Pokaż wyniki od 1 do 5 z 5

Wątek: "Skaner" do celuloidowych materiałów światłoczułych

  1. #1
    Początki nałogu
    Dołączył
    Mar 2015
    Miasto
    WN
    Posty
    290

    Domyślnie "Skaner" do celuloidowych materiałów światłoczułych

    Zainspirowany w jednym z wątków, obmyślałem, jak domowym sposobem uwiecznić cyfrowo własny materiał zarejestrowany na negatywach 15-25 lat temu. Z góry przyjmuję założenie, że chcę to zrobić matrycą aparatu foto (w tym przypadku C5D4), a nie skanerem - moje dotychczasowe doświadczenia ze skanowaniem negatywów frustrowały mnie efektami (głównie pasy brudu wychodzące przy bardzo forsownej obróbce cyfrowej - negatywy nie zawsze były naświetlane na sicher).

    Zapłodniony koncepcją rury nakładanej na obiektyw, postanowiłem iść w tym kierunku. A tym postem chciałem prosić osoby z doświadczeniem w temacie makrofotografii, o której poniżej, o zweryfikowanie moich założeń.

    Punktem wyjścia jest zwykła rura. Albo kawałek grubej i sztywnej kartonowej tuby w którą w firmie pakujemy mapy reklamowe (idealnie wchodzi na Canona 85/1.8) i którą można fajnie w środku wyczernić, otrzymując czarne i matowe wnętrze, albo opakowanie po Pringlesach, prawie idealnie wchodzące na Tamrona 28-75/2.8, albo jeszcze inna rura (karton do mnie przemawia, bo jest najłatwiejszy w obróbce a zarazem bardzo sztywny).
    Oczywiście na końcu rury będzie jakieś ustrojstwo (pudełko) z negatywem, pod którym będzie matowe szkło, pod którym w końcu będzie źródło światła (backlit). I napotkałem pierwszy schodek - otóż minimalna odległość ostrzenia takiego Canona 85 mm to około 80 centymetrów (za Optycznymi), Tamron trochę lepiej, bo ponad 30 cm, ale wciąż klatka 35 mm będzie stanowiła mały wycinek tego, co zarejestruje matryca. I tu mam dwie drogi wyjścia - obiektyw makro (rzeklibyśmy zgodnie z aktualnymi trendami: "dedykowany"), albo zrobienie z posiadanej szklarni czegoś na kształt makro.
    Jako że nie jestem pewien efektów moich prób, w inwestowanie w obiektyw jakoś mi się nie spieszy, zresztą szybkie przejrzenie Alledrogo wykazuje dosyć ubigą ofertę używek, nawet z mocowaniem czy to M42 czy FD, czy innym, które można połączyć przejściówką z EF i używać manualnie. Natomiast przypomniało mi się o pierścieniach, jako tanim (niepozbawionym wad) ersatzu dla makro. Z pobieżnej analizy "plusów ujemnych" pierścieni wydaje mi się ostrożnie, że to, do czego chcę zastosować pierścienie, radzi sobie z ich wadami nieźle, bowiem spadek światła nie jest problemem w sytuacji podświetlenia negatywu oraz nieruchomego fotografowanego obiektu.

    I pytanie, które mam do osób być może doświadczonych takimi technikami jest następujące - czy ta koncepcja się w ogóle kupy trzyma? Czy ktoś może pomóc wypracować najlepszy dobór pierścienia oraz długości rury w taki sposób, by w obiektywie widać było dokładnie całą klatkę 35 mm z jakimś bardzo niewielkim, ale rozsądnym marginesem, dla obiektywu czy to 85 mm, czy tego tamrona (aczkolwiek szklarnia u mnie niemała, to z drugiej strony posiadane rurestwo skłania mnie raczej do konkretnie pasujących obiektywów). Za feedback będę wdzięczny.

  2. #2
    Początki nałogu
    Dołączył
    Dec 2004
    Miasto
    Nowy Sacz
    Wiek
    49
    Posty
    445

    Domyślnie Odp: "Skaner" do celuloidowych materiałów światłoczułych

    Dużo lepszym od pierścieni jest rozwiązanie z mieszkiem - masz płynną regulacje powiększenia. Mieszk + helios od zenita to wydatek rządu 150 zł a do macro przyda się jak znalazł i z odsprzedażą nie będzie trudności.
    Jeśli chcesz koniecznie wykorzystać 85mm to pomyśl o raynoxe (soczewkach macro) są bardzo dobrej jakości i wykorzystasz do innych celów - plus to, to że nie tracisz światła.
    Rura to dobry pomysł ale pomyśl jak będziesz mocował negatyw czy slajd - może lepiej wydać trochę na mocowanie z szybką z tyłu. ze starych analogowych czasów.
    Jako podświetlenie radzę użyć lampy z kablem ttl - bardzo ładnie i równo naświetla. Nawet przy mieszku i przymkniętym obiektywie uzyskasz naturalne i powtarzalne zdjęcia.

    Zaletą tego rozwiązania będzie szybkość.

    A teraz trochę o wadach tego rozwiązania.
    Mimo że aparat ma te parę MP to jednak rozdzielczość skanera jest o wiele większa, dobre skanery maja też większą głębie kolorów i to co cechuje profesjonalne skanery do negatywów to oprogramowanie i funkcje czyszczenia z zabrudzeń - rysy na powierzchni, palcowanie, czy zwykły kurz. Skaner skanuje negatyw kilkakrotnie w różnej częstotliwości światła i dzięki temu może odseparować te rzeczy.

