Dowcipy nie o fotografii
Zwiń
X
-
650D, T 12-24 4.0, S 30 1.4, S 18-35 1.8, C 70-210 3.5-4.5, C 50 2.5 macro, M42: Praktica LLC, Jupiter 9, Pentacon 135 2.8, Orestegor 300 4.0 -
-
Komentarz
-
Jak ja bym miał taką w domu to..... Próbował ktoś z was robić zdjęcia trzymając aparat stopami, przy oku oczywiście. To dobre może być.:razz:Komentarz
-
- W życiu nie uwierzę, że za komuny na półkach był tylko ocet i
olej... Może w jakichś małych sklepach, ale w Carrefourze????
- Sąsiedzie, czemu pańska żona tak w nocy płakała? Czyżby pan się z
nią źle obszedł?
- Wręcz przeciwnie, obszedłem się bez niej!
Dla mężczyzny rozebrać i nie wyd***, to jak dla kobiety
przymierzyć i nie kupić.
Ludzie którzy piją sa dla mnie niczym.....niczym bracia!
Życie jest jak szachy, albo posuwasz królową, albo walisz konia
Nie pij gdy prowadzisz - Za dużo się rozlewa...
Czasem tak w życiu bywa, że raz pęka serce, a raz prezerwatywa...Komentarz
-
Mamy nowe banknoty w obiegu
[ATTACH]1870[/ATTACH]
[ATTACH]1871[/ATTACH]
[ATTACH]1873[/ATTACH]
[ATTACH]1874[/ATTACH]Komentarz
-
To pośmiejmy się razem.
Dostałem od siotry z Angli.
Ciekawe ile kosztuje taka rejestracja w Polsce.Komentarz
-
Komentarz
-
Szukolech, szukolech az w koncu zech znod...
Lokomotywa
Julian Tuwim "Lokomotywa" w przekładzie na gwarę śląską
Alessandro Amenta
doktorant polonistyki
Uniwersytet La Sapienza w Rzymie
Lokomotywa!
Jest na banhowie ciynszko maszyna
Rubo jak kachlok - niy limuzyna
Stoji i dycho, parsko i zipie,
A hajer jeszcze wongiel w nia sypie.
Potym wagony podopinali
I całym szwongym kajś pojechali.
W piyrszym siedziały se dwa Hanysy
Jeden kudłaty, a drugi łysy,
Prawie do siebie niy godali,
Bo się do kupy jeszcze niy znali.
W drugim jechała banda goroli
Wiyźli ze soba krzinka jaboli
I pełne kofry samych presworsztóf
I kabanina prościutko z rusztu.
Pili i żarli, jeszcze śpiywali,
Potym bez łokno wszyscy rzigali.
W czecim Cygony, Żydy, Araby
A w czwartym jechały zaś same baby.
W piontym zaś Ruski. Ci mieli życie!
Sasza łożarty siedzioł na tricie.
Gwiozda mioł na czopce, stargane łachy,
Krziwiył pycholem i ciepoł machy.
A w szóstym zaś były same armaty,
Co je wachował jakiś puklaty.
W siódmym dwa szranki, pufy, wertikol,
Smyczy maszyna może donikąd.
Jak przejyżdżali bez Śląskie Piekary
Kaj wom to robiom kółka do kary,
Maszyna sztopła! Kufry śleciały
I każdy latoł jak pogupiały.
To jakiś ciućmok i łajza!
Ciupnął i ślimtoł sygnal na glajzach.
Mog iść do haźla abo do lasa,
Niy pokazywać tego mamlasa!
Potym mu ale do szmot nakopali,
Maszyna ruszyła, cug jechoł dali.
Bez pola, lasy, góry, tunele,
Dar za sobom samym te duperele
Aż się zagrzoły te biydne glajzy,
Maszyna sztopła i koniec jazdy.
