A tak wygląda cała historia z mojej strony:
30 kwietnia zamieściłam w dziale kupię ogłoszenie o chęci kupna UŻYWANEGO obiektywu, na gwarancji, najchętniej z Małopolski, z możliwością przetestowania.
Proszę link:http://canon-board.info/showpost.php...74&postcount=1
Bardzo szybko na PM dostałam info od kol. Nowarta, że może mi sprzedać to szkło nowe w bardzo atrakcyjnej cenie. Ponieważ to ma być już szkło docelowe, czyli na lata (nie bawią mnie ciągłe zmiany, a tą ogniskową lubię) postanowiłam skorzystać z oferty. Już przy dalszych ustaleniach poprosiłam, z racji, ze szkło nowe, o realizację drogą WYSYŁKOWĄ z dowolną formą zapłaty. Niestety kolega zdecydowanie odmówił, jako argument przytaczając swoje wcześniejsze problemy z wszelkimi firmami kurierskimi. Mojej propozycji skorzystania z pośrednictwa firmy kurierskiej, z którą umowę ma podpisany zaprzyjaźniony serwis, który z racji umowy itd. ma łatwiej wyegzekwować ew. roszczenia – również odmówił. Jako jedyną formę proponując odbiór osobisty w Krakowie, gdzie zresztą i tak był już był wcześniej umówiony.
Spotkanie 2 maja w miłej atmosferze, trochę zdjęć testowych , tylko wewnątrz, za względu na pogodę (dla mających wątpliwości link: http://canon-board.info/showpost.php...postcount=2426)
Na pytanie sprzedawcy, już na odchodne , czy wszystko jest ok. odpowiedziałam że wstępnie tak, ale to będzie na 100% wiadomo dopiero jak porobię trochę zdjęć, “nauczę” się tego szkła (przy tak szerokim i jasnym szkle, o błąd z winy fotografującego nietrudno). Nie usłyszałam wtedy, że od tego momentu już sprzedawca umywa ręce.
W tym miejcu, przyznaję, popełniłam kardynalny błąd – nie pytając co będzie jeśli sprzęt okaże się wadliwy. Wyszłam z, jak się okazało, błędnego założenia , że kupując szkło za tyle kasy, nowe mogę być pewna, że będzie ok, a nawet jeśli nie to mogę liczyć na pomoc sprzedawcy. Inna sprawa, to nie miałam świadomości jak prawidłowo paragon powinien być wypełniony, czyli : kwota netto, wartość podatku, kwota brutto. Paragon tylko z kwotą brutto(a taki dostałam) w przypadku korzystania z niemieckiego serwisu, to proszenie się o kłopoty.
Zaniepokojona zdjęciami w dziennym świetle (zrobionymi jeszcze tego samego dnia po powrocie ), poprosiłam (chyba w następny dzień) Marka (plaucjusza) o jego testowe foty z Ds-a informując przy okazji, że ze szkłem jest chyba coś nie tak. Z tego miejsca przepraszam Marka, że , chociaż nie przeze mnie, to jednak został wciągnięty w tą dyskusję. Niestety, ku mojemu rozczarowaniu, zdjęcia zostały już skasowane.
Krótkie wyjaśnienie dlaczego tak mi na tym zależało :
- 400D nie jest najlepszym wyznacznikiem poprawności działania jasnych szkieł
- moje 5D właśnie wróciło z Żytniej, po trzecim podejściu do kalibracji, więc też nie byłam go pewna w 100% , jak się później okazało niesłusznie
Na czym polega problem ze szkłem ? Otóż szkło, trafia przez, za, nigdzie, a czasami tam gdzie trzeba. Dotyczy to (w różnym stopniu) wszystkich korpusów z którymi testowałam czyli : 400D. 40D, 5D mkI, 5D mkII i 1Ds mkII.
Z informacji, którą uzyskałam na Żytniej wynika, że może być konieczna wymiana całego toru optycznego.
O powtarzalność i współpracę 35L z 5D i 5D mkII pytałam, posiadaczy tychże, co myślę, że mogą potwierdzić koledzy arturs i szuler. Ku mojemu sporemu zdumieniu, uzyskałam diametralnie różne odpowiedzi. Z jednej strony współpraca z 5D bez zarzutu, z drugiej ogromne problemy z jednym z posiadanych egzemparzy 5D. I generalnie z 5D mkII powinno być lepiej.
Pomyślałam, widocznie u mnie jest akurat przypadek nr.2.
Wracając do chronologii.
Przy kupnie szkła sprzedawca informował nas o swoim rychłym wyjeździe na urlop. Mając to na uwadze (dopóki pamiętałam) nawet nie próbowałam się kontaktować, bo uważam, że urlop to rzecz święta. W natłoku innych spraw, zdążyłam o tym zapomnieć i zaczęłam dzwonić, oczywiście bezskutecznie, co zrozumiałe. Z braku kontaktu tel. napisałam PM i po przypomnieniu o fakcie wyjazdu, grzecznie przeprosiłam za zakłócenie odpoczynku i poprosiłam o kontakt po powrocie. Poproszona o info w czym problem, krótko opisałam w czym rzecz.
12 maja sprzedawca zadzwonił, od razu zastrzegając, że o zwrocie czy wymianie nie ma mowy, bo upłynęło zbyt dużo czasu. Padły sugestie, że sprzęt mógł upaść, że nie może od każdego przyjmować sprzętu, bo klient się pobawił i już mu znudził itd. itp. To co zostało mi zaproponowane to wysłanie do serwisu (tyle to ja potrafię ) lub sprzedanie mi po bardzo atrakcyjnej cenie 5D mkII.
Jako, że zmianę 5D na 5DmkII i tak planowałam w czerwcu, przyspieszyłam zakup, na szczęście u innego sprzedawcy. Okazało się, że z 5D mkII jest sporo lepiej, ale i tak o poprawnym działaniu nie ma mowy.
Moja propozycja wysłania zdjęć zrobionych 2 maja(w dniu zakupu) i 9 maja została odrzucona. Ciekawe dlaczego ? Pomimo braku zainteresowania zdjęcia i tak wysłałam.
Ostatnim potwierdzeniem miał być test na 1Ds mkII. Niestety z powodu powodzi i koszmaru komunikacyjnego z tym związanego na terenach podgórskich, gdzie mieszkam, odciągnęło się to o tydzień. Licząc się z gorszym AF w 5D i niższych modelach, jakież było moje zdumienie, gdy na DS-ie okazało się, że jest jeszcze gorzej niż na 5DmkII. Żeby wykluczyć mój brak doświadczenia z Ds-em, jasnymi szkłami i moje negatywne nastawienie do całokształtu sytuacji, poprosiłam o zrobienie zdjęć testowych właściciela puszki. Wnioski były jednoznaczne – szkło ma jakiś poważny feler.
I tutaj serdeczne podziękowanie dla kolegi, który zechciał poświęcić kilka godzin, żeby się ze mną spotkać i użyczył sprzętu.
Dopuszczałam możliwość wysyłania szkła do serwisów , jednak rozmowa ze znajomym prowadzącym serwis sprzętu elektronicznego min. foto, uświadomiła mi, że niestety nabyłam szkło z ukrytą wadą. A w tej sytuacji szkło powinno byc wymienione.
Moja informacja SMS-owa, o oczekiwaniach odnośnie zakończenia sprawy wywołała furię u sprzedawcy i tel. po 22.00, co jest sporym nietaktem moim zdaniem. Poziom rozmowy i “kultury” był porażający.
Jak żyję na tym świecie 40 lat z czymś takim, jeszcze się nie spotkałam.
Przypłaciłam to zresztą problemami kardiologicznymi.
Jedyne czego teraz oczekuję, to wysłania prawidłowo wypełnionego paragonu na wskazany adres.
Wieczorem postaram się umieścić na Rapidzie Raw-y na potwierdzenie moich słów. Ale z racji, że z tego medium jeszcze nie korzystałam, może to trochę potrwać – nabywanie wiedzy w tym wieku przychodzi nieco wolniej ;-)
Jeszcze odnosząc się krótko do tego, że można wymienić szkło za 900 zł, ale za 4600 już nie...
Nie wiem jak inni, ale ja standardy moralne mam takie same niezależnie od tego czy sprzedaję grip za 100,-, szkło za 1000,- czy samochód za 20 000,- . Zdażyło mi się ostatnio sprzedać samochód tracąc na tym, bagatela 5000,- . Po zakupie okazało się, że auto ma poważny defekt, po dołożeniu sporej kasy, stan jeszcze pozostawiał trochę do życzenia. A że serca już do niego nie mieliśmy, zapadła decyzja o sprzedaży. Kupujący został szczegółowo poinformowany co, gdzie, kiedy zostało wymienione i jaki stan faktyczny jest.
Bilans: ok. 5000,- do tyłu, natomiast człowiekowi, który to kupił śmiało mogę spojrzeć w twarz, gdy zdaży nam się gdzieś spotkać na ulicy. I dla mnie to jest ważniejsze.
Ocenę całej sytuacji pozostawiam czytającym.
Z tego miejsca serdecznie dziękuję tym, którzy juz zaoferowali mi pomoc.
Ciekawi mnie bardzo jak były załatwiane tego typu sytuacje innym użytkownikom. Może ktoś zechce się podzielić swoimi doświadczeniami.