A jednak kabel ma znaczenie!

Zwiń
X
 
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts
  • jellyeater
    Pełne uzależnienie
    • 2010
    • 1631

    #106
    Odp: A jednak kabel ma znaczenie!

    Chcę tylko zwrócić uwagę na to, że nie każdy kręci nosem na złe nagłośnienie, więc generalnie ludzie nie mają większych wymagań jakościowych. Wobec tego, zawracanie sobie głowy kablami jest dla nich zwyczajnie śmieszne.
    Na koncert rockowy to idzie się poskakać i ogólnie obcować z artystami, posłuchać jakichś innych wykonań znanych utworów, powydzierać się. Brzmienie jest drugorzędne. :P Ale miło by było jakby było lepsze.

    Według moich doświadczeń kable mają znaczenie, ale stosuje się je jako ostatni element dopiszczający brzmienie zestawu. W niektórych systemach inteconecty nie są wyczuwalne, ale już głośnikowe praktycznie zawsze dają kropkę nad "i". Kiedyś pożyczyłem kumplowi interconect RCA Siltecha SQ-88 Classic i już nie chciał oddać, tylko zapytał ile za niego chcę... więc nie ma tu mowy o wciskaniu kitu.
    Idź zgarnij 1 mln $. Będziesz miał kilka wypasionych klocków, kilometry kabli i jeszcze zbudujesz salę z porządną akustyką. I piszę to bez sarkazmu. Po prostu 1 mln $ można ładnie zagospodarować.

    Kupel wydał na gramofon prawie 15tys. i twierdzi, że jak zamknie oczy, to czuje jakby wykonawcy grali w jego pokoju - to jest kwintesencja tego, do czego dąży prawdziwy audiofil.
    Po co uzywać tak drogiego gramofonu do czegoś tak niedoskonałego jak płyta winylowa? Przecież kilka przesłuchań i wysokie tony tam się ładnie wycinają. Ale grunt, że jest zadowolony.

    Oczywiście nie wystarczy wydać taczkę kasy i już wszystko zagra. Cała sztuka polega na tym, żeby w tych elektronicznych śmieciach wybrać same rodzynki i jeszcze jest ze sobą zgrać.
    Jak opisuje Paweł większość tych rodzynków to zgniłe jabłka. Przynajmniej w kolumnach. Samo to, że nie bardzo to ma szansę odtwarzać niskie tony, bo nie ma porządnych głośników niskotonowych. Więc z tym wyszukaniem to byłbym sceptyczny.

    http://jellyeater.net84.net/

    Komentarz

    • mc_iek
      Uzależniony
      • 2008
      • 790

      #107
      Odp: A jednak kabel ma znaczenie!

      Większość firm produkujących zestawy domowe, już dawno przesunęła środek ciężkości z jakości klocków (bo to kupa kosztów materiałowych, sztaby stolarzy z ciężkimi maszynami, a przede wszystkim wielka niewiadoma, jaki będzie efekt finalny), w kierunku psychoakustyki, czyli elektroniki rasującej dźwięk tak, żeby ludzie słyszeli to, czego tam tak naprawdę nie ma. Bęben perkusyjny zwany potocznie stopą, potrafi zdmuchnąć płomień ze świecy z odległości kilku metrów, nawet w małej sali klubowej. Gdyby chcieć w pokoju wytworzyć podobną atmosferę, to głośnik basowy w kolumnie powinien umieć zrobić to samo...
      Nałómta siem odmieniwać kącufkuf po polskiemu!

      Komentarz

      • Kolekcjoner
        Obertroll
        • 2006
        • 18793

        #108
        Odp: A jednak kabel ma znaczenie!

        Zamieszczone przez jellyeater
        Jak opisuje Paweł większość tych rodzynków to zgniłe jabłka. Przynajmniej w kolumnach. Samo to, że nie bardzo to ma szansę odtwarzać niskie tony, bo nie ma porządnych głośników niskotonowych. Więc z tym wyszukaniem to byłbym sceptyczny.
        Wiesz ale rodzynek w cieście też nie ma znów tak dużo - choć to zależy od ciasta - to są masakryczne ogólniki co tu piszemy. Na tej zasadzie można dowieść niemal każdej tezy .

        Zamieszczone przez mc_iek
        Bęben perkusyjny zwany potocznie stopą, potrafi zdmuchnąć płomień ze świecy z odległości kilku metrów, nawet w małej sali klubowej. Gdyby chcieć w pokoju wytworzyć podobną atmosferę, to głośnik basowy w kolumnie powinien umieć zrobić to samo...
        Tylko tu powstaje pytanie - po co? Wątpię żeby kogoś to bawiło na dłuższą metę . Pomijam już zupełnie że rzadko się spotyka stopę tak zarejestrowaną żeby na nagraniu grała rzeczywistym pasem.
        Pomijam kwestię długości fal niskich częstotliwości i współzależność z wielkością pomieszczenia.
        Ostatnio edytowany przez Kolekcjoner; 5969.
        "Co do wspomnianego mojego obowiązku to chcę jeszcze dodać, że mój stosunek do tegoż obowiązku jest moją osobistą i całkowicie prywatną sprawą, co zwalnia mnie od wszelkich dalszych komentarzy, przypisów, suplementów i gloss."
        Kapitan Wagner

        Komentarz

        • mc_iek
          Uzależniony
          • 2008
          • 790

          #109
          Odp: A jednak kabel ma znaczenie!

          Oczywiście masz rację, ale te wszystkie zaklęcia o odwzorowaniu atmosfery. W czasie nagłaśniania koncertu robisz to tak, aby wszystko było dobrze słyszalne, co znaczy, że mogą zdarzyć się sytuacje, w których nie nagłaśniasz pewnych rzeczy wcale. Owszem, przy nagraniu koncertowym rejestrujesz wszystko, ale nie wszystko w nagraniu dobrze brzmi, stąd próby "rekonstrukcji" atmosfery. Pogłosy, kompresje, procesory pasma... Bliżej temu do PhotoShopowanego zdjęcia, niż do zwykłego rawa. Gdy słuchamy koncertu, czy to w filharmonii, czy w klubie jazzowym, wpływ na nasze doznania ma i miejsce zajmowane przez nas na sali i odległość poszczególnych instrumentów, czy ich grup od nas, od ścian a przede wszystkim pozaakustyczna atmosfera koncertu. Jeżeli wykonawcom uda się "złapać" porozumienie z publiką, koncert zostanie zapamiętany jako rewelacyjny, a jego nagranie może się do niczego nie nadawać. Czasem może być odwrotnie. Z nagrania wynika, że koncert był fantastyczny, a publika tego nie czuła. Nie próbuję tu udowadniać, że coś nie ma sensu, a coś ten sens ma. Zwracam uwagę, że to wszystko jest subiektywne i wszyscy mają rację, albo nikt tej racji nie ma. Znaczy każdy ma swoją i nie da się tego zmienić. Są tacy, co słyszą, w którą stronę był ciągnięty kabel głośnikowy i przeszkadza im to że jest nie tak, choć prąd płynie w tym kablu w obu kierunkach, a są tacy, którym wystarcza mp3 92kB do osiągnięcia nirwany.
          Ostatnio edytowany przez mc_iek; 15659.
          Nałómta siem odmieniwać kącufkuf po polskiemu!

          Komentarz

          • jezyor
            Bywalec
            • 2010
            • 103

            #110
            Odp: A jednak kabel ma znaczenie!

            Zamieszczone przez mc_iek
            prąd płynie w tym kablu w obu kierunkach
            ojjj nie...
            to po co sprzedaje się kable głośnikowe kierunkowe? czyżby oszustwo?

            całe życie gram, no gram.... tłukę się w bębny. nie wierzę w audio voodoo. mogę uwierzyć w psychoakustykę. BBE przoduje w tym. w większości gratów współczesnych są ich układy, w tv, wzmakach itp.
            wiem, że kable w studiu mają znaczenie, nawet spore, ale te sygnałowe, od mikrofonów, gitar itp.
            zasilający do wzmacniacza? w żadnym razie.
            ale chętnie sprzedam zwykłego miedziaka zapakowanego w wąż ogrodowy za 1kzł/1m. (a takie przypadki już były i kupujący był zachwycony "nową przestrzenią sceny" cokolwiek by to nie znaczyło). jakbym tyle wydał na kabel, też słyszałbym różnicę
            mam aparat, zamknę świat w pudełeczku...
            www.barwnie.com

            Komentarz

            • mc_iek
              Uzależniony
              • 2008
              • 790

              #111
              Odp: A jednak kabel ma znaczenie!

