Kursy liturgiczne
Zwiń
To jest podklejony temat.
X
X
-
-
Ale ta osoba nie bedzie przypadkiem klecha, ktory sie uparl na ten swistek? Kurcze nie dajmy sie zeswirowac, przeciez kazdy z nas raczej ma IQ wieksze od szympansa aby nie skakac po swiecznikach, chocby dlatego, ze potrafimy obslugiwac aparaty
Szczerze powiedziawszy, to z czystej przekory odechciewa mi sie isc na ten kurs, aby spotkac sie z klecha, ktory "koniecznie" bedzie wymagal odemnie tego swistkaKomentarz
-
Pierdoły prawicie... w Bielsku-Białej z racji na dużą ilośc uczestników kurs rozbity został na dwa spotkania, jedno się odbyło, drugie pod koniec marca. Koszt 70 zł. Ksiądz wyraźnie powiedział, że pozwolenie ważne jest na terenie wszystkich diecezji katolickich i ewangelickich i prawosławnych też. Dążą do tego aby pozwolenie ważne było do końca życia - wydawane jednorazowo.... Trzeba tylko uważnie słuchać a nie przysypiać ;-)
!!! Łączenie podwójnego wpisu !!!
ludzie.... przecież my zarabiamy grubą forsę za te śluby i Wy jeszcze macie jakieś problemy z kursem który kosztuje 5% czy 10% kasy którą sie bierze za jeden ślub?Oko plus aparat - dobrana para.
Komentarz
-
Tu nie chodzi o to kto ile zarabia, kurs moze i kosztowac 5zl, chodzi mi o to, czemu jedynie w naszym kraju akurat jest to jedynie wymagane, slyszal ktos cos o fotografie slubnym, latajacym po kosciele na golasa, albo nawet ubranym i "bezszczeszczacym" swoim zachowaniem, ubiorem, badz nie wiem czym kosciol?
Wspomnialem juz o Sycyli, tam fotograf wzial kase za slub o jakiej wielu pewnie by marzylo... a ma zlecen od cholery i czemu tam nie musi miec kursow, swistkow, czy nie wiem czego? Co zrobisz w sytuacji, gdy np zaczynasz focic slubnie, po tych kursach, nastepne sa za rok i klecha sie uprze na taki papier?Komentarz
-
ja myślę, że my wiemy co robimy, ale taki ksiądz nie zawsze trafia na normalnego uporządkowanego fotografa i pewnie o to tu chodzi.... żyjemy w kraju "ustawowo" katolickim niestety i pewnych spraw na razie nie przeskoczymy...Oko plus aparat - dobrana para.
Komentarz
-
Dzisiaj tj.6.03.2009 jestem po pierwszym dniu takiego kursu w archidiecezji lubelskiej, jutro jeszcze musze zmarnować parę godzin, żeby dostać zezwolenie. Koszt: 190zł. W cenę wliczyli teczkę w zmateriałami liturgicznymi - czyli cztery kartki xero z informacją na jakiej podstawie wprowadza się zezwolenia, wynajęcie sali w domu katechetycznym. Na 12.30 jutro przewidziano obiad dla uczestników więc prowadzący stwierdził że część kasy pójdzie na kieszonkowe dla sióstr które gotowały zupę. Kupę gadania o pierdołach, wnioski właściwie cudo: 1. Pozwolenie obowiązuje tylko na terenie archidiecezji lubelskiej czyli np. w Krakowie gdybym fotografował ślub ksiądz może zakazać mi wykonania zdjęć bo będę miał nieważne pozwolenie lub ksiądz może stwierdzić że na miejscu mają własnych fotografów. 2. Prowadzący klecha stwierdził, że jesteśmy tolerowanym podczas uroczystości "ciałem obcym". 3. Legitymację otrzymuję in blanco, widnieje tam tylko numer partyjny - zdjęcie wklejam sobie sam. 4. 95% czasu szkoleniowego to czcza gadanina o strukturze mszy świętej i zachęcanie do kupna książeczek o liturgii słowa. 5. Kurs jest moim zdaniem formą wyłudzenia pieniędzy - było ponad 80 osób x 190zł....6. 5 lat fotografowałem bez zezwolenia i mnie cholera podkusiło żeby wywalić w błoto pieniądze....AAAAAMMmmmmEEEEENKomentarz
-
Dzięki temu forum wiem, że coś takiego jak obowiązkowy, odpłatny kurs dla foto/video jest konieczny aby w ogóle rozmawiać z księdzem o robieniu zdjęć w kościele... i że tylko jeden fotograf itd...
