Capture One LE zżera mi dysk
Zwiń
X
-
-
-
Nie ma dramatu ;-) Miłe są suwaki S/H. Rozsądnie używane dają niezłe efekty. Brakuje mi szybkości z 3.x. Ale przestawiłem się już na 4.x i sobie chwalę.Komentarz
-
Ja chyba jednak pozostanę jeszcze przez jakiś czas przy 3.7.7. Oswoiłem się z nim, przyzwyczaiłem a nawet polubiłem. Tym bardziej, że do DPP nie potrafię się przekonać:wink: , a KapturJeden daje mi poczucie panowania nad procesem wywoływania RAWa i efektem końcowym. :smile:
Janusz, jeśli mi powiesz, że program X jest lepszy od programu Y, to przyjmę to za dogmat, choć niekoniecznie znajdę w sobie tyle zapału, aby sam się o tym przekonać. Tak więc trochę mnie cieszy, że:
EOS i nie tylko...Komentarz
-
Jak masz możliwość to wywołaj sobie jpg w DPP, C1 i LR z tego samego Rawa - najlepiej kilka różnych. Nic nie obrabiaj - tylko ustawienia standardowe. Potem odpal sobie 3 zdjęcia na raz np w Fast stone i zobaczysz wtedy jak duże potrafią być różnice między programami.---------------------------
stopkaKomentarz
-
No dobra. Jak dorwę się do komputera w domu to spróbuję. Do piątku jestem tylko z lapkiem, więc sobie odpuszczam
. Sprawdzę C1 i DPP, bo LR-a nie mam.
Tyle tylko, że na ile takie porównanie efektów na ustawieniach standardowych daje pojęcie o jakości programu? Trochę to wygląda jak porównanie JPG-a z np. 30D i jakieś małpki - prawdopodobnie jpg z małpki będzie "ładniejszy".
Używając C1 mam poczucie kontroli nad uzyskiwanymi efektami. Nie daje mi tego DPP. Tym bardziej, że wywołując RAWa często próbuję coś skorygować, więc ustawienia standardowe do możliwości mają się raczej nijak
EOS i nie tylko...Komentarz
-
Ustawienia standardowe są... standardowe. To nie wydaje mi się dobrą metodą porównań bo tak naprawdę o niczym nie świadczy. To trochę tak jak wciśnięcia klawisza "auto" (którego wogóle nie należy dotykać
) - pozwala na ocenę jak są "ustawione" domyślne wywołania ale o samym konwerterze niewiele mówi. Jeśli się już decydujemy na RAWy i ich obróbkę to chyba nie po to, żeby jechać na standardowych ustawieniach.
Raczej trzeba by porównywać końcowy efekt tego co można uzyskać z każdego z konwerterów a to może być paskudnie trudne. Jednym interface C1 wogóle nie leży a innym się podoba. Rzecz gustu i przyzwyczajenia.
Jak dla mnie C1 (w wersji 3.x - do 4.x jakoś nie mogę się przekonać) daje najsubtelniejsze przejścia tonalne, niejadowite kolorki (tu DPP jest nie do pobicia) i miękki nie za ostry obraz. Szarości, cienie itp. - naprawdę mało jest porównywalnych konwerterów. Wołanie "otoczek" wokół wypalonych świateł czy blików - nic nie zrobi tego lepiej - w ACR trzeba mocno powalczyć a i tak efekt nie będzie tak dobry jak w C1
Nie ma idealnego konwertera "do wszystkiego" - każdy ma swoje mocne i słabsze strony. Niestety dalej trzeba używać dwóch, trzech różnych
Janusz,
Old enough to know better - but I do it anyway.Komentarz
-
Nie chodziło mi o to, żeby na tej podstawie przekonać was do jakiegoś programu. Chodziło mi bardziej o przedstawienie co programy na "dzień dobry" robią z plikami. Jakie maja wyjściowe ustawienia - tak z ciekawości. Oglądając zdjęcie na monitorze można nie zauważyć, że np jest za dużo zieleni lub czerwieni. Porównując zdjęcia z 3 programów od razu rzucają się w oczy różnice.
A co do przycisku auto to jestem przekonany, że sporo osób robiących w rawach niestety go używa, ze względu na słabą znajomość tematu obróbki zdjęć, na zaoszczędzenie czasu, zdanie się na osoby piszące programy itp.---------------------------
stopkaKomentarz
-
Czyli jednak powinienem przekonać się do DPP i spróbować przezwyciężyć niechęć do jego interfejsu przypominającego zielony prostokącik na kole nastaw mojego aparatu
Cholera! A tak bardzo nie lubię wszystkiego co jest "auto"... W ostatni weekend szwagier próbował mnie przekonać, że tempomat to coś super. Ale prowadząc jego samochód na 1200km niemieckiej autostrady, bez użycia "leniwca" udowodniłem mu, że może i jest "fajny", ale na pewno nie obniża zużycia paliwa
Widzę tu jakąś analogię z zielonym prostokącikiem ;-)
EOS i nie tylko...Komentarz
-
Bo ja wiem, raczej nie. DPP ma mocno wysycone, nawet nazbyt jadowite kolorki. To się daje osiągnąć w ACR bez większego problemu tyle, że trzeba powalczyć.
Ogólnie to jestem na nie do DPP. To rzecz gustu i przyzwyczajeń. Mnie nie leży.
Janusz,
Old enough to know better - but I do it anyway.Komentarz
-
Komentarz
-
A ja zdecydowanie wolę takie rozwiązanie jakie zastosowano w 4.X.Jest to trochę nieporęczne, jak sie korzysta z kilkunastu dysków w sieci (albo jak się ma zdjęcia na kilku miejscach). Wydaje mi się że powinienem sobie sam wybrać folder np na dysku lokalnym i tam powinny być wrzucane podglądówki. Łatwiej byłoby zapanować na tworzonymi katalogami.
Przy przestawianiu folderów z RAW-ami lub ich archiwizowaniu na płytach przestawiają się wraz z całym dobytkiem. O ile w przypadku prewek nie jest to istotne (te zwykle wywalam, po zakończeniu zabawy z danym folderem), to kopiowanie RAW-ów wraz z folderem parametrów konwersji ma dla mnie kluczowe znaczenie.
Podobnie miał RSE - tam też podkatalog z parametrami konwersji poszczególnych zdjęć zagnieżdżał się w katalogu ze zdjęciami co pozwalało łatwo kopiować RAW-y wraz z włożonym w nie naszym wysiłkiem.
Wersja 3.X C1 wkurzała mnie właśnie tym oddzielnym folderem w którym był ryż, mydło i powidło, czyli wszystkie prewki i ustawienia plików z wszystkich sesji wrzucane do jednego worka.Pozdrawiam,
PirxKomentarz
Komentarz