zbytek ostroznosci
to jak zakladanie 3 prezerwatyw, przestrzeganie kalendarzyka, i lykanie tabletek jednoczesnie
niby nie szkodzi ale szczegolnie konieczne tez nie jest. Ja zawsze mam marker przy sobie i zapisuje ostatnia liczbe jaka mi wyswietlacz pokazal na rolce filmu, a pozniej tylko rolke do niej przestrzeliwuje, mam z kolei inne zboczenie, ustawiam mimo dekielka czas 1/2000 i przyslone 32, specjalnego problemu nie powinno byc tez z przekladaniem rolki do innych body, kiedys przekladalem ze swojej 600tki do 50ki kumpla i rzeczywiscie byl widoczny moze troszeczke wiekszy odstep miedzy klatkami w miejscu gdzie byla ostatnia klatka z 600tki i pierwsza z 50tki ale potem juz bez problemow, jedyny problem moze byc przy eosie 100 ten o ile dobrze pamietam, najpierw wywijal pusta klisze do swojej wewnetrznej kasety i potem naswietlone klatki wwijal do kasetki, tak ze pierwsza fotka nosila numer 36
[battle] ANALOG vs CYFRA
Zwiń
X
-
Dokładnie, to samo miałem z 300v. Najpierw nawijał na szpulę. Przy przesiadce z 300v na 33 została mi nie całkiem naświetlona Superia, jakieś 22 klatki. Cofnąłem film, wyciągnąłem końcówkę i pstryknąłem na 33 jakieś 13 klatek. Na szczęście nie udało mi się zrobić multiekspozycji :-) A już chciałem edytować i dopisać żeby pstrykać na 1/4000 i f/32 z zasłoniętym wizjerem, ale byłeś szybszy :wink:
Komentarz
-
Też tak często zwijam i zmieniam. I przestrzeliwuję do następnej, bez pomijania ,,dla pewności''. Nie potrafię odróżnić miejsca, gdzie była ,,przerwa'' (33v).
A co do wątku, to też posiadam zarówno aparat fotograficzny jak i cyfrowy.
Bardziej lubię fotograficzny, robię nim zdjęcia ,,dla siebie''. Pixelowy jest do zwrotu kosztów, czyli do komercji (-:Komentarz
-
Pytanie nie brzmiało czy lepszy jest 6X6 czy crop.
Jak zrobisz fotę z przystawką 6X6 to plastyka bedzie taka sama.
Jedyna zaleta analogu to tajemnica, nigdy nie wiesz czy do końca dobrze przebiegł cały proces od pomiaru światła do wywołania w labie.
Czasem może wyjść coś ciekawego zupełnie przypadkiem. :wink:Komentarz
-
cyfra bo:
- latwo sie na niej uczyc - nieoceniona wrecz by zrozumiec niektore rzeczy (robie i widze - ucze sie jak poprawic - kombinuje - na bierzaco nie czakam kilku dni na wyniki)
- cyfrowa ciemnia jest latwiejsza i wygodniejsza w uzyciu
- koszty zdjecia sa nizsze szczegolnie jak sie uczysz foto (nie placisz za zniszczone klatki)
jakosc porownywalna (nie mieszac srednich i duzych formatow bo nie o to chodzi ;-) )
funfactor - choc tutaj moze byc roznie to jednak 90% bedzie wolala cyfre
bajer ;-)
EDIT:
a i jeszcze jedno cyfra sie ciagle rozwija - a z analoga firmy juz powoli wychodza i niewiele sie tam juz dzieje - choc sa jeszcze od czasu do czasu jakies nowosci - to IMHO jest to juz koniec - smierc naturalna - ale nisza pozostanie jeszcze dlugoKomentarz
-
Bo analogi są dla weteranów
eeee
Ale puszka kosztuje duużo mniej, ja za 33 dałem 600zł
Nie wierzę. Przecie fotografia bez analogów to jak ser bez dziur, jak klawiatura bez "Scroll Locka", jak matówka bez paprochów...
Fuji musi dalej robić filmy bo jak nie to, to sam sobie będe robił :rolleyes:
Ale jak pisałem wcześniej, optium było by mieć i tego i tego.