Nie zajmuję się fotografowaniem za pieniądze, ale chciałem zrobić przysługę koledze (też Węgier) który będzie miał ślub w kwietniu br. dlatego też zapisałem się szybko na najbliższy termin. Z tego co mi wiadomo nie zamówił odpłatnej usługi u fotografa. Pewnie będzie to mój jedyny ślub kościelny na którym zrobię kilka zdjęć... Trochę się czuję naciągnięty przez kościół, bo przecież będę się różnił fizycznie jedynie sprzętem od pozostałych osób które będą cykali fotki kompaktami.
Ja brałem pół roku temu ślub na Węgrzech i po za fotografem to jeszcze kuzynka z ASP latała z moim lustrem. Nie było żadnych legitymowań, spisywania nr PESEL, pretensji czy uwag lub groźnych min proboszcza. Z tego co wiem nasz fotograf też nie płacił nic dla parafii.
Trochę się obawiam, że po ukończonym kursie i nieprzespanych nocach czytania forum o fotografii ślubnej... dostanę negatywną odpowiedź od proboszcza... i zostanie mi robienie fotek na 400mm za ławki w silent mode.Ostatnio edytowany przez kristof77; 15185.
Komentarz
-
co parafia to inne niby ich przepisy.... kler to jednak cicha, legalna czarna mafia....Oko plus aparat - dobrana para.
Komentarz
-
Właśnie wróciłem z kursu kursu w warszawie. 5h, trzech prowadzących i kupa śmiechu, bardzo sympatycznie i rzeczowo poprowadzone, polecam.
Najważniejsze czego się dowiedzieliśmy, to że wszystko należy ustalić wcześniej z księdzem bo on w kościele może mieć zupełnie inne zasady a jak coś mu się nie spodoba to i papierek nie pomoże.Komentarz
-
... no u mnie też rzeczowo i dużo wiedzy, ale fakt że co parafia to inny przepis jest niestety czasem dużym utrudnieniem.... ba - co ksiądz to inne podejście - czasem po roku w tym samym kościele można się zdziwić...Oko plus aparat - dobrana para.
Komentarz
-
No i się stało... kurs w Kurii Warszawskiej ukończony. Potwierdzam słowa SausageDog'a.
Ja miałem odczucie, że trochę naciągany był, tzn. 3 godziny spokojnie wystarczą... nawet z przerwą na zjedzenie pączków, rozdanie zaświadczeń i ze wspólną modlitwą na koniec.
Ciekawostka z kursu: proporcja Fotograficy vs. Filmowcy 10:1 (Pozostałe info też dostępne na forum)
Plotka: Archidiecezja dąży do wprowadzenia terminów ważności certyfikatów oraz stara się o wyegzekwowanie opinii od proboszcza, iż osoba ubiegająca się o zaświadczenie jest praktykującym katolikiem. Aczkolwiek ani wygasające zaświadczenia, ani pisemna opinia proboszcza o fotografie nie jest zbytnio realna...
Komentarz
-
Komentarz
-
No cóż... Nie widziałem, żeby ktoś wymknął się jak tylko zabrzmiała komenda "Wstańmy do wspólnej modlitwy na koniec"... pewnie przed obawą, że papierek może przepaść jak teraz się wychyli:rolleyes:
Komentarz
-
Jeszcze raz słowem uzupełnienia wypowiedzi z wczoraj. Tudej w ostatni dzień kursu start nastąpił o 9.00. Posiedzieliśmy na korytarzu w czterech przez 1,5 godziny i nie straciliśmy nic okazało się że prowadzący pierwszy wykład powtórzył to samo co było w piątek a od siebie dodał, że fotograf nie powinien wcale poruszać się po kościele. o 11 przyszedł główny giguś ksiundz profesurrr i pieprzył dyrdymały na temat sakramentów, cichaczem zaproponował z dwie książki po 25zł. W amoku zaczepił eutanazję i rozwinął palący problem wszystkich fotografów tudzież kamerzystów - spowiedź. Zabraniał spowiadania się w niedziele i dni świateczne - co jak wiemy stanowi clou naszej pracy:-). Porysował esy floresy na tablicy, rozwinął temat święceń kapłańskich. Małe piekiełko do 12.30 i koniec.Komentarz
-
Komentarz
Komentarz