Natret do kotleta

Zwiń
X
 
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts
  • miszaqq
    Uzależniony
    • 2006
    • 678

    #16
    a ja sie ostatnio bardzo milo zaskoczylem bedac gosciem na slubie, nie dosc ze NIKT z gosci [wlaczajac w to mnie i jeszcze jednego kumpla z cb] nie latal po kosciele, to w trakcie skladania przysiegi i wymiany obraczek NIKT nie podszel do oltarza zrobic sobie pamiatkowego zdjecia iphonem, moze troszke peszyla ekipa ktora juz tam dzialala [fotograf i 2 kamerunow + 2 statywy z chyba? 7d filmujace i jeden statyw nagrywajacy tylko dzwiek], uwzgledniajac fakt ze polowa kosciola to byla moja rodzina moge powiedziec ze jestem z nich dumny

    do sbogdan1: a tu sie z toba nie zgodze ze fotograf jest 3 po mlodych i ksiedzu, jest on TYLKO i wylacznie uslugodawca i znajduje sie gdzies na koncu hierarchi waznosci, duzo wyzej jest moim zdaniem blizsza/dalsza rodzina i pozostali zaproszeni goscie, a fotograf ? no coz taki tam najemnik ktory ma wykonac swoja prace najlepiej jak potrafi starajac sie przy tym byc jak najmniej intruzyjnym i widocznym
    EOS x2, sloik x5, blyskotki x6

    Komentarz

    • jaś
      Pełne uzależnienie
      • 2007
      • 2601

      #17
      Z zasady odmawiam fotografowania znajomych i rodziny na tego typu imprezach (zawsze mówię że nie fotografuję ludzi albo co brzmi jeszcze lepiej nie potrafię fotografować ludzi). Z moich obserwacji zawodowych fotografów (ale raczej rzemieślników niż artystów) wynika że doskonale sobie radzą robią zdjęcia a przy okazji dbają aby zawsze wejść w kadr innym fotografującym lub przed innych i nie mają z tym żadnego problemu - jesteś głównym fotografem to musisz mieć większą siłę przebicia błyskasz po oczach, włazisz w kadr najlepiej z głupią miną, jak ktoś ma lepszą pozycję to po prostu stajesz przed nim i po ptokach jak to mawiają u mnie na wsi.
      Jestem szumofobem
      S50/1.4A. Mam ostrego kundla.
      Używam Lee: BS, LS, Lee Landscape Polarizer 105mm, .6, .9 soft i hard, holder 2 sloty + pierścień

      Komentarz

      • ac3
        Bywalec
        • 2008
        • 109

        #18
        Jas ...rozumie tzw profesjonalizm.Troche mi to przypomina bardzo profesjonalnych panow kierowcow taxi.Przylatuje samolot np: z USA i kolesie nawet nie pytaja.Biora Twoj plecak i juz jestes ich.Znam to z doswiadczenia.Pan tzw profesjonalny kierowca dostal opier..i sobie bez slowa poszedl. W tym wypadku nie mozesz tego zrobic. Nawet dzieci z telefonami komorkowymi,ktore pojawily sie przy "obraczkowaniu" byly nie do ruszenia.
        Naprawde wole robic swoja robote na froncie jakis przemarszow ,wscieklych opozycjonistoe niz wesele. Ci pierwsz jak widza odblask z napisem press, respektuja i szanuja twoja prace. Ci z wesela to ludzie jakby zywcem wyjeci z jakiegos koszmaru( przynajmniej dla mnie)
        To doswiadczenie ,zobrazowalo mi pewien problem:
        a. nie nadaje sie do kotleta
        b. nie jestem wystarczajaco chamski i zdecydowany( choc z asertywnoscia nie mam problemow)
        c.ludzie z ktorymi mi przyszlo pracowac to nieporozumienie ( blyskajaca dlon)
        Musze dodac,ze byla pewna Pani,ktora szybko zalapala ,ze przeszkadza i w momentach kulminacyjnych,znikala z kadru.
        Tylko L i X reszta bez wiekszego znaczenia

        Komentarz

        • jacek_73
          Pełne uzależnienie
          • 2010
          • 2587

          #19
          Zamieszczone przez sbogdan1
          ....
          Tak to się zgadza z tym że w takim przypadku fotograf po młodych i księdzu w hierarchii ważności jest następną osobą. To na nim spoczywa odpowiedzialność uwiecznienia tej najważniejszej chwili i tego oczekują nowożeńcy, prosząc go lub zlecając mu zrobienie takiej fotorelacji.
          Pozwolę się z Tobą absolutnie nie zgodzić. Fotograf jest tak samo ważny jak orkiestra, wodzirej czy kelnerki obsługujące gości. Oczywiście tutaj, na forum kreowane są inne poglądy, niemniej jednak zostanę przy swoim zdaniu.

