Odgrzewam starego kotleta, bo sie w tym temacie zdrowo dzisiaj obsmialem

Dostalem popozycje publikacji kilku moich fotografii na lamach pewnego miesiecznika. Odpisalem, ze oczywiscie nie widze problemu, ale chcialbym poznac warunki, na jakich moje fotografie mialyby byc publikowane. No wiec po 2 dniach dostalem odpowiedz

Generalnie zdrowo sie obsmialem, ale tak naprawde wcale to nie jest smieszne Zaproponowano mi stawki srednio na poziomie 10% minimalnych stawek sugerowanych przez ZPAF
W odpowiedzi zadalem krotkie pytanie: "Jesli dla Panstwa moje fotografie sa warte tak malo, to skad chec ich publikacji?"

Przyklad z "oferty":

1/8 strony - ZPAF: 128zl, oferta: 10zl

Ciekaw jestem jak by to wygladalo, jakby chcieli zamiescic jedno moje zdjecie do 1/8 strony... umowa na 10 zl brutto? Od tego podatek? Smiac mi sie chce

Uprzedzajac ewentualne pytania - nie to, zebym od razu cenil sie na poziomie Nachtwey'a czy Burnett'a, ale dzisas... pewien poziom przyzwoitosci nalezaloby zachowac przy oferowaniu stawek za czyjas prace Tym bardziej, ze to nie ja laze za nimi zeby cos mojego zamiescili a sami chca kupic... wiec chyba im zalezy.