    Ale do internetu czy albumu rodzinnego twoje rozwiązanie wystarczy.
    Ostatnio edytowane przez fotna ; 13-06-2019 o 06:16

  3. #3
    Początki nałogu
    Dołączył
    Mar 2015
    Miasto
    WN
    Posty
    290

    Domyślnie Odp: "Skaner" do celuloidowych materiałów światłoczułych

    Dzięki za fajny komentarz. Dał mi trochę do myślenia.

    Żeby było jasne - ja nie twierdzę, że robienie fotki negatywów lepsze jest od skanowania, ale raczej chcę pójść w tym kierunku jako najlepszy wybór "value per money". Jeśli aparat ma 30 MP i nawet jeśli z tego efektywnie na negatyw wykroi się 20 MP, to mamy tu równoważnik skanowania 3600 dpi - to mnie już satysfakcjonuje. A teraz skaner dający realnie optyczne min 3600 dpi i mający naprawdę dobry układ redukcji syfów (to chyba nawet quasi-sprzętowo się dzieje) itd to wydatek tysiąca pln w górę. A ja nawet nie wiem, czy skórka warta wyprawki, więc chcę najpierw spróbować domowym sposobem sprawdzić, co można z tego wyciągnąć.

    Dzięki za pomysł z soczewką - prostszy chyba od pierścieni, chociaż krytycy soczewek twierdzą, że spada jakość przez te szkiełka. Dla mnie najważniejsze pytanie o brzegi, bowiem o ile na ogół w jakimś typowym macro idzie o jakiś motyw, który może w pobyć w centrum, to już "skanowanie" aparatem całej klatki wymaga dobrej rozdzielczości i małych dystorsji i aberracji również na brzegach. Ale przy taniości rozwiązania chyba spróbuje w ten deseń. Poza tym założyłem wszak 1/3 matrycy na odrzucone brzegi, wprawdzie pole jest kwadratem i 1/3 pola to wcale nie tak dużo w marginalnych pikselach, ale zawsze - na brzegu każdy mm "wgłąb" może mieć różną rozdzielczość.

    O mieszku nie myślałem, wydaje mi się, że przy dobrym ustawieniu "rury" i skalibrowaniu odległości od obiektywu poziom korekcji robi się naprawdę bardzo mały (rozumiem, że mieszek daje lepszą kontrole nad ostrością, gdyż lepsze jest sterowanie soczewką, niż przez pokrętło ostrości?). Poza tym mieszek plus rura robi domowe urządzenie bardzo duże i zwiększa ryzyko wypadnięcia z osi.

    Mocowanie negatywu kombinuję jako cienkie szkło (laboratoryjne?) z góry i Mat z dołu, podświetlenie stałe (tu będzie trzeba eksperymentować, kwestia mrugania ledów może je wykluczać, no chyba, że ten ficzer wykrywania pulsacji naprawdę działa). Nie wiem też jak barwa światła wpłynie na to, co wyjdzie z matrycy. Niemniej optymistycznie zakładam, że to nie będzie największy problem w porównaniu z samą optyką.

  4. #4
    Pełne uzależnienie Awatar Leon007
    Dołączył
    Jul 2009
    Miasto
    wieś, nie miasto
    Wiek
    58
    Posty
    1 148

    Domyślnie Odp: "Skaner" do celuloidowych materiałów światłoczułych

    Parę uwag i wskazówek.

    1. Do fotografowania klatek filmu musisz (powinieneś) użyć technik makro, bo to taka wielkość obiektu - odwzorowanie 1:1 lub 1:1,6 w zależności jakiego aparatu używasz.
    2. Powiększenie przy użyciu elementów pośrednich obliczasz według wzoru: długość pierścieni (lub mieszka) podzielone przez ogniskową. Odległość również można obliczyć jako ogniskową podzieloną przez powiększenie, ale ze względu na to, że realny obiektyw nie jest teoretyczną cienką soczewką to i tak trzeba znaleźć ją empirycznie.
    3. Najlepiej użyć obiektywu makro, jeśli takim dysponujesz. Takie obiektywy są korygowane tak, żeby jakość obrazu była wysoka i równa w całym polu widzenia.
    4. Według mnie pierścienie to najlepszy wybór gdy nie masz obiektywu makro bo tanie, proste i nie wnoszą swoich zniekształceń.
    5. Używaj przysłony w granicach 5,6 do 8 - obiektywy mają na ogół najlepszą ostrość i zapewnisz wystarczającą głębię ostrości: slajd lub negatyw nie jest idealnie płaski!
    6. Oświetlenie najlepiej - tak jak sugeruje Fotna - lampą błyskową od tyłu z jakimś dyfuzorem, na przykład typu stofen; lampę ustaw na najszerszy kąt - dodatkowo rozproszysz światło. Nawet nie musisz mieć kabla TTL, bo i tak najlepiej dobrać ręcznie moc lampy. Ale warto mieć kabel TTL, bo nie jest drogi (oczywiście nie marki Canon!) i może się przydać do innych celów.
    7. Przy konstruowaniu rury zapewnij sobie możliwość regulacji odległości slajdu od obiektywu w celu skorygowania ostrości lub fotografowania wycinka slajdu. Dobrze też żeby slajd mógł poruszać się na boki lub góra-dół.

  5. #5
    Początki nałogu
    Dołączył
    Mar 2015
    Miasto
    WN
    Posty
    290

    Domyślnie Odp: "Skaner" do celuloidowych materiałów światłoczułych

    Dzięki, również masa konstruktywnych propozycji.
    Kabel ttl - ciekawa propozycja, przynajmniej nie trzeba się użerać z migotaniem led,

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •