"Ziemia sama oddycha. Kolumny pary unoszą się ku niebu, a powietrze płonie od zapachu siarki. Znalazłem wejście do piekła, albo coś jeszcze bardziej niezwykłego." - opowiadał w relacjach John Colter w 1808r. Wiliamowi Clarkowi, który je spisał.
Colter był p-bnie pierwszym białym człowiekiem, który odkrył rejon znany dziś jako Yellowstone i Grand Teton, zimą 1807-1808r. Był to traper, uczestnik pierwszej ekspedycji Lewisa i Clarka. Miała ona na celu zbadanie nowo zakupionego od Francji terytorium Luizjany. Ziemia ta podwajała powierzchniowo Stany Zjednoczone, ale była to w większości terra incognita. Głównym celem wyprawy było sprawdzenie, czy dopływami Mississippi i Missouri da się dopłynąć do Pacyfiku, opisanie geografii rejonu, fauny, flory i poznanie jej rdzennych mieszkańców. Jakkolwiek wyprawa ta nieznacznie ominęła tą część dzisiejszego stanu Wyoming, to właśnie Colter po odłączeniu się od wyprawy sam przemierzył ponad 800km, docierając do gór Teton i jeziora Yellowstone i jego geotermalnego sąsiedztwa.
W jego opowieści o gejzerach, potokach wrzącej wody, oparach i kolorowych źródłach nikt nie uwierzył. Ot kolejny traper-bajarz chwalący się gdzie to on nie był i czego nie przeżył. Clark opisał tą ziemię jako "piekło Coltera". W ciągu kolejnych dekad następcy Coltera, tzw. górscy ludzie, traperzy, awanturnicy, poszukiwacze przygód również odwiedzali to miejsce i wracali z podobnymi opowieściami. Plotki zaczęły się szerzyć.
Musiało minąć kilkadziesiąt lat do kolejnej ekspedycji, prywatnej, która po powrocie przygotowała artykuł, ale redaktor gazety, która miała go wydać odmówił tego, bo uznał je za zbyt fantastyczne. I dopiero rządowa ekspedycja dr Haydena z początków 1870 wróciła z udokumentowanymi dowodami, że taki teren naprawdę istnieje. Hayden do swojej wyprawy zaprosił nie tylko naukowców, ale też malarzy i.. fotografa. Zdawał sobie sprawę, że jeśli plotki się potwierdzą to oprawa graficzna powie o tym miejscu więcej niż wszystkie jego artykuły. I miał rację.
To właśnie podczas jednej z tych ekspedycji, przy ognisku kempingowym, zrodziła się rewolucyjna jak na tamte czasy i miejsce idea, że może warto by zachować to miejsce takim jakie ono jest. Żeby uchronić je przed prywatnymi właścicielami, działalnością przemysłową czy rolniczą. Żeby utworzyć coś takiego jak park narodowy? Idea ta szybko zyskała uznanie i już w 1872r prezydent Grant podpisał uchwałę powołującą do życia pierwszy park narodowy w Ameryce. Co było potem to już historia, tak w każdym razie rozpoczęła się kariera Yellowstone
Byłem tu w 2022, również we wrześniu, ale tylko na 3 dni i ledwie liznąłem ten rejon. Tym razem przyjechałem na całe 2 tygodnie. Trochę się obawiałem, czy to nie za dużo, okazało się, że nie. Każdy dzień miałem wypełniony od świtu do zmierzchu, każdego dnia cos się działo i z każdego mam przynajmniej jeden fajny hajlajt, a przy tym nigdzie się nie spieszyłem. Połowę czasu mieszkałem na kempingach, połowę pod dachem. Stan Wyoming honoruje polskie prawko, co okazało się zbawienne, bo moje międzynarodowe wygasło 2 lata temu a ja się nie zorientowałem lol. Wyjeździłem ok. 1600mil. Żałuję tylko, że nie zabrałem nepalskiego śpiwora na -5st, tylko tatrzański na 8st. Co rano były przymrozki, żeby w dzień temperatura rosła do ponad 20st. Nie spodziewałem się w końcówce września tylu ludzi. Praktycznie wszystkie największe atrakcje Yellowstone są dostępne w ciągu kilku minut spacerem z parkingów, przystosowanych też dla niepełnosprawnych. Ok 10dni byłem offline, tam nie ma zasięgu. Jedynie w Canyon Village była jedna kreska LTE, i w Grand Teton blisko Jackson jest zasięg.
Ze spraw fotograficznych. Yellowstone i Grand Teton to raj dla fotografów przyrody i krajobrazu. Przed wyjazdem kupiłem lekki podróżny statyw Coleman Y Zero. I jakkolwiek jest bardzo fajny, to niekoniecznie się przydał bo i tak używałem głownie swojego ciężkiego Benro z głowicą fluidową. Myślałem, że będę więcej hikingował, np. na wschód słońca na Delta Lake, ale hike samemu w kraju niedźwiedzi to nie jest dobry pomysł. RF 14-35, 70-200 i 400 były używane niemal po równo. Każdy zakres przydał się tak samo, co rzadko mi się zdarza. Na lotniskach cały sprzęt foto zapakowałem do plecaka Backlight 36L, nie było żadnego problemu. Z laptopem wszystko ważyło już ponad 10kg, ale nikt tego nie sprawdzał. Plecak mieścił się bez problemu w skrytkach nad fotelami. Jestem z niego mega zadowolony. Niepotrzebnie zabierałem filtry i mocowanie, za dużo z tym zachodu, a na miejscu za mało czasu żeby je wykorzystać. Raz użyłem i zostawiłem. Za to polarek był na 14-35 non stop.
1. Schwabacher landing
35mm, f8, 1/15s