              Psychoakustyka to nie czarna magia, tylko fakt. Słuch człowieka bardzo łatwo oszukać. Samo kodowanie mp3 korzysta z ułomności słuchu. Zaczęło się od trików wzmacniających wrażenie basu w słuchawkach i "poszerzających" bazę stereo. Gdy przebada się stare discmany płytą testową, to okaże się, że tego basu tam nie ma. Trik jest prosty, powielasz i przesuwasz jakąś niską częstotliwość (w moim starym Philipsie było to 200Hz), zwykłą linią opóźniającą, o dajmy na to 10% i na tandetnych słuchawkach zaczynasz już słyszeć 20Hz, których te słuchawki nie mają szans przenieść. Poszerzanie stereo też polegało na zabawie z rozfazowywaniem niektórych części pasma i nagle jamnik z głośnikami oddalonymi o 20cm zaczynał grać, jakby głośniki stały 2 metry od siebie. To co potrafi współczesna psychoakustyka, to już zupełnie inny poziom. Niestety sprzęt pomiarowy nie ulega magii i pokazuje wszystkie triki. Oczywiście ludzie nie oglądają histogramów tylko zdjęcia i tak samo słuchają muzyki. Przynajmniej w zdecydowanej większości (niestety najczęściej na tandetnych boomboxach, z korekcją typu uśmiech dyskoteki).
              Nałómta siem odmieniwać kącufkuf po polskiemu!

              Komentarz

              • jacek_73
                Pełne uzależnienie
                • 2010
                • 2587

                #112
                Odp: A jednak kabel ma znaczenie!

                Maciek, masz rację. Słuch jest w znacznej mierze oszukiwany przez techniczne sztuczki (zresztą tak samo jak wzrok we współczesnej fotografii), ale pod skórą słuchacz czuje, że to nie to
                Dlatego istnieje coś takiego jak magia wzmacniaczy lampowych i patefonów.
                Jestę fotografę
                miszcz martwi się o podpis

                Komentarz

                • mc_iek
                  Uzależniony
                  • 2008
                  • 790

                  #113
                  Odp: A jednak kabel ma znaczenie!

                  Zamieszczone przez jacek_73
                  Dlatego istnieje coś takiego jak magia wzmacniaczy lampowych i patefonów.
                  To też jest efekt psychoakustyczny, choć początkowo niezamierzony
                  Nałómta siem odmieniwać kącufkuf po polskiemu!

                  Komentarz

                  • Kolekcjoner
                    Obertroll
                    • 2006
                    • 18793

                    #114
                    Odp: A jednak kabel ma znaczenie!

                    Zamieszczone przez mc_iek
                    Oczywiście masz rację, ale te wszystkie zaklęcia o odwzorowaniu atmosfery. W czasie nagłaśniania koncertu robisz to tak, aby wszystko było dobrze słyszalne, co znaczy, że mogą zdarzyć się sytuacje, w których nie nagłaśniasz pewnych rzeczy wcale. Owszem, przy nagraniu koncertowym rejestrujesz wszystko, ale nie wszystko w nagraniu dobrze brzmi, stąd próby "rekonstrukcji" atmosfery. Pogłosy, kompresje, procesory pasma... Bliżej temu do PhotoShopowanego zdjęcia, niż do zwykłego rawa.
                    Dochodzi niezmiernie ważna kwestia czyli separacja źródeł dźwięku z pomocą bramek, kompresji, eq - dodawanie talentu w postaci pogłosów i kompresji itd.
                    Zresztą dlatego wyżej pisałem, że nie wszyscy sobie zdają sprawę przez co jest przepuszczany dźwięk na koncercie zanim trafi do słuchacza. Ile jest po drodze kabli, urządzeń złącz. W dobie cyfry się to niewątpliwie upraszcza ale też nie całkowicie.

