Czy w drodze na fotki lepiej posilić się w KFC czy McD?

Zwiń
X
 
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts
  • TomS
    Uzależniony
    • 2006
    • 880

    #106
    Fuj już wolę te niedobre Mc kub KFC niż tatara no chyba że sama lorneta to może być

    Komentarz

    • aaser
      Dopiero zaczyna
      • 2008
      • 15

      #107
      tatara ja nie znaju ale jestem bardzo za burger kingiem (nawet niektórzy mówia że burgery z tamtego mistycznego miejsca są zdrowsze bo grillowane ), niestety w Polsce go jeszcze nie zasmakowałem.

      McD czasem ujdzie (czasem musi), ale trzeba brać stuff z górnej półki..

      Komentarz

      • akustyk
        gajowy
        • 2004
        • 12226

        #108
        Zamieszczone przez aaser
        McD czasem ujdzie (czasem musi), ale trzeba brać stuff z górnej półki..
        najlepszy dzołk w tym tygodniu. w zeszlym byl ten o Polsce wygrywajacej z Niemcami i trudno wygrac konkurencje, ale tak czy siak to bylo dobre
        www albo tez flickr

        Komentarz

        • MacGyver
          Cenzor
          • 2006
          • 7043

          #109
          Zamieszczone przez m_o_b_y
          Pewno z surowym żółtkiem i zakażenie salmonellą gotowe.
          Spoko, z zawodu wyuczonego i uprawianego jestem inżynierem, używając starej terminologii, sanitarnym i dobrze wiem gdzim jak i kiedy można zjeść tatara i nie otruć się przy okazji :-)
          Zamieszczone przez Bahrd
          A co z pitą/knyszą z dworca?
          Żeś pojechał po bandzie
          Na wrocławkim Dworcu Głównym jest co prawda giełda foto, ale.... jest tam też KFC i McD :-)
          Cztery czarne eosy, pół-eos i pentax... a dokładniej to tutaj

          Komentarz

          • Wats0n
            Uzależniony
            • 2006
            • 996

            #110
            Zamieszczone przez Bahrd
            A co z pitą/knyszą z dworca?
            Hehe...
            Przypomniał mi się jeden motyw sprzed... 13 lat.
            Jak wiadomo, wynalazki zwane pitami i knyszami to lokalna potrawa wrocławska. W każdym razie wtedy w stolicy Wielkopolski owe tajemnicze terminy nie znaczyły nic.
            I wyobraźcie sobie jak byłem zdziwiony, jak na dworcu (dokładniej - to była chyba poczekalnia) we Wrocławiu zobaczyłem kartkę "zakaz wchodzenia z pitami". Myślę sobie, co kurde - ludzie z podatków się na dworcu rozliczają czy jak? Ale był już początek czerwca, więc tak nie bardzo... Dopiero potem rozejrzałem się po szyldach wiszących na fastfoodach i wszystko zrobiło się jasne
            Tako rzecze Watson.

            /// //Galeria przejściowa

            Komentarz

            • akustyk
              gajowy
              • 2004
              • 12226

              #111
              Zamieszczone przez Bahrd
              A co z pitą/knyszą z dworca?
              knysza rulez! cale moje 5 lat studiow to bylo regularne dozywianie na knyszach, a i moja slubna nierzadko mnie potem wysylala po nocy "po knysze na glowny" jak nas glod lapal (a ze mieszkalismy moze 500 m od dworca...)

              az by sie chcialo, zeby kolo PWr ktos porzadne knysze robil, bo tak to czlowiek skazany byl na szajs z Readysa albo cale obiadki na dole w C7 (niezle, ale na doktorancka kieszen juz nienajtansze)...
              www albo tez flickr

