dla Panstwa moje fotografie sa warte tak malo, to skad chec ich publikacji?"
Przyklad z "oferty":
1/8 strony - ZPAF: 128zl, oferta: 10zl
Ciekaw jestem jak by to wygladalo, jakby chcieli zamiescic jedno moje zdjecie do 1/8 strony... umowa na 10 zl brutto? Od tego podatek? Smiac mi sie chce
Uprzedzajac ewentualne pytania - nie to, zebym od razu cenil sie na poziomie Nachtwey'a czy Burnett'a, ale dzisas... pewien poziom przyzwoitosci nalezaloby zachowac przy oferowaniu stawek za czyjas prace
Tym bardziej, ze to nie ja laze za nimi zeby cos mojego zamiescili a sami chca kupic... wiec chyba im zalezy.
Komentarz
Komentarz