Komentarz
-
niby tak ale ja juz mam ponad 40k zepsutych zdjec ;-) nawet tego nie przelicze ile bym musial za to zapłacic
nawet niech by mnie jedno zdjecia w analogu kosztowalo 25gr (film+wywolanie stykowki+odbitki z dobrych)... szok nie ;-)
Komentarz
-
Bo strzelacie seriami jak najeci
pojawi sie obiekt i wtedy ratatatatatat
ja mam i tego i tego, i kiedy zakladam rolke delty to nagle musze przemyslec co mam zrobic zeby nic nie spieprzyc, a majac "trabanta z silnikiem polo" nagle zapominam o mysleniu nad kadrem i tez strzelam cekaemista, nie jak snajper
Komentarz
-
to prawda, jak zakładam 120-kę po psiksa to często po zmierzeniu światla, kadrowaniu, ustwawieniu ostrości i wzięciu oddechu... rezygnuję z wyzwolenia migawki, bo stwierdzam że chyba jednak nie warto.Bo strzelacie seriami jak najeci
pojawi sie obiekt i wtedy ratatatatatat
ja mam i tego i tego, i kiedy zakladam rolke delty to nagle musze przemyslec co mam zrobic zeby nic nie spieprzyc, a majac "trabanta z silnikiem polo" nagle zapominam o mysleniu nad kadrem i tez strzelam cekaemista, nie jak snajper

Ale potem 12 klatek i każda jest do pokazania. :-)
Cyfra jest bardzo potrzebna, pomocna i wogóle trudno bez niej byłoby, ale analog i jego dusza jest nieporównywalna do cyfry.
pozdrawiamaktualnie: Canon EOS R6 | Sigma A 35/1.4 DG HSM | Canon 135/2 L | Canon 16-35/4 LKomentarz
-
no pewnie ze tak, jedna z moich ostatnich serii ~550kb na analogu bym jej nie wypuscil bo bym sie zastanawial czy wszytko dobrze wyjdzie i ze mam jeszcze tylko dwie rolki w torbie ;-) a pozniej gdzie ja to wywolam, na cyfrze puszczam takich serii kilkanascie i wybieram co ciekawsze klatki reszte wywalem na luzie ;-)
a wyniki? np ta klatka lub taKomentarz
-
Ja pamiętam jak wziąłem po dłuższym czasie używania 300d do rąk Zenita, założyłem film 36 klatkowy i pojechałem focić. Gdybym miał 300d ze sobą to pewnie bym narobił z 50 zdjęć a tak... przy 10 zdjęciu zastanawiałem się co jeszcze można sfotografować żeby był sens bo mi było kliszy szkoda
Cyfrą można sobie bezkarnie robić ile wlezie, z analogiem człowiek zastanawia się nad każdym kadrem
Komentarz
-
Nigdy nie uważam, że kliszy szkoda.
Wywołam sobie sam przecież - to potem tylko do siebie mam pretensję, że ślęczę nad gniotami zamiast fajne zdjęcia wywoływać. To działa.
A cyfra, owszem, do nauki świadomej się nadaje.
Zanim odświerzyłem swoją przygodę z fotografią, jakieś 3 lata temu, najpierw, z obawy o koszta, kupiłem G5 i używałem równolegle z zenitem albo zorką (lomo było popsute). Używałem głównie cyferki. Jak po jakimś czasie umiałem stwierdzić: nie warto pstrykać, a do domu ze spaceru wracałem z pięcioma zdjęciami zamiast ze studwudziestoma, to kupiłem analoga i dobrze mi z tym.
A i tak zdarza mi się wypstrykać 4 rolki w 15 minut i potem wybrać z tego jedno (słowine: 1) zdjęcie (-:Komentarz
-
Ja mam już zaufanie do swojej puszki (choć tak naprawdę w tej chwili powinna iść do serwisu, ale nie mam za co) i nie powiem że zrobienie kilku serii to znów jakieś duże koszty. Akurat teraz mógłbym mieć z tym problemy, ale jak miałem AF to wciskałem spust bez obaw. A dreszczyk emocji to mam przed naciśnięciem spustu, bo do labu mam zaufanieno pewnie ze tak, jedna z moich ostatnich serii ~550kb na analogu bym jej nie wypuscil bo bym sie zastanawial czy wszytko dobrze wyjdzie i ze mam jeszcze tylko dwie rolki w torbie ;-) a pozniej gdzie ja to wywolam, na cyfrze puszczam takich serii kilkanascie i wybieram co ciekawsze klatki reszte wywalem na luzie ;-)
a wyniki? np ta klatka lub ta
Oddaje tylko do jednego.

Komentarz
Komentarz