          Pozdrawiam.
          Jestę fotografę
          miszcz martwi się o podpis

          Komentarz

          • zieli33
            Bywalec
            • 2010
            • 193

            #20
            Skoro kelnerki mogą podawać młodym rosół podczas gorzkiej wódki, włażąc w kadr, bo "tera bedo jeść" to nie widzę powodu dla którego fotograf ma się w czymś ograniczać. Wykonuje też swoje obowiązki, więc metoda "łokciami, fleszem i podstawić nogę" wydaje się mieć swoje uzasadnienie.
            C5DIII,| C20/2.8, C28/1.8, S35/1.4, C50/1.4, C100/2.0

            Komentarz

            • McMelassa
              Bywalec
              • 2010
              • 201

              #21
              Powiem szczerze chętnie porozmawiałbym sobie z fotografem który robił zdjęcia na ślubie i weselu mojego kuzyna ostatnio. Nie wiem jak sobie to załatwił, lecz nikt z gości nie starał się mu przeszkadzać (nawet ja miałem aparat tylko przez chwile i postanowiłem go schować) Młodzi określili się - nie ma kamery, jest tylko fotograf. Na wszelki wypadek był ich znajomy który również miał robić zdjęcia (dodatkowo na poprawinach). Z tego co widziałem przed ceremonią porozmawiał z fotografem głównym i tak wybierali miejsce robienia zdjęć, że sobie nie przeszkadzali. Znalazł się chyba jeden wujek, który ostro zabrał się za fotografowanie kościoła, lecz w momencie rozpoczęcia ceremonii spokojnie usiadł i dła im pracować.
              Rozwijam się... jeszcze tylko nie wiem w co.

              Komentarz

              • gadget_zary
                Pełne uzależnienie
                • 2008
                • 1046

                #22
                Co do sytuacji gdzie na parę młodą rzuca się stado członków rodziny z aparatami i telefonami to ja na ostatnim ślubie poprosiłem parę młodą żeby uprzedzili (nie kazałem niczego zabraniać etc.) o tym że wynajęli fotografa który ma im robić zdjęcia dzięki czemu pewnie o kilka aparatów mniej pojawiło się na samym ślubie. Ludzie są niestety niereformowalni i z tym trzeba żyć, a z chamstwem po chamsku bo inaczej nie zrozumie i tyle. Sam nieraz właziłem w kadr "wujkowi Mietkowi" z iphonem w zasadzie tylko po to żeby mu coś uświadomić skoro słowa nie działają. W moim przypadku poskutkowało

                Komentarz

                • Przemek Białek
                  Uzależniony
                  • 2004
                  • 832

                  #23
                  Zamieszczone przez blackninja
                  Fragment mojej umowy:

                  §4
                  Wykonawca nie wyraża zgody na obecność podczas kluczowych momentów uroczystości innych fotografów (także gości weselnych z aparatami fotograficznymi) w trosce o najwyższą jakość swojego dzieła.
                  W przypadku pojawienia się innych osób wykonujących zdjęcia podczas najważniejszych elementów ceremonii (przysięga, nakładanie obrączek), wykonawca nie odpowiada za zaniżoną jakość dzieła.