2.
81mm, 1/40s

3. Basen Porcelanowy
14mm, f7.1

4. Upper Geyser Basin
18mm, f16, 1/25s

5.
50mm, f6.3, 1/200s

6.
187mm, f3.5, 1/400s

7. Black Sand Basin, Emerald pool
14mm, f8, 1/200s
Obok West-thumb Basin to oczko to moje tegoroczne odkrycie, nie jest duże, ale jest przecudne

8. Grand Prismatic z poziomu kładek
14mm, f8, 1/250s

9. Grand Prismatic z poziomu platformy
95mm, f4, 1/640s
Może nie jestem jakimś wielkim podróżnikiem, ale są 3 miejsca, które zapadły mi w pamięć i zostaną do końca życia - Everest o zachodzie słońca z Gokyo Ri, Grand Canyon o zachodzie słońca i Grand Prismatic z góry. Prismatic jest piekny, it's biutiful, to prawdziwa perła i oczko amerykańskiej przyrody. Z platformy spokojnie 70-200 wystarczy, a 50mm ogarnie cały pool. Aczkolwiek Prismatic się zmienia. 3 lata temu pamiętam że były inne strumienie, które teraz wyblakły, za to pojawiły się nowe, których wtedy nie było. Z ciekawostek, kilka tygodni temu nieostrożny bizon podszedł do niego zbyt blisko, zapadł się i utonął.

10.
200mm, f4, 1/640s

11. z Prismatica i pobliskiego Excelsiora, który produkuje tyle pary, że przysłania połowę basenu, wypływają potoki wrzątku i wpadają do Firehole river. Jeśli ktoś chciałby włożyć rękę i sprawdzić temperaturę to nie radzę, bo to nie jest sama woda, ale prawdziwa mieszanka chemiczna kwasów itp. Na jednej ostrzeżeniowej plakietce przeczytałem, że nieostrożne stanięcię w takich miejscach może spowodawać przeżarcie buta. I serio, na tylu ludzi ilu tam się przewija nie widziałem nikogo kto by się ośmielił dotknąć potoków czy tafli wody. Z ciekawostek, nie capi tak mocno to wszystko jak na Islandii, tam nieraz ciężko oddychać, tutaj jest ok.
158mm, f8, 1/500s

12. spacerując w oparach absurdu (absurdalnego piękna tego miejsca)
560mm, f4, 1/3200s

Colter był p-bnie pierwszym białym człowiekiem, który odkrył rejon znany dziś jako Yellowstone i Grand Teton, zimą 1807-1808r. Był to traper, uczestnik pierwszej ekspedycji Lewisa i Clarka. Miała ona na celu zbadanie nowo zakupionego od Francji terytorium Luizjany. Ziemia ta podwajała powierzchniowo Stany Zjednoczone, ale była to w większości terra incognita. Głównym celem wyprawy było sprawdzenie, czy dopływami Mississippi i Missouri da się dopłynąć do Pacyfiku, opisanie geografii rejonu, fauny, flory i poznanie jej rdzennych mieszkańców. Jakkolwiek wyprawa ta nieznacznie ominęła tą część dzisiejszego stanu Wyoming, to właśnie Colter po odłączeniu się od wyprawy sam przemierzył ponad 800km, docierając do gór Teton i jeziora Yellowstone i jego geotermalnego sąsiedztwa.
W jego opowieści o gejzerach, potokach wrzącej wody, oparach i kolorowych źródłach nikt nie uwierzył. Ot kolejny traper-bajarz chwalący się gdzie to on nie był i czego nie przeżył. Clark opisał tą ziemię jako "piekło Coltera". W ciągu kolejnych dekad następcy Coltera, tzw. górscy ludzie, traperzy, awanturnicy, poszukiwacze przygód również odwiedzali to miejsce i wracali z podobnymi opowieściami. Plotki zaczęły się szerzyć.
Musiało minąć kilkadziesiąt lat do kolejnej ekspedycji, prywatnej, która po powrocie przygotowała artykuł, ale redaktor gazety, która miała go wydać odmówił tego, bo uznał je za zbyt fantastyczne. I dopiero rządowa ekspedycja dr Haydena z początków 1870 wróciła z udokumentowanymi dowodami, że taki teren naprawdę istnieje. Hayden do swojej wyprawy zaprosił nie tylko naukowców, ale też malarzy i.. fotografa. Zdawał sobie sprawę, że jeśli plotki się potwierdzą to oprawa graficzna powie o tym miejscu więcej niż wszystkie jego artykuły. I miał rację.
To właśnie podczas jednej z tych ekspedycji, przy ognisku kempingowym, zrodziła się rewolucyjna jak na tamte czasy i miejsce idea, że może warto by zachować to miejsce takim jakie ono jest. Żeby uchronić je przed prywatnymi właścicielami, działalnością przemysłową czy rolniczą. Żeby utworzyć coś takiego jak park narodowy? Idea ta szybko zyskała uznanie i już w 1872r prezydent Grant podpisał uchwałę powołującą do życia pierwszy park narodowy w Ameryce. Co było potem to już historia, tak w każdym razie rozpoczęła się kariera Yellowstone
Byłem tu w 2022, również we wrześniu, ale tylko na 3 dni i ledwie liznąłem ten rejon. Tym razem przyjechałem na całe 2 tygodnie. Trochę się obawiałem, czy to nie za dużo, okazało się, że nie. Każdy dzień miałem wypełniony od świtu do zmierzchu, każdego dnia cos się działo i z każdego mam przynajmniej jeden fajny hajlajt, a przy tym nigdzie się nie spieszyłem. Połowę czasu mieszkałem na kempingach, połowę pod dachem. Stan Wyoming honoruje polskie prawko, co okazało się zbawienne, bo moje międzynarodowe wygasło 2 lata temu a ja się nie zorientowałem lol. Wyjeździłem ok. 1600mil. Żałuję tylko, że nie zabrałem nepalskiego śpiwora na -5st, tylko tatrzański na 8st. Co rano były przymrozki, żeby w dzień temperatura rosła do ponad 20st. Nie spodziewałem się w końcówce września tylu ludzi. Praktycznie wszystkie największe atrakcje Yellowstone są dostępne w ciągu kilku minut spacerem z parkingów, przystosowanych też dla niepełnosprawnych. Ok 10dni byłem offline, tam nie ma zasięgu. Jedynie w Canyon Village była jedna kreska LTE, i w Grand Teton blisko Jackson jest zasięg.
