zaszaleje i podam cyfre 3. chociaz nie upieram sie, ze az tyle tego bylo.
ale nie no... tak ogolnie, to rozumiem Twoj punkt widzenia i zgadzam sie z nim. ale poniekad wyciagajac przyklad zdjec pokazujesz dokladnie dlaczego uwaga o zlym kanale dystrybucji jest trafna. bo...
na kotlecie jeszcze daje sie zarobic. to unikatowa w zyciu (najczesciej) okazja, zdjecia jednorazowe i scisle zwiazane z konkretna grupa osob, dlatego wciaz jeszcze sa ludzie sklonni za nie zaplacic. to jest ta analogia unikatowej plyty muzycznej badz filmu, ktory ze wzgledu na sympatie chcesz/chce miec na polce i jestes/jestem sklonny zaplacic wiecej niz rynkowe prawa dyktuja...
ale wez przyklad krajobrazu. moja dzialka, wiec nie gadam po proznicy. jak myslisz, ile osob jest sklonnych zaplacic za zdjecia "po prostu widoczku"? ludzie, owszem, zauwaza roznice miedzy lepszym lub gorszym zdjeciem krajobrazowym, ale poza scisle utylitarnym przypadkiem kalendarza na sciane albo puzzle do ukladania, nie zaplaca zlamanego grosza za "jakies tam zdjecie widoczku". zero. nada. nicziewa
to jest to drugie ekstremum, kiedy po prostu chodzi o obejrzenie jednorazowe. dokladna analogia w swiatku filmowym/muzycznym jest torrent - rowniez chcialbys/chcialbym z ciekawosci obejrzec film, ale cena za wydanie DVD/BD jest totalnie nieakceptowalna do oczekiwanej jakosci. Kowalski nie zaplaci za ten film 40 PLN jesli nie bedzie mogl go sciagnac z netu. po prostu go nie obejrzy.
i jedynym rozwiazaniem, zeby w jakikolwiek sposob za ten film zaplacil, jest model pay-per-view, bo wtedy koszt wynosi moze 5~10 PLN za film. a to Kowalski, za przyjemnosc obejrzenia filmu w dobrej jakosci, w cieplym domu, przeboleje
ale nie no... tak ogolnie, to rozumiem Twoj punkt widzenia i zgadzam sie z nim. ale poniekad wyciagajac przyklad zdjec pokazujesz dokladnie dlaczego uwaga o zlym kanale dystrybucji jest trafna. bo...
na kotlecie jeszcze daje sie zarobic. to unikatowa w zyciu (najczesciej) okazja, zdjecia jednorazowe i scisle zwiazane z konkretna grupa osob, dlatego wciaz jeszcze sa ludzie sklonni za nie zaplacic. to jest ta analogia unikatowej plyty muzycznej badz filmu, ktory ze wzgledu na sympatie chcesz/chce miec na polce i jestes/jestem sklonny zaplacic wiecej niz rynkowe prawa dyktuja...
ale wez przyklad krajobrazu. moja dzialka, wiec nie gadam po proznicy. jak myslisz, ile osob jest sklonnych zaplacic za zdjecia "po prostu widoczku"? ludzie, owszem, zauwaza roznice miedzy lepszym lub gorszym zdjeciem krajobrazowym, ale poza scisle utylitarnym przypadkiem kalendarza na sciane albo puzzle do ukladania, nie zaplaca zlamanego grosza za "jakies tam zdjecie widoczku". zero. nada. nicziewa
to jest to drugie ekstremum, kiedy po prostu chodzi o obejrzenie jednorazowe. dokladna analogia w swiatku filmowym/muzycznym jest torrent - rowniez chcialbys/chcialbym z ciekawosci obejrzec film, ale cena za wydanie DVD/BD jest totalnie nieakceptowalna do oczekiwanej jakosci. Kowalski nie zaplaci za ten film 40 PLN jesli nie bedzie mogl go sciagnac z netu. po prostu go nie obejrzy.
i jedynym rozwiazaniem, zeby w jakikolwiek sposob za ten film zaplacil, jest model pay-per-view, bo wtedy koszt wynosi moze 5~10 PLN za film. a to Kowalski, za przyjemnosc obejrzenia filmu w dobrej jakosci, w cieplym domu, przeboleje
Komentarz