                  Do tego rozmowa z młodymi i sugestia o poinformowaniu gości, aby nie przeszkadzali. Tu nie chodzi tylko o to czy ktoś przeszkadza wynajętemu fotografowi. Chodzi tez o to, żeby z kościoła nie robić cyrku, gdzie 20 osób lata z aparatami (nieważne z jakimi).
                  boże ta pierwsza część paragrafu to istna bzdura, a nawet głupota, druga część jak najbardziej zasadna, mam podobną formę w umowie.

                  kiedy widzę osoby z aparatami i widać u nich mocne parcie na focenie, podchodze grzecznie i proszę aby np podczas przysięgi nie siedział mi na plecach lub nie zasłaniał młodych, i na 99% takie zwrócenie uwagi skutkuje pozytywnie...

                  nie możesz zabronić wykonywać ludziom zdjęć bo inni oraz między innymi młodzi dziwnie na ciebie zareagują, może nie od razu ale gwarantuje że to wyjdzie, po drugie nie wielu wie czym jest definicja reportażu radzę się zapoznać i to czy będzie wujek czy chłopiec z aparatem można wykorzystać na plus a nie tylko psioczyć, są owszem sytuacje które diametralnie zmieniają postać rzeczy, ale na miłość boską jak się na tym zarabia, należy nauczyć się radzić z takimi sytuacjami, w końcu fotografia ślubna to nie jest prosty zwód i proszę was moi drodzy nie nazywajcie tego kotletem bo takie są śluby budżetowe ale są uroczystości które swoim szykiem i blichtrem przewyższają niektóre imprezy (właśnie ostatnio miał przyjemność na takim być :P)

                  p.s zapomniałem dopisać do tej części umowy o zabranianiu, wyjdzie dziadek który chce zrobić wnuczce,wnukowi pamiątkowe zdjęcie małpką z małym fleszem, co powiesz dziadek siadaj bo ja tu jestem pro?? nauczcie się pracować a nie narzekać...
                  Ostatnio edytowany przez Przemek Białek; 345.
                  dobry sprzęt jeszcze lepszy fotograf tylko tyle potrzeba
                  "galeria zdjęć artystycznych" www.bandit.digart.pl

                  Komentarz

                  • magart
                    Początki nałogu
                    • 2008
                    • 378

                    #24
                    Fajne podsumowanie tematu napisał kolega wyżej.

                    I tu się sprawdza, w takich sytuacjach srogi wymóg w niektórych parafiach możliwości fotografowania wyłącznie dla mających skończony kurs diecezjalny.
                    I przy tym wspomnę właśnie taką sytuacje z kilku miesięcy wstecz. Ja robiłem zdjęcia, a filmować miał wujek Pary Młodej. Młodzi poinformowali nas, że mamy koniecznie pogadać z księdzem przed ceremonią. Rozmowa trwała 15 sekund. Zostaliśmy poproszeni na zakrystię, po czym ksiądz spytał o magiczną legitymację. Oczywiście kamerzysta nie miał, więc został pouczony że może filmować wyłącznie z ławki. Ja natomiast powinienem wiedzieć wiedzieć co i jak więc nie ma tematu. Aż mi się szkoda zrobiło wujka.
                    Zatem dużo zależy od danej parafii, czy respektuje swoje odgórne prawo.
                    EOSy, 17-40/4L, 24-70/2.8L, 50/1.8, 85/1.8, 100-300/4.5-5.6, Raynox 250, manfrotto, 420EX, 580EX I, II, elinchrom+ skyport.
                    www.magaczewski.blogspot.com
                    www.fotogaleria.magaczewski.pl

                    Komentarz

                    • ac3
                      Bywalec
                      • 2008
                      • 109

                      #25
                      Przemku
                      Niestety co do okreslenia -KOTLET- na taka robote nie masz racji. Wlasnie ci wujkowie ,ciocie,podpici lub nadgoliwi tworza ten kotlet. Niezaleznie jak bys sie nie staral i jakiego przepychu bys nie widzial to nadal kotlet.
                      Muzycy maja tez swoja definicje grania do kotleta ..ale to juz na inne forum.

                      Umowa o dzielo to bardzo wazna sprawa.Jezeli zleceniodawca nie akceptuje Twoich wymogow to poprostu sie nie dogadujecie i juz. natomiast jezeli mam wykonac swoja robote dobrze i co wazniejsze klient ma byc zadowolony to wybacz ale jezeli bede zmuszony wpisac klauzule nietykalnosci,zrobie to.To samo tyczy sie tych wszystkich,ktorych nagle napadlo robic zdjecia komorka z bliska.pytam sie po co? Kto z komorki bedzie drukowal fotki??
                      Tylko L i X reszta bez wiekszego znaczenia

                      Komentarz

                      • olek.tbg
                        Początki nałogu
                        • 2011
                        • 309

