Strona 1 z 2 12 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 12

Wątek: "Skaner" do celuloidowych materiałów światłoczułych

  1. #1
    Początki nałogu
    Dołączył
    Mar 2015
    Miasto
    WN
    Posty
    375

    Domyślnie "Skaner" do celuloidowych materiałów światłoczułych

    Zainspirowany w jednym z wątków, obmyślałem, jak domowym sposobem uwiecznić cyfrowo własny materiał zarejestrowany na negatywach 15-25 lat temu. Z góry przyjmuję założenie, że chcę to zrobić matrycą aparatu foto (w tym przypadku C5D4), a nie skanerem - moje dotychczasowe doświadczenia ze skanowaniem negatywów frustrowały mnie efektami (głównie pasy brudu wychodzące przy bardzo forsownej obróbce cyfrowej - negatywy nie zawsze były naświetlane na sicher).

    Zapłodniony koncepcją rury nakładanej na obiektyw, postanowiłem iść w tym kierunku. A tym postem chciałem prosić osoby z doświadczeniem w temacie makrofotografii, o której poniżej, o zweryfikowanie moich założeń.

    Punktem wyjścia jest zwykła rura. Albo kawałek grubej i sztywnej kartonowej tuby w którą w firmie pakujemy mapy reklamowe (idealnie wchodzi na Canona 85/1.8) i którą można fajnie w środku wyczernić, otrzymując czarne i matowe wnętrze, albo opakowanie po Pringlesach, prawie idealnie wchodzące na Tamrona 28-75/2.8, albo jeszcze inna rura (karton do mnie przemawia, bo jest najłatwiejszy w obróbce a zarazem bardzo sztywny).
    Oczywiście na końcu rury będzie jakieś ustrojstwo (pudełko) z negatywem, pod którym będzie matowe szkło, pod którym w końcu będzie źródło światła (backlit). I napotkałem pierwszy schodek - otóż minimalna odległość ostrzenia takiego Canona 85 mm to około 80 centymetrów (za Optycznymi), Tamron trochę lepiej, bo ponad 30 cm, ale wciąż klatka 35 mm będzie stanowiła mały wycinek tego, co zarejestruje matryca. I tu mam dwie drogi wyjścia - obiektyw makro (rzeklibyśmy zgodnie z aktualnymi trendami: "dedykowany"), albo zrobienie z posiadanej szklarni czegoś na kształt makro.
    Jako że nie jestem pewien efektów moich prób, w inwestowanie w obiektyw jakoś mi się nie spieszy, zresztą szybkie przejrzenie Alledrogo wykazuje dosyć ubigą ofertę używek, nawet z mocowaniem czy to M42 czy FD, czy innym, które można połączyć przejściówką z EF i używać manualnie. Natomiast przypomniało mi się o pierścieniach, jako tanim (niepozbawionym wad) ersatzu dla makro. Z pobieżnej analizy "plusów ujemnych" pierścieni wydaje mi się ostrożnie, że to, do czego chcę zastosować pierścienie, radzi sobie z ich wadami nieźle, bowiem spadek światła nie jest problemem w sytuacji podświetlenia negatywu oraz nieruchomego fotografowanego obiektu.

    I pytanie, które mam do osób być może doświadczonych takimi technikami jest następujące - czy ta koncepcja się w ogóle kupy trzyma? Czy ktoś może pomóc wypracować najlepszy dobór pierścienia oraz długości rury w taki sposób, by w obiektywie widać było dokładnie całą klatkę 35 mm z jakimś bardzo niewielkim, ale rozsądnym marginesem, dla obiektywu czy to 85 mm, czy tego tamrona (aczkolwiek szklarnia u mnie niemała, to z drugiej strony posiadane rurestwo skłania mnie raczej do konkretnie pasujących obiektywów). Za feedback będę wdzięczny.