MURZINEK BAMBO
W Africe miyszko Bambo, Murzinek,
Blank czorny, mały lokaty synek.
Czorno mo matka, łojca czornego,
Ujka i ciotka, dziadka i ... kozdego.
Mo piykno chałpa - by ją zbudować
trza mieć patyki, deski i trowa.
Bo przeca lepszyj chałpy nie trzeba
Jak sie rok caly hyc leje z nieba.
Bestoż to sagie są Afrykony
I mało kery je łobleczony.
Bestoż fest dużo se uszporują
Bo czopek, mantli...nic niy kupują.
Bambo Murzinek to mądry synek....
I niy mo w szkole samych jedynek.
Bo sie mądrości wkłodo do gowy
W swyj afrykońskij szkole ze trowy.
W szkole tyj niy ma ławek, tablicy
I gimnastycznyj sali - by ćwiczyć.
Tam wszyscy afrykońscy szkolorze
Mają sie od nos troszyczka gorzyj,
Bo brak im heftów, taszy z książkami,
Bestoż po piosku piszą palcami.
Lecz skuli tego tyż fajnie mają,
Bo im nic do dom niy zadowają!
Jak już Murzinki w szkole głód mają
To przerwa robią i se śniodają.
Ale niy mają tasz ze sznitami,
Ani sklepiku ze kołoczkami.
Głodny Murzinek se w las zaleci,
By se na drzewie fest pomaszkecić.
Może se urwać figi, daktyle
Lub po banany na drzewo wylyźć.
A jak go suszy to zamiast Coli
Na fest sie wielko palma wgramoli,
Kaj sie napije bardzo zdrowego,
Mlyczka z łorzecha kokosowego.
Uwe i Wili
Uwe i Wili w jednej stali wili,
Uwe na wierchu, a Wili na dole.
Uwe spokojny nie wadzi nikomu,
a Wili wyrabioł choby we stodole.
To pies, to hazok, ciepał w nim ryczkami,
Gupioł i turpioł durch trzaskoł dźwierzami.
A kady szczykać naczął z gazpatronów,
To dymu pełno było w cołkim domu
Uwe sie wnerwił i ślozł na dół do niego
I pado: "Wili, jo nie strzymia tego!"
A Wili na to: "Co komu do jemu, a jemu do komu,
Ty giździe pieroński, jo jest w swoim domu."
Uwe po gowie poskrobał sie ino,
Poszoł do siebie i coś medytował...
Rano Wili jeszcze na szezlongu chrapie,
Naraz mu coś z gipsdeli na kichol kapie.
Serwał sie Wili, leci ku górze.
Stuk! Puk! Zamknione!!!
Filuje se przez dziurka: Hen Jezu, cało izba w wodzie,
A Uwe se siedzi z wędką na komodzie.
"Was machts du, Uwe", "Jo se fisza łowie"
"Du bist Idiot, mnie kapie na gowe!"
A Uwe mu na to: "Co komu do jemu, a jemu do komu,
Ty giździe pieroński, jo se w swoim domu."
Pan Hilary
Loto, tyro pan Hilary, do dekla mu piere
Bo kajś ten boroczek posioł swoi brele.
Szuko w galotach, kabot obmacuje,
Przewraco szczewiki, psińco znajduje.
Bajzel w szranku i w byfyju
Tera leci do antryju.
"kurde" - woła - "kurde bele!
Ktoś mi rombnoł moi brele!"
Wywraco leżanka i pod nią filuje,
Borok sie wnerwio, gnatow już nie czuje.
Sztucho w kachloku, kopie w kredynsie,
Glaca spocona, caly się trzynsie.
Pieroński brele na amyn kajś wcisnyło
Za oknym już downo blank sie sciymniło
Do zrzadla oroz zaglondo Hilary-
Aż mu po puklu przefurgły ciary.
Spoziyro na kichol, po łepie sie puko,
Bo znejdly sie brele - te, co tak ich szukoł.
Czy to ni ma gańba? - Powiydzcie sami,
Mieć brele na nosie a szukać pod ryczkami.
Pan Hilary ver. II
Pon Hilary łod niedzieli
Po chałupie szuko breli.
Szuko w gaciach i kabocie,
Kiery wdzioł przi robocie,
Obmacuje badehołzy,
Z geburtstagu, ... te od Rozy.
Potym skoczoł na gylynder,
Żeby pojrzeć na blumsztynder.
Szukoł w szranku i byfyju,
I w piwnicy i antryju,
W zeloźnioku i kachloku.
Pod delinom i w parzoku.
Nawet za wertikym w siyni,
Ale bryle diobli wziyni.
Już go wszelko chynć opadła,
Naroz pojrzoł se do zdrzadła,
I pomyśloł Ty ramolu,
Dyć je nosisz na kicholu.
Pan Hilary ver. III
W Rudzie, w familoku starym,
Miyszkoł jedyn chop, Hilary.
Mioł on pamiynć pieronowo
I jak yno ruszoł gową,
To dzieje spominoł stare:
- Kiedy piyrszy mioł zygarek,
- Jak konie były na grubie,
- Godoł jak sie piyrze szkubie,
- Kaj utopki w stowie żyją,
- Czamu łożyroki piją,
- Na co były biydaszyby,
- Kiedy rosną wielge grziby
- Kaj król dycki piechty łazi...
...ale kaj se brele wraził,
To Hilary zapomino,
Choć jeszcze mioł je przed chwilą!
Bestoż z niyszczynśliwą miną
Cołko chałpa przeszukuje
I pierońsko pieronuje.
Ale se niy myślcie wcale,
Że w tym poszukiwań szale,
W izbie delówka pozrywo.
Tak to na Śląsku niy bywo!
Wiync co zrobioł nasz Hilary?
A dyć obyczajym starym,
Jak to pobożno duszyczka,
Porzykoł do Antoniczka,
Tego patrona świyntego,
Od wszyskigo zgubionego.
Świynty drapko go wysuchoł
I tak padoł mu na ucho:
Ach Hilary! Ty Gorolu!
Dyć mosz brele na kicholu!
Komentarz
-
-
Firma chce zatrudnić nowego dyrektora finansowego. Wybrano kilku kandydatów: matematyka, filozofa, ekonomistę i prawnika. Pierwszy na rozmowę kwalifikacyjną do prezesa wchodzi ekonomista:
- Mam tylko jedno pytanie. Ile jest dwa plus dwa? - pyta prezes.
- No, jeżeli spojrzymy na to pod kątem matematyki, to 4, ale jeżeli weźmiemy pod uwagę zasadę zysków korporacyjnych...
- Dziękuję, skontaktujemy się z panem.
Następnie wchodzi filozof:
- Mam tylko jedno pytanie. Ile jest dwa plus dwa? - pyta znowu prezes.
- Hmmmm, to trzeba by się zastanowić nad symboliką liczby dwa... można by zacząć od kultury antycznej albo nawet hinduizmu... trzeba by też pomyśleć o aspektach znaczenia połączenia obu dwójek...
Kolejny wchodzi matematyk i słyszy to samo pytanie.
- Cztery - odpowiada bez zastanowienia.
Ostatni wchodzi prawnik i na zadane pytanie powoli wstaje, podchodzi do okna, zaciąga żaluzje, zamyka drzwi na klucz, wraca na swoje miejsce, siada, spogląda prezesowi prosto w oczy i pyta:
- A ile ma być?Komentarz
-
Powiem tylko tyle - chyba wszystkie granice zdrowego rozsądku zostały przekroczone.
Polecam!
http://www.allegro.pl/show_item.php?item=137410737is SILENCE
"Enjoy the silence."
---
Wróciłem...!
analog & digital / black & white / calm & easy...Komentarz
-

Komentarz