Chwile grozy

Zwiń
X
 
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts
  • aptur
    Pełne uzależnienie
    • 2005
    • 3837

    #1

    Chwile grozy

    Witam

    Napewno każdy z Was przeżył chwile grozy związane ze swoim aparatem. Moja przydarzyła się wczoraj. Na pięć minut oddałem aparat w cudze ręcę. Odwracam się i nagle słyszę: "nie powiedziałeś mi, że można ostrość na obiektywie ręcznie ustawiać". Patrzę i robi mi się ciepło - znajomy kręci sobie zdrowo pierścieniem od ostrości bez przełączenia na MF. Obiektyw bez USM. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze. AF wciąż działa choć mam wrażenie, że pieścień się nieco poluzował.


    pozdrowienia
  • Zielony
    Pełne uzależnienie
    • 2005
    • 2928

    #2
    Do oddawania w cudze ręce służą tak zwane idoten kamery,
    BTW muszę w końcu moją lubą nauczyć chociaż trzymać mojego 20D
    sigpic


    Komentarz

    • muflon
      Pełne uzależnienie
      • 2004
      • 6763

      #3
      Ja kiedyś wpadłem na "mądry inaczej" pomysł czyszczenia matrycy w 10D delikatnym pędzelkiem. No i efekt czyszczenia był taki, że przy f/11 cały obraz był kompletnie usiany drobnymi kreseczkami - i nie chciało się to zmieniać po kolejnych gorączkowych dmuchaniach Ale po wycieczce, kilkuset fotkach strzelonych "a tam, co będzie to będzie" kreski zniknęły Do dziś nie wiem, co tam się właściwie stało.
      zdjęcia lotnicze - zdjęcia ogólnie - airshow-reviews.com

      Komentarz

      • bonk
        Uzależniony
        • 2005
        • 636

        #4
        z uwagi na fakt ze dosc intensywnie urzywam sprzetu
        chwile grozy zdarzaja mi sie dosc czesto

        ostatnia
        z zasady nie robie zdiec slubnych,
        ale kuzyn bardzo prosil wiec sie zgodzilem

        wiecie jak to wyglada - dziesiatki ludzi sie pchaja zeby zlozyc zyczenia
        no i ktos tak sie pchal ze mi jedynke z ramienia zsunal
        trzasnela o marmurowe schody. naszczescie
        (o ile tak mozna powiedziec w tym wypadku)
        obiektywem do góry.
        skonczylo sie na drobnych otarciach body
        chodz nie jestem pewien czy ten obiektyw
        jest teraz taki sam jak przed upadkiem.

        problemy sa zawsze jak sie odstepuje od zasad
        moja jest - aparat na szyje a nie na ramie
        ale w tym czasie drugi mialem na szyji

        Komentarz

        • Adam_Max
          Coś już napisał
          • 2005
          • 83

          #5
          Cóż moja chwila grozy skończyła się pewnego razu przykro.
          W styczniu tego roku byłem na zdjęciach z większą ilością sprzętu, tło statywy itd. robiłem fotki sprzętu dla sklepu RTV.
          Z reguły wybieram się na coś takiego z asystentką, jaką jest moja żona która mi pomaga, ale wtedy ona była w zaawansowanej ciąży więc pojechałem sam.
          Po zdjęciach zaniosłem część sprzętu do auta i wróciłem po resztę na 1 piętro budynku. Zabrałem pozostały sprzęt pożegnałem się i poleciałem do auta. Wrzuciłem resztę gratów do tyłu i pojechałem do domu, zaraz się zorientowałem na dziurach, że mam niedomknięte drzwi z prawej stony, ale po krótkich oględzinach stwierdziłem że raczej nie jest to włamanie bo nic nie brakuje. Jednak w garażu się okazało że walizka którą zostawiłem za prawym fotelem zniknęła a w niej laptop, obiektyw L-ka 17-40 i pożyczone płyty DVD ze sklepu. Co ciekawe nie zabrali mi magnetofonu który był słabo zamocowany za to wzięli jeszcze worek ze sztucznymi kwiatami który woziłem od kilku dni w aucie i odmrażacz do szyb. Nie było mnie przy aucie wtedy z 4-5 minut ale to oczywiście wystarczyło żeby mieć nauczkę na przyszłość.