                    Zamieszczone przez mc_iek
                    Są tacy, co słyszą, w którą stronę był ciągnięty kabel głośnikowy i przeszkadza im to że jest nie tak, choć prąd płynie w tym kablu w obu kierunkach, a są tacy, którym wystarcza mp3 92kB do osiągnięcia nirwany.
                    Z tym słyszeniem kabli to tak różnie. Ja kiedyś robiłem ślepy test na kable elektryczne i głośnikowe - ciężka sprawa. Jeszcze przy dłuższych odcinkach estradowych słychać różnicę ale nie powiedziałbym że to ma jakieś kluczowe znaczenie. Ja używam uparcie beztlenowców ale mój znajomy na festyny wozi zwykłe elektryczne w gumie wychodząc z założenia że i tak tego nikt nie usłyszy, a te kable są jednak dużo odporniejsze na trudy użytkowania.
                    "Co do wspomnianego mojego obowiązku to chcę jeszcze dodać, że mój stosunek do tegoż obowiązku jest moją osobistą i całkowicie prywatną sprawą, co zwalnia mnie od wszelkich dalszych komentarzy, przypisów, suplementów i gloss."
                    Kapitan Wagner

                    Komentarz

                    • zanzibar
                      Coś już napisał
                      • 2006
                      • 79

                      #115
                      Odp: A jednak kabel ma znaczenie!

                      Zamieszczone przez jellyeater
                      Na koncert rockowy to idzie się poskakać i ogólnie obcować z artystami, posłuchać jakichś innych wykonań znanych utworów, powydzierać się. Brzmienie jest drugorzędne. :P Ale miło by było jakby było lepsze.


                      Po co uzywać tak drogiego gramofonu do czegoś tak niedoskonałego jak płyta winylowa? Przecież kilka przesłuchań i wysokie tony tam się ładnie wycinają. Ale grunt, że jest zadowolony.


                      Jak opisuje Paweł większość tych rodzynków to zgniłe jabłka. Przynajmniej w kolumnach. Samo to, że nie bardzo to ma szansę odtwarzać niskie tony, bo nie ma porządnych głośników niskotonowych. Więc z tym wyszukaniem to byłbym sceptyczny.
                      Ja nie chodzę na koncerty, żeby poskakać, bo już jestem za stary. Zazwyczaj liczę na to, że wykonawca zagra coś jeszcze lepiej niż na płycie i to obcowanie z żywą muzyką da mi wyjątkową przyjemność. Kiedyś byłem rozczarowany Peterem Gabrielem, że nie powtórzył genialnej wersji Mercy Street z Point Of View, widocznie już się nie chciało wysilać starszemu panu.
                      Płyta gramofonowa ma pewną zaletę - wybitną rozdzielczość na tonach średnich, które wpływają na wokale i większość instrumentów. Zapewne to stanowi o tej magii gramofonu, choć z wysokimi i basem jest gorzej. Rozpiętość dynamiczna też jest gorsza. Jest jeszcze pewna kwestia poruszana przez fachowców, że kiedyś materiał zgrywany był z uwzględnieniem ograniczeń technicznych płyty analogowej i teraz ten materiał musi być przystosowany do płyty CD. Powiem jedno - polskie płyty CD )np. Trojanowskiej) brzmią jak małe tranzystorowe radyjko, więc nie jest to takie proste.
                      Są takie kolumny, co mają bas godny zapamiętania - to B&W Matrix 801 s.3, jak komuś jeszcze mało, to pewnie Matrix 800 załatwią sprawę. Można zaszaleć i kupić kolumny Avalon, ale tych osobiście nie słyszałem.

                      Komentarz

                      • mc_iek
                        Uzależniony
                        • 2008
                        • 790

                        #116
                        Odp: A jednak kabel ma znaczenie!

