Nie jestem specjalistą w dziedzinie optyki i fizyki, niemniej jednak trochę czytałem o różnych wadach i problemach i prawda jest taka, że przyczyn problemów z AF może być cała masa. Od położenia matrycy, mikrokątów ustawień luster, całego układu AF, osadzenia bagnetu względem szkła i korpusu, samego szkła, jego centryzacji. Bardzo często są to problemu natury optyczno-fizycznej, które koryguje się elektroniką. Domyślam się, że nikt w serwisie nie szuka przyczyny konkretnego problemu krok po kroku tylko skupia się na skorygowaniu błędów działania podczas jednego scenariusza (50xogniskowa)-roboczogodziny i kasa!. To elektroniczne pseudo panaceum. Jeżeli na 50X ogniskowej występuje dana wada to domyślam się, iż przyjmuje się , że na innych odległościach przesunięcie to jest względnie mniejsze/większe. To niestety w niektórych przypadkach nie jest to rozwiązaniem problemu. Problem w tym, że każdy z tych elementów może mieć wpływ i ta charakterystyka nie jest liniowa. Gdy sam układ lub szkło nie jest prawidłowo złożone w fabryce, przełożenia na pomiar AF mogą być kompletnie różne dla punktów AF/ odległości / szkieł itp/ Serwis podpina korpus / szkło pewnie do komputera przeprowadza test na pewną odległość i nie jest to miarodajne w wielu przypadkach bo nie określa przyczyny ponieważ z góry jakby zakłada, że układ jest prosty. Podana dla przykładu wcześniej procedura naprawy AF w D800 / wymyślona podobno w Dusseldorfie przedstawia szereg kroków, które przeprowadza się by układ "był prosty" a następnie kalibruje.Jest to dość skomplikowane, wymaga precyzyjnych i kosztownych urządzeń, podobnie jak w przypadku naprawy i korygowania optyki. To są moje domysły i spostrzeżenia, nie jestem pewien ale bardzo wątpię żeby nasz serwis posiadał taki sprzęt i żeby istniały takie procedury. Koniec końców serwis może powiedzieć klientowi, ze wg procedur Canona jest ok, tylko dla jednego zestawu będzie ok, a drugiego niestety nie. U jednego użytkownika płaszczyzna ostrości będzie mieścić się np. w przedziale lub na granicy ostrości czyli może być lekkie mydło, mówiąc naszym językiem, natomiast u innego będzie "żyletka w punkt" . Dla serwisu nie ma to różnicy. Dla nas ma ogromne.Dla człowieka pracującego w studio @5.6 - 11 problem mydła nie będzie wykrywalny w wielu przypadkach, natomiast dla ślubnego reportera pracującego na 1.2 / 1.4 często na szerszym kącie, nie wspominając o świetle żarowym, będą wychodzić błędy w pracy. A to prawdziwy test dla precyzji i prawidłowości działania układu. Jak to możliwe , że wysłałem moje poprzednie 35L (mydlane) i serwis stwierdził, że jest ok, skoro drugie jest ostre i różnica jest totalnie oczywista dla półślepego(nie mówię o błędach AF)-otóż to jest możliwe i akceptowalne. Serwis jest w środku tej piramidy pokarmowej. Skoro nastawione na zysk, procedury Canona są takie to serwis nie może ich zmienić bo pewnie by nie miał autoryzacji.