Ze spraw fotograficznych. Yellowstone i Grand Teton to raj dla fotografów przyrody i krajobrazu. Przed wyjazdem kupiłem lekki podróżny statyw Coleman Y Zero. I jakkolwiek jest bardzo fajny, to niekoniecznie się przydał bo i tak używałem głownie swojego ciężkiego Benro z głowicą fluidową. Myślałem, że będę więcej hikingował, np. na wschód słońca na Delta Lake, ale hike samemu w kraju niedźwiedzi to nie jest dobry pomysł. RF 14-35, 70-200 i 400 były używane niemal po równo. Każdy zakres przydał się tak samo, co rzadko mi się zdarza. Na lotniskach cały sprzęt foto zapakowałem do plecaka Backlight 36L, nie było żadnego problemu. Z laptopem wszystko ważyło już ponad 10kg, ale nikt tego nie sprawdzał. Plecak mieścił się bez problemu w skrytkach nad fotelami. Jestem z niego mega zadowolony. Niepotrzebnie zabierałem filtry i mocowanie, za dużo z tym zachodu, a na miejscu za mało czasu żeby je wykorzystać. Raz użyłem i zostawiłem. Za to polarek był na 14-35 non stop.
1. Schwabacher landing
35mm, f8, 1/15s
2.
81mm, 1/40s
3. Basen Porcelanowy
14mm, f7.1
4. Upper Geyser Basin
18mm, f16, 1/25s
5.
50mm, f6.3, 1/200s
6.
187mm, f3.5, 1/400s
7. Black Sand Basin, Emerald pool
14mm, f8, 1/200s
Obok West-thumb Basin to oczko to moje tegoroczne odkrycie, nie jest duże, ale jest przecudne
8. Grand Prismatic z poziomu kładek
14mm, f8, 1/250s
9. Grand Prismatic z poziomu platformy
95mm, f4, 1/640s
Może nie jestem jakimś wielkim podróżnikiem, ale są 3 miejsca, które zapadły mi w pamięć i zostaną do końca życia - Everest o zachodzie słońca z Gokyo Ri, Grand Canyon o zachodzie słońca i Grand Prismatic z góry. Prismatic jest piekny, it's biutiful, to prawdziwa perła i oczko amerykańskiej przyrody. Z platformy spokojnie 70-200 wystarczy, a 50mm ogarnie cały pool. Aczkolwiek Prismatic się zmienia. 3 lata temu pamiętam że były inne strumienie, które teraz wyblakły, za to pojawiły się nowe, których wtedy nie było. Z ciekawostek, kilka tygodni temu nieostrożny bizon podszedł do niego zbyt blisko, zapadł się i utonął.
10.
200mm, f4, 1/640s
11. z Prismatica i pobliskiego Excelsiora, który produkuje tyle pary, że przysłania połowę basenu, wypływają potoki wrzątku i wpadają do Firehole river. Jeśli ktoś chciałby włożyć rękę i sprawdzić temperaturę to nie radzę, bo to nie jest sama woda, ale prawdziwa mieszanka chemiczna kwasów itp. Na jednej ostrzeżeniowej plakietce przeczytałem, że nieostrożne stanięcię w takich miejscach może spowodawać przeżarcie buta. I serio, na tylu ludzi ilu tam się przewija nie widziałem nikogo kto by się ośmielił dotknąć potoków czy tafli wody. Z ciekawostek, nie capi tak mocno to wszystko jak na Islandii, tam nieraz ciężko oddychać, tutaj jest ok.
158mm, f8, 1/500s
12. spacerując w oparach absurdu (absurdalnego piękna tego miejsca)
560mm, f4, 1/3200s
lub poprzez PW wysłane do wybranego moderatora) posty odbiegające od tematu oraz niezgodne z
Komentarz