                        Zamieszczone przez Kolekcjoner
                        Dochodzi niezmiernie ważna kwestia czyli separacja źródeł dźwięku z pomocą bramek, kompresji, eq - dodawanie talentu w postaci pogłosów i kompresji itd.
                        Najciekawsze jest to, że najlepiej brzmiące nagrania, mają totalnie zbałaganione pogłosy. Jakby je rozebrać na czynniki pierwsze, to okazuje się, że ścieżki perkusyjne mają kilka(naście) różnych, rodzajów pogłosu, tak jakby każdy bębęn i blacha były nagrywane w innych wnętrzach. To samo tyczy się całego instrumentarium i wokali. Słowem totalna niekonsekwencja, ale efekt końcowy powala. Gdy słucha się koncertu akustycznego, im lepsze brzmienie każdego instrumentu, tym lepsze brzmienie całości. Gdy w nagraniu próbuje się powtórzyć najlepsze brzmienia instrumentów, w efekcie końcowym dostaniemy masakryczny bałagan. W nagraniu, czy w nagłośnieniu brzmienie trzeba budować całościowo. Jak wpuścimy w głośniki pełne pasmo gitary basowej, perkusji i nisko brzmiącej gitary elektrycznej, czy akustycznej, to zrobi się muł... Flet, czy skrzypce pogryzą się z wokalami, a z blach zrobi się blaszany dach w czasie deszczu... Niestety wielu realizatorów koncertowych nie umie powstrzymać się, przed poszerzaniem brzmień. Pewnie stąd kiepsko brzmiące koncerty.
                        Nałómta siem odmieniwać kącufkuf po polskiemu!

                        Komentarz

                        • Kolekcjoner
                          Obertroll
                          • 2006
                          • 18793

                          #117
                          Odp: A jednak kabel ma znaczenie!

                          Zamieszczone przez mc_iek
                          Niestety wielu realizatorów koncertowych nie umie powstrzymać się, przed poszerzaniem brzmień. Pewnie stąd kiepsko brzmiące koncerty.
                          Dodatkowo dochodzi czynnik, że obecne systemy (szczególnie wszelkiej maści linijki) są bardzo transparentne i mało wybaczające od strony realizacji. Inna rzecz że tu jest jeszcze sporo innych elementów, które mają niebagatelny wpływ na końcowy efekt.
                          "Co do wspomnianego mojego obowiązku to chcę jeszcze dodać, że mój stosunek do tegoż obowiązku jest moją osobistą i całkowicie prywatną sprawą, co zwalnia mnie od wszelkich dalszych komentarzy, przypisów, suplementów i gloss."
                          Kapitan Wagner

                          Komentarz

                          • Sempoo
                            Początki nałogu
                            • 2007
                            • 273

                            #118
                            Odp: A jednak kabel ma znaczenie!

                            Spór vinyl vs CD porównałbym do sporu analogowy SLR vs DSLR - chodzi o muzykę a nie słuchanie, czy podstawki pod kable zmieniają dźwięk bueheh! Audiofile są potrzebni - na nich można zbić fortunę, oni ponoć odczuwają silny lęk przed zbliżaniem się do studiów masteringowych :grin:
                            60D | 50 1.8 II | kit 18-55 + Tamron 70-300 | moje foty

                            Komentarz

                            • mc_iek
                              Uzależniony
                              • 2008
                              • 790

                              #119
                              Odp: A jednak kabel ma znaczenie!

                              Ciekawe, czy w czasach, gdy płyta szelakowa wypierała woskowe wałki nie było przypadkiem głosów, że ta nowa technika nie ma duszy?

                              Kiedyś czytałem, że któraś firma (chyba SONY, ale nie pamiętam dokładnie bo było to kilkadziesiąt lat temu), prowadziła prace nad laserową igłą gramofonową. Technika odczytu rowka przypominała z grubsza technikę odczytu płyty CD, tyle, że analogowo. Prace zarzucono, gdy pojawiła się ta właśnie. O ile pamiętam największy problem stwarzało pozycjonowanie lasera nad rowkiem. Swoją drogą ciekawe, jak by to brzmiało?
                              Nałómta siem odmieniwać kącufkuf po polskiemu!

                              Komentarz

                              • Sempoo
                                Początki nałogu
                                • 2007
                                • 273

                                #120
                                Odp: A jednak kabel ma znaczenie!

                                Należy też zauważyć, że nie dość, iż cyfra 96/24 brzmi lepiej od taśmy 30ips, to jest znacznie wygodniejsza w obróbce i zapisie - wspomniane laserowe płyty analogowe to już byłaby masakra ergonomiczna.
                                60D | 50 1.8 II | kit 18-55 + Tamron 70-300 | moje foty

                                Komentarz

                                Pracuję...