  2. #2
    Początki nałogu
    Dołączył
    Dec 2004
    Miasto
    Nowy Sacz
    Wiek
    50
    Posty
    452

    Domyślnie Odp: "Skaner" do celuloidowych materiałów światłoczułych

    Dużo lepszym od pierścieni jest rozwiązanie z mieszkiem - masz płynną regulacje powiększenia. Mieszk + helios od zenita to wydatek rządu 150 zł a do macro przyda się jak znalazł i z odsprzedażą nie będzie trudności.
    Jeśli chcesz koniecznie wykorzystać 85mm to pomyśl o raynoxe (soczewkach macro) są bardzo dobrej jakości i wykorzystasz do innych celów - plus to, to że nie tracisz światła.
    Rura to dobry pomysł ale pomyśl jak będziesz mocował negatyw czy slajd - może lepiej wydać trochę na mocowanie z szybką z tyłu. ze starych analogowych czasów.
    Jako podświetlenie radzę użyć lampy z kablem ttl - bardzo ładnie i równo naświetla. Nawet przy mieszku i przymkniętym obiektywie uzyskasz naturalne i powtarzalne zdjęcia.

    Zaletą tego rozwiązania będzie szybkość.

    A teraz trochę o wadach tego rozwiązania.
    Mimo że aparat ma te parę MP to jednak rozdzielczość skanera jest o wiele większa, dobre skanery maja też większą głębie kolorów i to co cechuje profesjonalne skanery do negatywów to oprogramowanie i funkcje czyszczenia z zabrudzeń - rysy na powierzchni, palcowanie, czy zwykły kurz. Skaner skanuje negatyw kilkakrotnie w różnej częstotliwości światła i dzięki temu może odseparować te rzeczy.

    Ale do internetu czy albumu rodzinnego twoje rozwiązanie wystarczy.
    Ostatnio edytowane przez fotna ; 13-06-2019 o 07:16

  3. #3
    Początki nałogu
    Dołączył
    Mar 2015
    Miasto
    WN
    Posty
    375

    Domyślnie Odp: "Skaner" do celuloidowych materiałów światłoczułych

    Dzięki za fajny komentarz. Dał mi trochę do myślenia.

    Żeby było jasne - ja nie twierdzę, że robienie fotki negatywów lepsze jest od skanowania, ale raczej chcę pójść w tym kierunku jako najlepszy wybór "value per money". Jeśli aparat ma 30 MP i nawet jeśli z tego efektywnie na negatyw wykroi się 20 MP, to mamy tu równoważnik skanowania 3600 dpi - to mnie już satysfakcjonuje. A teraz skaner dający realnie optyczne min 3600 dpi i mający naprawdę dobry układ redukcji syfów (to chyba nawet quasi-sprzętowo się dzieje) itd to wydatek tysiąca pln w górę. A ja nawet nie wiem, czy skórka warta wyprawki, więc chcę najpierw spróbować domowym sposobem sprawdzić, co można z tego wyciągnąć.

    Dzięki za pomysł z soczewką - prostszy chyba od pierścieni, chociaż krytycy soczewek twierdzą, że spada jakość przez te szkiełka. Dla mnie najważniejsze pytanie o brzegi, bowiem o ile na ogół w jakimś typowym macro idzie o jakiś motyw, który może w pobyć w centrum, to już "skanowanie" aparatem całej klatki wymaga dobrej rozdzielczości i małych dystorsji i aberracji również na brzegach. Ale przy taniości rozwiązania chyba spróbuje w ten deseń. Poza tym założyłem wszak 1/3 matrycy na odrzucone brzegi, wprawdzie pole jest kwadratem i 1/3 pola to wcale nie tak dużo w marginalnych pikselach, ale zawsze - na brzegu każdy mm "wgłąb" może mieć różną rozdzielczość.

    O mieszku nie myślałem, wydaje mi się, że przy dobrym ustawieniu "rury" i skalibrowaniu odległości od obiektywu poziom korekcji robi się naprawdę bardzo mały (rozumiem, że mieszek daje lepszą kontrole nad ostrością, gdyż lepsze jest sterowanie soczewką, niż przez pokrętło ostrości?). Poza tym mieszek plus rura robi domowe urządzenie bardzo duże i zwiększa ryzyko wypadnięcia z osi.