          Komentarz

          • Silent Planet
            Uzależniony
            • 2004
            • 832

            #6
            Biegłem kiedyś szutrówką w trampkach i zahaczyłem o coś wystającego z ziemi - poleciałem na ryj jak długi ze sprzętem w łapach.
            Ratując sprzęt upadłem na łokcie, klatę i szczękę - aparat wyszedł bez szwanku, ja wyglądałem jak po 12-tu rundach z Tysonem.
            I tak się czułem.
            Na szczęście na odrapaniach i obtłuczeniach się skończyło, nic nie złamałem ani niczego sobie nie wybiłem.
            No ale już nie dobiegłem...
            is SILENCE
            "Enjoy the silence."
            ---
            Wróciłem...!
            analog & digital / black & white / calm & easy...

            Komentarz

            • MarekC
              Uzależniony
              • 2005
              • 647

              #7
              Impreza u znajomych, focę 500N. Po jakims czasie znajomek stwierdził, że dość nacykałem, trzaby nieco wypić. Zabrał aparat, obiecał że odłoży w bezpieczne miejsce, gdzie nie dosięgnie jego 3-letni berbeć.
              Nie mineło dużo czasu, gdy słychać, że coś upadło, a malec ciągnał za soba na pasku aparat :-o .
              Na szczęście nic się nie stało, choć do dziś zachodzę w głowę dlaczego. Aparat upadł przecież z półki na dębowy parkiet.
              Pozdrawiam
              Marek

              Komentarz

              • bonk
                Uzależniony
                • 2005
                • 636

                #8
                a moj syn w swoim zyciu uszkodzil juz trzy
                jakis maly ricoh z zoomem, minolte 404, i jakas malpe
                wszystkie lezaly zbyt nisko

                teraz ma 10 lat i posiada eosa 300 o ktorego musi sam dbac

                wlasny sprzet uczy szacunku
                Ostatnio edytowany przez bonk; 3313.

                Komentarz

                • Il fuoco
                  Pełne uzależnienie
                  • 2005
                  • 1025

                  #9
                  ja przeżyłem chwile grozy wczoraj. w moich okolicach jest dosyć dużo dzikich zwierząt, ale nawet nie poszedłem robić popołudniu zdjęć zwierzakom tylko jakieś landscapy. No i tak sobie łaziłem po polankach. Patrze a tu 2 sarny uciekają. 1 młoda druga dorosła. No to rura za nimi. Biegnę i biegnę, jeszcze jedna wybiegła z niedalkiej polanki. Wbiegam do lasu, chciałem im drogę przeciąć biegnę,i nagle chciałem gałąź przeskoczyć.... było ślisko... podejrzewam że wyglądało to jak skok ze spadochronu - nogi do tyłu lewa ręka do przodu prawą objąłem moją kochaną trzysetke i KITa(tak, wiem - KIT jest super na sarny). Zakończyło się bolesnym lądowaniem jakieś 2 metry dalej, metr niżej i... stłuczonym filtrem UV który był na Kicie. Obiektyw nie zarysowany, ale filtr poszedł w drobny mak. Niesamowitego farta miałem że obiektywu nie uszkodziło. Później się okazało że uderzyłem przy lądowaniu w wystającą gałąź.
                  | yyy...zdjęcia poszedłem robić... |

                  Komentarz

                  • mxw
                    Pełne uzależnienie
                    • 2005
                    • 2315

                    #10
                    ja kiedyś na skałkach trochę się bujnąłem i puknąłem górą zenita w ścianę, ale naprawdę bardzo delikatnie. powstało małe wgniecenie, a pryzmat powiedział papa. od tamtej pory przeczę wszelkim teoriom, że zenitem można gwoździe wbijać - nic z tych rzeczy!

                    później plastikowy EOS 1000 bywał w gorszych opresjach i upadkach i do dziś nic mu nie jest.

                    Il fuoco: qrcze, wiesz ile ja czasu spędziłem w muszyna city i na tych polankach... można gdzieś twoje fotki z tych miejsc zobaczyć? z chęcią bym sobie poprzypominał stare kąty
                    pozdro.,
                    m.
                    __________________

                    Komentarz

                    Pracuję...