              Komentarz

              • MacGyver
                Cenzor
                • 2006
                • 7043

                #112
                Zamieszczone przez akustyk

                az by sie chcialo, zeby kolo PWr ktos porzadne knysze robil,....
                Przeca były, w blaszaku obok ksera
                bo tak to czlowiek skazany byl na szajs z Readysa....
                W tym wypadku lepszą opcją były nawet cebulaki polane keczupem z "Klinka"
                ...albo cale obiadki na dole w C7 (niezle, ale na doktorancka kieszen juz nienajtansze)...
                Ja pamiętam z tegoż baru smażona kostkę rybną, w zestawie z frytkami/ryżem i jakąś prostą surówką, w cenie 5,5o zł. Dobre to było, a w przerwie przed laborką co to się zaczynała o 19-tej i trwać miała do nocy smakowało wręcz wyśmienicie.
                Cztery czarne eosy, pół-eos i pentax... a dokładniej to tutaj

                Komentarz

                • akustyk
                  gajowy
                  • 2004
                  • 12226

                  #113
                  Zamieszczone przez MacGyver
                  Przeca były, w blaszaku obok ksera
                  byly, ale sie zmyly, jeszcze w polowie mojej mgr. a to jeszcze potem kupe lat na uczelni bylo

                  Zamieszczone przez MacGyver
                  Ja pamiętam z tegoż baru smażona kostkę rybną, w zestawie z frytkami/ryżem i jakąś prostą surówką, w cenie 5,5o zł. Dobre to było, a w przerwie przed laborką co to się zaczynała o 19-tej i trwać miała do nocy smakowało wręcz wyśmienicie.
                  w C7 na dole bylo kilka knajp po drodze... ta najnowsza (przynajmniej za mojej pamieci, bo moze juz sie zdarzylo zmienic) byla najlepsza.

                  ale jednak obiad to nie gyros w bulce
                  www albo tez flickr

                  Komentarz

                  • MacGyver
                    Cenzor
                    • 2006
                    • 7043

                    #114
                    Zamieszczone przez akustyk
                    byly, ale sie zmyly, jeszcze w polowie mojej mgr. a to jeszcze potem kupe lat na uczelni bylo
                    Fakt, ostatnią knyszę jadłem tam w 2001 bodajze :-) Jak zaczęli rozbudowywac D1 to blaszaka rozebrali :-(
                    w C7 na dole bylo kilka knajp po drodze... ta najnowsza (przynajmniej za mojej pamieci, bo moze juz sie zdarzylo zmienic) byla najlepsza.
                    Ja pamiętam jak w tym miejscu było jeszcze coś na wzór baru mlecznego... ale to bardzo stare dzieje ;-)
                    ale jednak obiad to nie gyros w bulce
                    Niby nie, ale student trochę inaczej postrzega rzeczywistość ;-)
                    Cztery czarne eosy, pół-eos i pentax... a dokładniej to tutaj

                    Komentarz

                    • BelYaal
                      Początki nałogu
                      • 2007
                      • 387

                      #115
                      Zamieszczone przez MacGyver
                      Ja pamiętam z tegoż baru smażona kostkę rybną,
                      Przypomniales, ze za mna lazi jakas rybka na brzegu naszego morza, taka ze zwyklej smarzalni plus dodatki jak salmonela, resztki scierki z podlogi, itd... ale pamietam, ze takie cos nad brzegiem morza bylo zawsze super, a lazi to za mna, bo juz dawno nie bylem nad Baltykiem i czasem mysle aby wyskoczyc nawet rano , a wrocic wieczorem

                      Komentarz

                      • MacGyver
                        Cenzor
                        • 2006
                        • 7043

                        #116
                        Zamieszczone przez BelYaal
                        Przypomniales, ze za mna lazi jakas rybka na brzegu naszego morza, taka ze zwyklej smarzalni plus dodatki jak salmonela, resztki scierki z podlogi, itd... ale pamietam, ze takie cos nad brzegiem morza bylo
                        Najlepsze są na Helu :-)
                        zawsze super, a lazi to za mna, bo juz dawno nie bylem nad Baltykiem i czasem mysle aby wyskoczyc nawet rano , a wrocic wieczorem
                        Daleko nie masz, ja na IV roku polibudy pojechałem z kumplem na wagary do Mielna :-) Ale rybek nie zjedliśmy bo to był dość zimny początek maja i wszystkie smażalnie były zamknięte na głucho :-)
                        Cztery czarne eosy, pół-eos i pentax... a dokładniej to tutaj

                        Komentarz

                        • akustyk
                          gajowy
                          • 2004
                          • 12226

                          #117
                          Zamieszczone przez MacGyver
                          Daleko nie masz, ja na IV roku polibudy pojechałem z kumplem na wagary do Mielna :-) Ale rybek nie zjedliśmy bo to był dość zimny początek maja i wszystkie smażalnie były zamknięte na głucho :-)
                          hehe... nas kiedys z zona, przy okazji wakacji w Orlowie naszlo na dopytanie gospodarza jak to w koncu jest w lipcu - ktora rybe kupic, zeby byla swieza, bo wedlug lokalnych smazalni to nawet rekiny byly "z dzisiejszego polowu w Zatoce" no i wyszlo, ze nie ma sie co wyglupiac, bo byc moze to sa sledzie, ale nie da sobie reki uciac...

                          a tak swoja droga, to od zeszlego pazdziernika mieszkam nad morzem i o ile z poczatku rybka mi mocno wchodzila, o tyle od jakichs 2 miesiecy nie moge sie przemoc i koncze najczesciej na lokalnych kanapkach. mimo, ze dobry "kibbeling" (siekaniec) z "kabeljauw-a" (dorsza) jest bardzo mniam... zwlaszcza z zimnym "biertje"
                          www albo tez flickr

                          Komentarz

                          • MacGyver
                            Cenzor
                            • 2006
                            • 7043

                            #118
                            No dobra, kończąc tego oftopa to całkeim niedawno jadłem w rzeczonym Readysie przy Curie-Skłodowskiej filet z sandacza. Smakował jak tektura opanierowana mielonym kartonem i przypomniałem sobie wówczas dlaczego przez pięć lat studiów nie zaszedłem tam ani razu :-)
                            Cztery czarne eosy, pół-eos i pentax... a dokładniej to tutaj

                            Komentarz

                            • ewg
                              Pełne uzależnienie
                              • 2006
                              • 1079

                              #119
                              Przejechałem rok temu całe nasze wybrzeże Bałtyku - codziennie inne miejsce i codziennie jakaś ryba, ale nigdzie już nie pachniało ani nie smakowało tak jak dawniej - świeżą lokalną smażoną rybą. Gdyby nie Hel - przyjemny wyjątek na samym końcu podróży - można by sądzić, że jedynym "rybakiem" nad naszym Bałtykiem jest Tesco. :-(

                              Ale i tak lepsze to niż KFC i McD! ;-)
                              Ostatnio edytowany przez ewg; 7397.

                              Komentarz

                              • Bahrd
                                Pełne uzależnienie
                                • 2007
                                • 3053

                                #120
                                Zamieszczone przez MacGyver
                                No dobra, kończąc tego oftopa
                                Z nieudanego tatara łatwo zrobić całkiem udany hamburger - więc żaden OT.
                                Poza tym tam, gdzie na Głównym była historyczna (bo pierwsza) budka z pitą, to teraz jest zdaje się McD - więc też w temacie

                                Zamieszczone przez ewg
                                Przejechałem rok temu całe nasze wybrzeże Bałtyku - codziennie inne miejsce i codziennie jakaś ryba, ale nigdzie już nie pachniało ani nie smakowało tak jak dawniej - świeżą lokalną smażoną rybą.
                                W Ustce, przy latarni,
                                Nie ma już smażalni?!
                                EOS - conditio sine Kwanon...

                                Komentarz

                                Pracuję...