                        #26
                        No cóż...z góry mówię, że nie jestem ani zawodowym fotografem,ani do tej pory nie zdarzyło mi się robić zdjęć na ślubie,jednak wyrażę swoje zdanie.
                        To wynajęty fotograf ma być najważniejszy. To jemu młodzi płacą, i do od niego oczekują dobrych zdjęć. A co ma powiedzieć,gdy w najważniejszym momencie ktoś z rodziny zepsuje mu najważniejszą fotkę-ze 12 latek z iPhonem zagrodził mu drogę? Co powiedzielibyście na takie coś na własnym ślubie? Jeśli ktoś mi płaci-staram się wykonać zadanie dobrze. To nie wujek ciocia czy synek siostry ma dać im zdjęcia,tylko właśnie fotograf. Ja w takim wypadku nie przejmowałbym się takimi osobami, tylko pchał się aby zrobić zdjęcie. Bo to moje zadanie, nie ich
                        5Dm2 | 16-35 4L IS | 24-70 2.8L II | 85 1.8 | 100 2.8L

                        Komentarz

                        • sid
                          Uzależniony
                          • 2004
                          • 643

                          #27
                          Zamieszczone przez sbogdan1
                          Napisałeś że ślub to nie święto z myślą o fotografach i to nie oni są najważniejsi
                          Tak to się zgadza z tym że w takim przypadku fotograf po młodych i księdzu w hierarchii ważności jest następną osobą. To na nim spoczywa odpowiedzialność uwiecznienia tej najważniejszej chwili i tego oczekują nowożeńcy, prosząc go lub zlecając mu zrobienie takiej fotorelacji.
                          Widzisz, ja się z tym nie zgadzam, bo to impreza młodych, oni wynajmują oni płacą, oni decydują. Proste.

                          Jedni młodzi robią ze ślubu wielki medialny show, wszystko ma być jak w filmach i na to kładą nacisk. Wtedy wybierają fotografa odpowiednio, może nawet mają ochronę, która pilnuje kto wnosi aparat na uroczystość.

                          Dla innych młodych, ślub to nie sztuka teatralna, tylko święto, na którym nie są sami, tylko bawią się w gronie rodziny i znajomych. I zabawa oraz dobre samopoczucie gości jest absolutnym priorytetem ponad wszystko inne. Również ponad ilość udanych zdjęć.

                          Ja po prostu nie zatrudniłbym fotografa na swoim ślubie, który ustawia się zaraz po młodych i księdzu w hierarchii. Po prostu taki fotograf byłby wbrew moim oczekiwaniom, co do oferowanej usługi. Po komentarzach widzę, że moja opinia nie jest jednostkowa, Kolekcjoner nawet wprowadził tą zasadę w życie na swoim ślubie.

                          Zamieszczone przez miszaqq
                          do sbogdan1: a tu sie z toba nie zgodze ze fotograf jest 3 po mlodych i ksiedzu, jest on TYLKO i wylacznie uslugodawca i znajduje sie gdzies na koncu hierarchi waznosci, duzo wyzej jest moim zdaniem blizsza/dalsza rodzina i pozostali zaproszeni goscie, a fotograf ? no coz taki tam najemnik ktory ma wykonac swoja prace najlepiej jak potrafi starając sie przy tym byc jak najmniej intruzyjnym i widocznym
                          Zamieszczone przez jacek_73
                          Pozwolę się z Tobą absolutnie nie zgodzić. Fotograf jest tak samo ważny jak orkiestra, wodzirej czy kelnerki obsługujące gości. Oczywiście tutaj, na forum kreowane są inne poglądy, niemniej jednak zostanę przy swoim zdaniu.


                          Dokładnie tak uważam. Czym się różni wynajęcie fotografa, od wynajęcia wizażystki, sali, kateringu itd? Wszystko to są płatne usługi, które składają się na udany ślub.