    Mocowanie negatywu kombinuję jako cienkie szkło (laboratoryjne?) z góry i Mat z dołu, podświetlenie stałe (tu będzie trzeba eksperymentować, kwestia mrugania ledów może je wykluczać, no chyba, że ten ficzer wykrywania pulsacji naprawdę działa). Nie wiem też jak barwa światła wpłynie na to, co wyjdzie z matrycy. Niemniej optymistycznie zakładam, że to nie będzie największy problem w porównaniu z samą optyką.

  4. #4
    Pełne uzależnienie Awatar Leon007
    Dołączył
    Jul 2009
    Miasto
    wieś, nie miasto
    Posty
    1 269

    Domyślnie Odp: "Skaner" do celuloidowych materiałów światłoczułych

    Parę uwag i wskazówek.

    1. Do fotografowania klatek filmu musisz (powinieneś) użyć technik makro, bo to taka wielkość obiektu - odwzorowanie 1:1 lub 1:1,6 w zależności jakiego aparatu używasz.
    2. Powiększenie przy użyciu elementów pośrednich obliczasz według wzoru: długość pierścieni (lub mieszka) podzielone przez ogniskową. Odległość również można obliczyć jako ogniskową podzieloną przez powiększenie, ale ze względu na to, że realny obiektyw nie jest teoretyczną cienką soczewką to i tak trzeba znaleźć ją empirycznie.
    3. Najlepiej użyć obiektywu makro, jeśli takim dysponujesz. Takie obiektywy są korygowane tak, żeby jakość obrazu była wysoka i równa w całym polu widzenia.
    4. Według mnie pierścienie to najlepszy wybór gdy nie masz obiektywu makro bo tanie, proste i nie wnoszą swoich zniekształceń.
    5. Używaj przysłony w granicach 5,6 do 8 - obiektywy mają na ogół najlepszą ostrość i zapewnisz wystarczającą głębię ostrości: slajd lub negatyw nie jest idealnie płaski!
    6. Oświetlenie najlepiej - tak jak sugeruje Fotna - lampą błyskową od tyłu z jakimś dyfuzorem, na przykład typu stofen; lampę ustaw na najszerszy kąt - dodatkowo rozproszysz światło. Nawet nie musisz mieć kabla TTL, bo i tak najlepiej dobrać ręcznie moc lampy. Ale warto mieć kabel TTL, bo nie jest drogi (oczywiście nie marki Canon!) i może się przydać do innych celów.
    7. Przy konstruowaniu rury zapewnij sobie możliwość regulacji odległości slajdu od obiektywu w celu skorygowania ostrości lub fotografowania wycinka slajdu. Dobrze też żeby slajd mógł poruszać się na boki lub góra-dół.

  5. #5
    Początki nałogu
    Dołączył
    Mar 2015
    Miasto
    WN
    Posty
    375

    Domyślnie Odp: "Skaner" do celuloidowych materiałów światłoczułych

    Dzięki, również masa konstruktywnych propozycji.
    Kabel ttl - ciekawa propozycja, przynajmniej nie trzeba się użerać z migotaniem led,

  6. #6
    Początki nałogu
    Dołączył
    Mar 2015
    Miasto
    WN
    Posty
    375

    Domyślnie Odp: "Skaner" do celuloidowych materiałów światłoczułych

    Po ponad roku wracam do wątku, by zaprezentować autorski skaner do negatywów/slajdów, na bazie:
    - DSLR Canon EOS 5D4
    - Canon EF 100 mm f/2.8 USM Macro (Allegro, 1100 PLN)
    - lampy candellux SP-01 3W LED (SMD SP-C WH) (OBI, 29,99 PLN)
    - bardzo taniego filtru UV fi 58 mm (? 15 PLN?)
    - dwóch tub kartonowych do map, o dwóch średnicach (jedna z zaślepką) (nie wiem, jaki koszt, wziąłem z biura
    - starego kabla z przełącznikiem i wtyczką do gniazda 220 V~ 50 Hz
    - mnóstwa spienionego PCV, kleju modelarskiego, gęstego ale niezbyt grubego kartonu, jak również silikonu (za to wszystko pewnie z 30 PLN)

