Witam.

Dziś trochę nietypowy i zarazem krótki test porównawczy dwóch obiektywów Tamrona o oznaczeniu SP 15-30 f/2.8 VC USD i SP 15-30 f/2.8 VC USD G2. Recenzję tego pierwszego popełniłem stosunkowo niedawno, bo 3,5 roku temu. I już po 3 latach producent raczy nas nową wersją tegoż właśnie szkiełka. Dość ciekawa i nietypowa to sytuacja, ponieważ jak mogliście przeczytać w mojej ówczesnej recenzji (znajduje się ona m.in. tutaj: http://www.canon-board.info/threads/...-30-2-8-VC-USD ) obiektyw już w zasadzie był konstrukcją topową o świetnych osiągach zarówno optycznych jak i mechanicznych.




Co więc można było poprawić w tej udanej konstrukcji ? Powiedziałbym, że można by nieco zbić wagę i gabaryty, no ale bez zmiany układu optycznego to jest chyba nierealne. W zasadzie bolączką 15-30 w mojej ocenie był brak możliwości współpracy z TAP-in Console, który pojawił się niewiele po premierze pierwszej wersji Tamrona 15-30. Nie wierze, że Tamron nie wiedział o tym, że wprowadzi na rynek tę przystawkę i nie mógł już na etapie projektowania 15-30 zachować możliwość współpracy z TAPe-m. No ale nie zakładajmy złej woli producenta, być może na etapie samej zmiany oprogramowania (jak np. w przypadku początkowych serii 35/45 i 90VC) nie dało się tego zrobić i dopiero nowa konstrukcja mogła to zmienić.




Budowa tych szkiełek jest bardzo podobna. W mojej ocenie pierwsza wersja obiektywu była wykonana naprawdę świetnie, o wiele lepiej niż np. pierwsze wersje 24-70 czy 70-200. Tutaj naprawdę niczego nie trzeba było zmienić. No ale design obiektywu uległ nieznacznej modyfikacji, choć prywatnie uważam, że wersja pierwsza jest bardziej praktyczna - ma porowatą strukturę mniej podatną na zarysowania w odróżnieniu od gładkiej wersji G2. Ma też ładnie zaznaczone na niebiesko oznaczenie SP zarówno na obudowie jak i na osłonie (Super Performance) co moim zdaniem było dobrym ruchem - oznaczenie informowało nas, że mamy do czynienia z produktem skierowanym do odbiorcy profesjonalnego. Oznaczenia na wersji G2 giną w swoim sąsiedztwie (SP Di G2 VC USD pisane tą samą czcionką). Moim zdaniem stawiając obydwa produkty obok siebie wersja pierwsza wydaje się być tą lepszą. Spójrzcie na zdjęcie poniżej i sami oceńcie.



Nowy model jest też nieznacznie cięższy od poprzednika.



Co z optyką ? Ano powiedziałbym że nic. W odróżnieniu od swoich pierwszych wersji obiektywy jak 24-70, 150-600 i 70-200 miały zastosowane nowe powłoki e-Band, które poprawiały nieco osiągi - ciut lepszy kontrastm ostrość i pracę pod światło. No ale przecież 15-30 jako stosunkowo nowe szkło już miało te powłoki i tutaj nic nie uległo zmianie. Robiąc masę zdjęć porównawczych (nie będę ich tutaj pokazywał, bo nie mają żadnej wartości artystycznej) naprawdę trudno mi było odróżnić, które zdjęcia są z którego obiektywu. V1 (tak go umownie nazwę) i G2 mają praktycznie tę samą ostrość, kontrast, identycznie winietują i praktycznie są identyczne pod ostre światło. Minimalne rozbieżności mogą nie tyle wynikać z różnic między wersją v1 i G2, co po prostu z rozbieżności między konkretnymi egzemplarzami. W dużym uproszczeniu mogę napisać, że optycznie są więc takie same.

Troszkę cropów:









praca pod światło:




Najwięcej różnic, choć też nie są one spektakularne znajdziemy w mechanice obydwu obiektywów. Przede wszystkim w wersji G2 japoński producent zastosował dwuprocesorowe sterowanie AF. Cóż ono zmienia ? Największe różnice zauważam w pracy w złąbszych warunkach oświetleniowych. Wersja pierwsza potrafi się czasem pogubić, AF przy szybkim przeostrzaniu lekko szarpie i wydaje charakterystyczny dźwięk (takie głuche stuknięcie po wyhamowaniu układu). Wersja G2 pracuje szybko, a jednocześnie cicho i bez w/w szarpania. Troszkę to widać na filmie, który możecie obejrzeć pod adresem:


https://www.youtube.com/watch?v=IXdx0_yGxW0


Poprawiona została też nieco wydajność optycznej stabilizacji VC. Po zrobieniu serii zdjęć średnia korzyść modelu G2 wynosiła od 2/3 do 1 EV.





Naturalnie model G2 jak już wspominałem wcześniej posiada możliwość współpracy z USB TAP-in console. Możemy tam precyzyjnie wyregulować pracę AF, zmienić tryb pracy stabilizacji czy zaktualizować oprogramowanie obiektywu.


Producent wycenił nowy model nieco wyżej, niż kosztowała wersja pierwsza w momencie jej premiery w 2015 roku (było to 4999). Obecnie jest to kwota o prawie 1000 zł większa, choć jest już troszkę na rynku i cena ustabilizowała się w okolicach 5600 zł, na dodatek jest jeszcze promocja Cashback 450 zł przy zakupie obiektywu z oficjalnego kanału dystrybucji. Z drugiej strony wersję pierwszą możemy już kupić w cenie nieco poniżej 4000 zł i trzeba uznać to za cenę bardzo przystępną. Jeśli ktoś będzie chciał bardzo udany model z 2015 roku musi się jednak pospieszyć, gdyż obiektyw już przestał być produkowany (nie ma go w oficjalnej dystrybucji).

Czy warto ? Jeśli ktoś ma wersję pierwszą w mojej ocenie nie warto, chyba, że komuś wyjątkowo zależy na jeszcze lepszej pracy AF. Jeśli zaś ktoś nosi się z zamiarem kupna nowego obiektywu, to można i trzeba rozważyć dopłatę do wersji G2 tym bardziej, że do końca grudnia obowiązuje jeszcze promocja Cashback.

Ach - wersja G2 ma w zestawie futerał. Miękki, bo miękki, ale jest.

Na dziś to tyle, pozdrawiam i niedługo znów się odzywam, bo mam trochę recenzji w zanadrzu

Kuba