                          Czy ślub z paskudnym jedzeniem ale dobrym fotografem będzie bardziej udany, niż ślub z dobrym jedzeniem i kiepskim fotografem? Wszystko zależy.
                          Zamieszczone przez ac3
                          Niestety co do okreslenia -KOTLET- na taka robote nie masz racji. Wlasnie ci wujkowie ,ciocie,podpici lub nadgoliwi tworza ten kotlet. Niezaleznie jak bys sie nie staral i jakiego przepychu bys nie widzial to nadal kotlet.
                          I tu moim zdaniem leży problem. Masz swoją wizję jak powinien wyglądać ślub i wesele i starasz się tą wizje narzucić innym, również młodym. Tylko po co? I jakim prawem? A jeśli młodzi maja inna wizje niż Twoja, co wtedy?
                          Ci podpici wujkowie i ciocie, to goście, jedne z najbliższych osób, jakie posiadają młodzi. Zapraszają ich dobrowolnie i płacą za to, żeby niczego im nie zabrakło. Ciebie tylko zatrudniają i dla nich nie jesteś jakąś bliską osobą, tylko wykonujesz dla nich pracę. Mimo to uparcie twierdzisz, że wujkowie i ciocie odpowiadają za zepsucie odpowiedniego charakteru tej uroczystości, zawsze i wszędzie, zaproszeni goście są winni. Bo młodzi mieli czelność ich zaprosić na SWÓJ ślub.

                          To co najmilej wspominam ze swojego ślubu, oprócz widoku mojej pięknej żony, to zadowolonych gości. Kiedy ktoś ze znajomych przychodzi do mnie po latach i wspomina, że był to najbardziej udany ślub na jakim był, że świetnie się bawił, to jest to dla mnie warte więcej niż jakikolwiek obcy człowiek, który przyszedł robić mi zdjęcia, bo mu zapłaciłem. Proste. Oczywiście nie narzucam tego poglądu innym, być może dla kogoś zdjęcia są najważniejsze, ale to nie fotograf o tym decyduje, tylko młodzi.
                          Zamieszczone przez ac3
                          Umowa o dzielo to bardzo wazna sprawa.Jezeli zleceniodawca nie akceptuje Twoich wymogow to poprostu sie nie dogadujecie i juz.
                          I odwrotnie, jeżeli ja nie zaakceptuje wymogów fotografa, nie mamy o czym rozmawiać. Ma dziesiątki, jeśli nie setki fotografów do wyboru. Nie zapominaj o tym.
                          Zamieszczone przez ac3
                          natomiast jezeli mam wykonac swoja robote dobrze i co wazniejsze klient ma byc zadowolony [...]
                          To klient decyduje, co oznacza dobrze wykonana robota, nie fotograf, to po pierwsze, bo mam wrażenie, że myślisz, że jest na odwrót. Po drugie, nie decyduj się na wykonywanie roboty, jeśli wiesz, że nie podołasz warunkom jakie cię czekają. Być może znajdzie się inny, który sobie lepiej poradzi.
                          Zamieszczone przez ac3
                          to wybacz ale jezeli bede zmuszony wpisac klauzule nietykalnosci,zrobie to.
                          A wpisuj co chcesz, to sprawa Twoja i klientów którzy zaakceptują Twoje podejście.
                          Zamieszczone przez ac3
                          To samo tyczy sie tych wszystkich,ktorych nagle napadlo robic zdjecia komorka z bliska.pytam sie po co? Kto z komorki bedzie drukowal fotki??
                          A czemu chcesz wiedzieć po co? Co taka wiedza zmienia w wykonywaniu zlecenia? Nie twój interes po co, jeśli młodzi akceptują dzieciaki z komórkami. Widocznie mają swój powód i tyle.

                          Jednym słowem, nic na siłę. Widać młodzi i fotograf musza się dogadać, bo czasami mają zupełnie odmienne wyobrażenia na ten sam temat. Ja jestem taki dziwny, że nie zgodziłbym się, żeby mi fotograf mówił jak ma wyglądać MÓJ ślub i wesele.

                          Komentarz

                          • olek.tbg
                            Początki nałogu
                            • 2011
                            • 309

                            #28
                            To trochę co innego...czyli że co, zepsułem większość zdjęć,ale wujkowie i ciocie są zadowoleni, bo zły i nieważny Pan Fotograf się nie wpychał między nich?
                            5Dm2 | 16-35 4L IS | 24-70 2.8L II | 85 1.8 | 100 2.8L

                            Komentarz

                            • ac3
                              Bywalec
                              • 2008
                              • 109

                              #29
                              SID jako ,ze moje wypowiedzi najczesciej cytujesz i komentujesz,pozwole sobie stwierdzic,ze pomieszales i nie zrozumiales nawet polowy tego co chcialem przekazac.
                              Krotko i na temat:
                              1. nie chce nikomu ukladac i ingerowac w jego swieto
                              2. nie zgadzam sie na to ,zeby laik ukladal moj styl pracy i wymogi do jej wykonywania
                              3. nadal twierdze ,ze jezeli ktos chce miec fotografa na slubie to nie po to,zeby ten nie robil zdjec,tylko uciekal przed rodzina mlodych bo sa VIP-ami
                              4. Swietnie sie to opisuje.Co kiedy oddajesz zlecenie i mlodzi twierdza ,ze jakos tak nie do konca wyszlo.Ty natomiast obierasz linie obrony,ze wujek VIP wlazil Tobie po obiektyw z jakims telefonem.
                              Ostatnio edytowany przez ac3; 19148.
                              Tylko L i X reszta bez wiekszego znaczenia

                              Komentarz

                              • sid
                                Uzależniony
                                • 2004
                                • 643

                                #30
                                Zamieszczone przez olek.tbg
                                To trochę co innego...czyli że co, zepsułem większość zdjęć,ale wujkowie i ciocie są zadowoleni, bo zły i nieważny Pan Fotograf się nie wpychał między nich?
                                Jeśli młodzi tego sobie życzą to jak najbardziej tak. Chcesz przekonywać młodych, że nie mają racji co do własnego ślubu?

                                Powtarzam, problem jest tylko wówczas, gdy efekty nie odpowiadają młodym. Nie ma problemu, kiedy to fotograf wyobraża sobie inaczej nie swój ślub, za nie swoje pieniądze.
                                !!! Łączenie podwójnego wpisu !!!
                                Zamieszczone przez ac3
                                1. nie chce nikomu ukladac i ingerowac w jego swieto
                                Bardzo mnie to cieszy. O to właśnie chodzi.
                                Zamieszczone przez ac3
                                2. nie zgadzam sie na to ,zeby laik ukladal moj styl pracy i wymogi do jej wykonywania
                                Masz do tego prawo. Mam tylko nadzieję, że pamiętasz o tym, że ktoś może cię właśnie z tego powodu nie zatrudnić. Jeśli tak, to mamy obopólne porozumienie i równowagę. Fotograf może nie przyjąć zlecenia, a zatrudniający może zmienić fotografa i wszyscy są szczęśliwi, bo nikt nic nie musi.

                                Na pewno nie jest tak, że fotograf ustala reguły gry a młodzi tylko potulnie kiwają głowami.
                                Zamieszczone przez ac3
                                3. nadal twierdze ,ze jezeli ktos chce miec fotografa na slubie to nie po to,zeby ten nie robil zdjec,tylko uciekal przed rodzina mlodych bo sa VIP-ami
                                A ja nadal twierdzę, że to do czego ktoś chce fotografa zależy od zleceniodawcy i on ustala po co i do czego zatrudnia fotografa. Być może Twoja reguła sprawdza się często, ale to jeszcze nie znaczy, że sprawdza się zawsze.
                                Zamieszczone przez ac3
                                4. Swietnie sie to opisuje.Co kiedy oddajesz zlecenie i mlodzi twierdza ,ze jakos tak nie do konca wyszlo.Ty natomiast obierasz linie obrony,ze wujek VIP wlazil Tobie po obiektyw z jakims telefonem.
                                Takie rzeczy ustala się przed zleceniem, a nie po jego wykonaniu. Jeśli młodzi sami się nie określą, wypada, żeby fotograf, jako profesjonalista, sam zwrócił uwagę na pewne kwestie i doszedł ze zleceniodawcą do porozumienia czego on dokładnie oczekuje i w jakich okolicznościach jest zwolniony ze swoich powinności.

                                Jeśli nieporozumienie następuje po wykonaniu zlecenia, to znaczy, że coś poszło bardzo nie tak jeszcze przed jego wykonaniem, na etapie negocjacji. Przebieg ceremonii nie powinien mieć nic do rzeczy, bo takie kwestie powinny być wyjaśnione wcześniej.

                                Mam nadzieję, że teraz jest wszystko jasne.
                                Ostatnio edytowany przez sid; 969. Powód: Automerged Doublepost

                                Komentarz

                                Pracuję...