    Aparatura wygląda tak:
    Kliknij obrazek, aby uzyskać większą wersję

Nazwa:	IMG_9699.JPG
Wyświetleń:	41
Rozmiar:	396,5 KB
ID:	5014

    Użyty obiektyw o skali odwzorowania 1:1 daje możliwość niemal idealnego skopiowania negatywu - powiedzmy, że stosunkowo dobra rozdzielczość matrycy 5D4 starczy, by pozwolić sobie na niewielkie marginesy.
    Podstawą urządzenia była tuba do mapy. najpiero odkryłem, że mniejsza kartonowa tuba idealnie z dużym oporem nachodzi na obudowę filtra 58 mm od obiektywu macro, więc w najtańszym filtrze wybiłem część zasadniczą oraz na sztywno spoiłem nakręcaną obręcz z tubą (silikon, ale mogłaby być kropelka, gdyby nie moje uczulenie na klej CA).
    Zdając sobie sprawę, że za Chiny nie wycentruję dobrze jednej tuby, nie zapewnię prostopadłości osi optycznej i płaszczyzny negatywu oraz nie ocenię odległości ogniskowania, zastosowałem drugą tubę - o wiekszym promieniu. Na małą tubę zacząłem nakładać karton i sklejać, aby uzyskać większą średnicę zewnętrzną do czasu, gdy tuba wewnętrzna z dużym oporem wchodziła w tubę wewnętrzną. Wykorzystałem też plastikową zaślepkę do tuby i przykleiłem ją na trwało do tuby, po uprzednim wykrojeniu prostokątnej dziury możliwie największej.

    Do lampy LED kupionej w OBI za 29,99 złotych przymocowałem śrubami bardzo gruby PCV (>1 mm grubości) z wyciętym kwadratowym otworem - to jest zasadnicze źródło światła. Z kolei do przymocowanej trwale zaślepki przymocowałem wykonaną również z płyt spienionego PCV ramkę do negatywów (tu popełniłem mały błąd - otóż aby można było przesywać negatyw klatka po klatce, pasek musi mieć przynajmniej długość 3,5 klatki, paski trzyklatkowe utykają mi w środku i muszę przez wykonaną szparę przepychać je np. jakimś paskiem z cienkiego PCV).

    Ostatnią rzeczą było zespolenie na trwało lampy i części z tubą (klej modelarski rulez). Jeszcze w części oświetleniowej wykonałem proste mocowanie na filtr (powiedzmy, że taki autorski Cokin) gdyby się okazało, że lampa jest za silna (jak włączyłem na sucho to jasność jak cholera - to jest chyba lampa do instalacji na zewnątrz budynków...).

    Zasadniczo to było już to. Jeszcze dorobiłem kabel do gniazdka (lampa ma tylko gołe kabelki, ale na szczęście ma też zespół wtyczka-gniazdko din, dzięki czemu można od kabla odłączyć) i można było nakręcić ustrojstwo na obiektyw.

    Tak wygląda (w pomniejszeniu oczywiście) wyprodukowany negatyw:
    Kliknij obrazek, aby uzyskać większą wersję

Nazwa:	pkpj8335_scan.jpg
Wyświetleń:	40
Rozmiar:	256,4 KB
ID:	5015

    Tu zdziwko - w wizjerze widziałem całą klatkę z lekkimi marginesami - na fotce jest lekkie przesunięcie w lewą stronę i duży margines z prawej! Ale oczywiście można focić na liveview - dobrze ustawia ostrość. Ponieważ wszystko jest niezwykle sztywne, sztywniejsze, niż się spodziewałem, spokojnie można ustawić ISO 100 i trzepać klatki na czasach 1/15-1/50 (w zależności od sugestii pomiaru światła). O dziwo, lampa LED nie sprawia niespodzianek - nie ma efektów migotania, gaśnięcia, wszyskiego tego, czego można było się po LEDzie spodziewać.

    Do obróbki negatywu używam Raw Therapee. Program odkryłem (ponownie) kilka tygodni temu i od tego czasu dostał funkcję "Negatyw", co trochę przyspiesza sprawę.

    c.d. za chwilę, bo już nie mogę wstawiać fotek..

    --- Kolejny post ---

    Podgląd okna z pierwszymi próbami obróbki negatywu:
    Kliknij obrazek, aby uzyskać większą wersję

Nazwa:	pkpj8335_process.jpg
Wyświetleń:	38
Rozmiar:	479,6 KB
ID:	5016

    Musze powiedzieć, że obróbka jest niezwykle trudna. Jestem po obejrzeniu wielu youtubowych tutoriali, przeczytaniu masy tekstu i dalej widzę, że co klatka, to inna technologia jest potrzebna. Natomiast samo urządzenie i to, co ono produkuje, sprawia się bez zarzutów. Na razie zeskanowałem sobie circa 100 klatek i kilka dosłownie obrabiałem z lepszym lub gorszym efektem. Kolory wymagają dużego skupienia... Natomiast wydaje mi się, że to, co produkuje aparat za pomocą własnoręcznego urządzenia jest bez zarzutu (ostre, ostre, ostre).

    Tu zdjęcie pudełka od użytej lampy LED (jest świetna - płaska, biała z wbudowanym dyfuzorem, więc jednolita).
    Kliknij obrazek, aby uzyskać większą wersję

Nazwa:	IMG_9697.JPG
Wyświetleń:	38
Rozmiar:	160,8 KB
ID:	5017

    I jeszcze samo urządzenie:
    Kliknij obrazek, aby uzyskać większą wersję

Nazwa:	IMG_9694.JPG
Wyświetleń:	38
Rozmiar:	322,5 KB
ID:	5018
    Kliknij obrazek, aby uzyskać większą wersję

Nazwa:	IMG_9696.JPG
Wyświetleń:	38
Rozmiar:	310,3 KB
ID:	5019
    Kliknij obrazek, aby uzyskać większą wersję

Nazwa:	IMG_9695.JPG
Wyświetleń:	39
Rozmiar:	239,2 KB
ID:	5020

    Oraz na końcu fotki materiałów:
    Kliknij obrazek, aby uzyskać większą wersję

Nazwa:	IMG_9698.JPG
Wyświetleń:	38
Rozmiar:	189,0 KB
ID:	5021
    Kliknij obrazek, aby uzyskać większą wersję

Nazwa:	IMG_9700.JPG
Wyświetleń:	38
Rozmiar:	142,7 KB
ID:	5022

  7. #7
    Pełne uzależnienie
    Dołączył
    Jul 2012
    Posty
    2 423

    Domyślnie Odp: "Skaner" do celuloidowych materiałów światłoczułych

    tego typu fabryczne diaduplikatory mozna kupic za 40 euro

    https://www.amazon.de/Somikon-Dia-ab...9758315&sr=8-4

    uzywam od lat ( nieco drozsze) .

    czy warto kombinowac?

    oswietlenie led jest paskudne , ma niskie Ra a i barwa nie jest odpowiednia.

    wystarczy zalozyc na aparat lampe blyskowa i podswietlic negatyw od tylu swiatlem odbitym od bialej kartki / sciany.
    Mamy swiatlo 5500 K o wysokim Ra i rozproszone , czyli dobra reprodukcje barwy.


    tak na marginesie - celuloid jak napisales w tytule nie jest uzywany w produkcji materialow fotochemicznych o dobrych 80-ciu lat

    ps. b. waznym jest zaczernienie wewnetrzej strony tubusa.

  8. #8
    Pełne uzależnienie Awatar Leon007
    Dołączył
    Jul 2009
    Miasto
    wieś, nie miasto
    Posty
    1 269

    Domyślnie Odp: "Skaner" do celuloidowych materiałów światłoczułych

    Cytat Zamieszczone przez chester_jds Zobacz posta
    Do lampy LED kupionej w OBI za 29,99 złotych przymocowałem śrubami bardzo gruby PCV (>1 mm grubości) z wyciętym kwadratowym otworem - to jest zasadnicze źródło światła.

    Musze powiedzieć, że obróbka jest niezwykle trudna. Jestem po obejrzeniu wielu youtubowych tutoriali, przeczytaniu masy tekstu i dalej widzę, że co klatka, to inna technologia jest potrzebna.
    To co napisał Bechamot o świetle
    Cytat Zamieszczone przez Bechamot Zobacz posta
    oswietlenie led jest paskudne , ma niskie Ra a i barwa nie jest odpowiednia.
    wystarczy zalozyc na aparat lampe blyskowa i podswietlic negatyw od tylu swiatlem odbitym od bialej kartki / sciany.
    Mamy swiatlo 5500 K o wysokim Ra i rozproszone , czyli dobra reprodukcje barwy.

    może być przyczyną Twoich kłopotów z obróbką. Inaczej mówiąc: zwykłe lampy LED mają bardzo nieciągłe widmo i zwyczajnie brakuje wielu składowych barw. Dobrym sposobem jest użycie lampy błyskowej jw. lub standaryzowanego źródła światła - są specjalne lampy, których widmo jest kompletne np. w 99%.
    "Nie to ładne co ładne, ale co się komu podoba."

  9. #9
    Początki nałogu
    Dołączył
    Mar 2015
    Miasto
    WN
    Posty
    375

    Domyślnie Odp: "Skaner" do celuloidowych materiałów światłoczułych

    No cóż, jednak wyważyłem otwarte drzwi. Ciekawe, bo z rok-dwa lata temu intensywnie szukałem po necie czegoś w tym stylu i jedyne urządzenie, które znalazłem, to był Nikon przeznaczony do konkretnego obiektywu macro Nikona, co dyskwalifikowało dla mnie to z uwagi na inny system. Ta zabawka jak widzę ma przynajmniej 6 lat, więc widocznie źle szukałem albo jest to dostępne wyłącznie w niemieckiej strefie językowej (a wtedy tego języka ni w ząb nie umiałem, dzisiaj jest z tym na szczęście trochę lepiej).

    Spróbuję więc z rozproszonym światłem żarowym w takim razie, odkręcić lampę LED żaden problem. Można i błyskać i odbijać od białego naprzeciw, też spróbuję. Przy okazji zweryfikuję tezę o wpływie rodzaju światła na łatwość obróbki.

  10. #10
    Pełne uzależnienie
    Dołączył
    Jul 2012
    Posty
    2 423

    Domyślnie Odp: "Skaner" do celuloidowych materiałów światłoczułych

    obrobka jest bardzo prosta . nie jest w pelni automatyczna , ale tez nie uciazliwa.

    najpierw musisz zadbac o odpowiednie swiatlo podswietlajace- nie znajdziesz niczego lepszego od swiatla blyskowego.
    slaba lampa ledowa gdzies z tylu moze sluzyc tylko do podswietlenia negatywu w celu ustawienia odleglosci.

    po uzyskaniu zdjecia negatywu najpierw odwracasz go na pozytyw a nastepenie klikasz pipeta balansu bieli na perforacje , lub jesli masz na nienaswietlony a wywolny poczatek filmu - po to by usunac zafarb maski.

    te wartosci balansu bieli przenosisz na wszystkie zdjecia z tego filmu.

    praktycznie masz zdjecia prawie ze prawidlowe.
    teraz w miare potrzeby stosujesz indywidualna obrobke dla kazdego kadru.
    czesto balans bieli i Kontrast , tonalnosc mozna korygowac automatycznie dla klatki - po obcieciu perforacji jesli bylaby widoczna.


    najwazniejsze to podswietlenie odpowiednim swiatlem 5500 K o wysokim Ra ( CRI - czyli wskazniku wiernosci oddania barwy - takim jest swiatlo lampy blyskowej ) a nastepnie usuniecie zafarbu maski takie samo dla wszystkich zdjec na danym filmie. Perforacjamusi byc na zdjeciu przezroczysta i bezbarwna ( lub nienaswietlony poczatek filmu szary ) .

Strona 1 z 2 12 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •