Padły mi 2 karty Compact Flash!! Pomocy!

Zwiń
X
 
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
new posts
  • goldi

    #31
    widziałem w googlach program do naprawiania kart ,)
    działa ale nie pamiętam nazwy, ja miałem to samo że robił zdjęcia ale komp kart nie widział

    Komentarz

    • strasznyfacet

      #32
      Hehe fajna dyskusja ale nie na temat.
      Nie nalezy formatowac ale i tu wow wow wow usunąć formatowanie windy. Czyli znienić dysk logiczny który jest obecnie partycją na czysty dysk. Następnie sformatować karte w aparacie to wszystko[/QUOTE]

      Nie rozumiem co mam niby zrobic.... jak zmienić dysk logiczny na czysty dysk?

      Komentarz

      • plaucjusz
        Bywalec
        • 2008
        • 168

        #33
        A ja nie polecam wkładania do puszki uszkodzonej karty pamięci!!!!!!!!!!!!!!!!
        Pamiętaj o tym. Jeżeli karta została uszkodzona przez czytnik to masz duże szanse na odwiedziny w serwisie.
        Wiem co mówię, kosztowało mnie to ok200 zł.....
        Ładne ciałko,gorące stopki i ostre oko:-P

        Johann Wolfgang Goethe

        Komentarz

        • bugster44
          Dopiero zaczyna
          • 2009
          • 49

          #34
          widzę tutaj mase pseudo-profesjonalnych rad co do formatowania, niestety muszę sie wypowiedziec jako informatyk. ciężko jest uszkodzić kartę pamięci urządzeniem w ktorym pracuje, mozna najwyzej uszkodzic jej system plikow. uszkodzenie pamieci flash i/lub jego kontrolera (czyli karty pamieci) moze byc spowodowane jedynie fizycznie( zdeptanie, zlamanie lub usmarzenie przez wadliwie dzialajacy uklad dozujacy zasilanie do karty) wiekszosc usterek kart pamieci tudzież pendrajwów to poprostu skaszaniony system plikow poprzez odlaczenie zasilania podczas zapisu danych lub wyjeciu karty z urzadzenia w trakcie zapisu danych lub poprostu blad oprogramowania (czy to komputera czy aparatu). w 95% takich przypadków sprawe załatwia Low Level Format - formatowanie niskiego poziomu czyli poprostu zapisanie dokladnie calej pamieci zerami. darmowy programik nazywa sie LLFTOOL firmy HDDGURU. po skonczeniu operacji formatu niskiego poziomu (mozliwy w wiekszosci przypadkow tylko za posrednictwem czytnika) klikamy PPM na dysk(karte) w moj komputer i klikamy WYSUŃ. odlaczamy czytnik, podlaczamy ponownie i chwile czekamy. sprawdzamy w mój komputer jaką litere ma nasza karta (zapamiętujemy). klikamy: start, uruchom... wpisujemy CMD. w otwartym wierszu polecenia wpisujemy format G: /x /fs:fat dla kart wiekszych lub równych 2 GB a dla kart wiekszych niz 2 GB format G: /x /fs:fat32. w obu przypadkach litera G oznacza litere twojej karty, ktora pokazala sie w moj komputer. tak sformatowana karte umieszczamy w aparacie (lub innym urzadzeniu) i nie formatujemy jej w nim!. sposob sprawdzony niezawodny i niezwykle skuteczny. ciekawostka: ten sposob dodaje nam na karcie pare MB. moja karta (toshiba 1GB) formatowana w aparacie (eos 350d) ma dokladnie 968 MB, podczas gdy komputer formatuje na 976. algorytmy tworzenia struktur systemu plikow zainplementowane w oprogramowania aparatow nie sa doskonałe. komputer lepiej sobie z tym radzi. prosiłbym o wytestowanie sposobu, a jesli pomoze to mozna by przykleic w odpowiednim dziale. pozdrawiam i powodzenia!
          Ostatnio edytowany przez bugster44; 29868.
          EOS 350D + Canon 18-55mm 3.5-5.6 IS + chiński statyw + własnej roboty wężyk spustowy z blokadą + charyzma

          Komentarz

          • roofman
            Początki nałogu
            • 2006
            • 386

            #35
            Zamieszczone przez bugster44
            widzę tutaj mase pseudo-profesjonalnych rad co do formatowania, niestety muszę sie wypowiedziec jako informatyk.
            Ja dodam jedynie że nie zupełnie masz rację...
            W dobie za gonitwą obniżania kosztów ostatnio bardzo często przyczyną padu karty/pendriva jest niestety aspekt uszkodzenia fizycznego w postaci... odparowania (erozji) połączeń układu pamięci z płytką na której jest on zamontowany. I jak pewnie przyznasz mi rację nie pomoże tutaj żaden format i inne magiczne zaklęcia. Żaden domorosły elektronik sobie z takim uszkodzeniem nie poradzi bez specjalistycznego sprzętu (i nie mam tu na myśli suszarki do włosów ). Większość przypadków uszkodzeń z jakimi miałem do czynienia na kartach pamięci/pendrivach była właśnie tego typu (pad połączenia kostki pamięci lub pad połączenia kontrolera tej pamięci). Pad systemu plików to jedynie jakiś... 10% całości... może nawet nie. Oczywiście nie jestem w stanie stwierdzić tego ze 100% pewnością ale takie mam przypuszczenia po wszelakich próbach ratowania przyniesionych kart/pendrivów.
            Tak trochę pesymizmu wniosłem... żeby za różowo nie było

            Komentarz

            • bugster44
              Dopiero zaczyna
              • 2009
              • 49

              #36
              zgadzam sie, ale zawsze jest jakies 'ale'. mam na skladzie całą masę różnych kart pamieci i pare sztuk pendrajwów. mam tez na koncie udane przelutowanie kosci pamieci pomiedzy dwoma pendrajwami. a moim sprzetem była moja wiedza, rtęć metaliczna i zwykla lutownica. 'brak pieniedzy jest ojcem wynalazkow' ;] rzadko sie zdarzają tego typu sytuacje aby uklad byl 'niedolutowany'. owszem da sie zauważyć obecnosc coraz mniejszej ilosci stopu lutowniczego w urzadzeniach wszelkiej masci z korymi stykamy sie na codzien ale rzadko niedolutowania sie zdarzaja. sam musialem poprawic niektore luty w moim czytniku kart. co do erozji... stop lutowniczy cyna-olow nie ulega na powietrzu takiej erozji ktora mogla by zagrozic polaczeniom, chyba ze to erozja plynami powodujacymi zżeranie w/w metali. w takim przypadku posiadacz zalanej kwasami/zasadami karty lub pendrajwa powinien liczyc sie z tym ze taki nosnik moze nie zadzialac poprawnie.
              Ostatnio edytowany przez bugster44; 29868.
              EOS 350D + Canon 18-55mm 3.5-5.6 IS + chiński statyw + własnej roboty wężyk spustowy z blokadą + charyzma

              Komentarz

              • roofman
                Początki nałogu
                • 2006
                • 386

                #37
                1. większość dzisiejszych 'lutów' jest ze stopów 'Pb free' - mniej trwałych na utlenianie.
                2. dzisiejsze połączenia 'lutowane' zachowują tylko nazwę... w rzeczywistości to połączenia 'napylane' - sądząc po grubości warstwy łączącej układ z płytką.
                3. gratuluję udanej wymiany kostek w pendrivie
                Mogę podesłać kilka kart pamięci microSD na 'przelutowanie'?
                (wiem, nie opłaca się 'babrać'... tu dochodzimy do punktu 4)
                4. wiążąc punkt 1 i 2 mamy coś co ma dużo krótszą żywotność... w większości wypadków wyliczona żywotność ma zapewnić działanie w okresie gwarancji (tania elektronika) później ze względu na 'taniość' i tak klient kupi następny 'egzemplarz' - no przecież trzeba spychać to co się z fabryk wypuszcza
                (oczywiście punkt ten przejaskrawia trochę rzeczywistość)
                5. przepraszamy innych zainteresowanych za mały offtopic

                Komentarz

                • bugster44
                  Dopiero zaczyna
                  • 2009
                  • 49

                  #38
                  karty pamieci (a napewno micro sd) sa juz budowane w jednym ukladzie i raczej nie ma tam mowy o jakichkolwiek sladach lutowania napylania lub innego łączenia ;]. sama cyna podobnie jak ołów potrzebuje naprawde duzo czasu aby pokryla sie tlenkiem, ktory i tak zabezpiecza od dalszego utleniania. jesli karta nie dziala, to poprostu ktos zniszczyl ją z sposob brutalny. nigdy nie mialem problemow z zadnymi kartami pamieci. trzeba sie postarac aby je uszkodzic w nieodwracalny sposob. co do przelutowywania kostek to daruj sobie, musialem odzyskac dane ktore byly dla kogos warte sporo pieniedzy a crossowanie juz dwuwarstwowej pcb jest bardzo trudne. nie powiem ze jest to robótka na 15 minut ale da sie zrobic, tymbardziej bedac niegdys uczniem dobrego technikum chemicznego i majac troszeczke chęci, motywacji lub pespektywe utraty duzej kwoty pieniedzy...karty pamieci sa produkowane masowo, wiec producent nie moze zbytnio ograniczac jakosci bo wadliwe nie byly by 2 sztuki tylko 2 miliony sztuk. jesli trafiles na lipny egzemplarz - szczerze wspolczuje i polecam udanie sie do producenta po wymiane. firma kingston wymienia karty na nowe bez problemu, nie jest to jedyny producent stusujacy tego typu polityke, karty poprostu sie nie psują w ilosciach tak duzych.
                  EOS 350D + Canon 18-55mm 3.5-5.6 IS + chiński statyw + własnej roboty wężyk spustowy z blokadą + charyzma

                  Komentarz

                  • piast9
                    Pełne uzależnienie
                    • 2005
                    • 3267

                    #39
                    Układ scalony sam w sobie, prawidłowo zahermetyzowany w obudowie również podlega degeneracji. Domieszki rozdyfundowują, w metalizacji zachodzi elektromigracja. To wszystko jest liczone na grube lata eksploatacji ale jeśli zdarzy się wada to klops.
                    650D, T 12-24 4.0, S 30 1.4, S 18-35 1.8, C 70-210 3.5-4.5, C 50 2.5 macro, M42: Praktica LLC, Jupiter 9, Pentacon 135 2.8, Orestegor 300 4.0

                    Komentarz

                    • bugster44
                      Dopiero zaczyna
                      • 2009
                      • 49

                      #40
                      racja, te procesy zachodza nie da sie ukryc, ale postepuja na tyle wolno ze technologia mowi wyraznie o zywotnosci podanej w ilosci cykli zapisu i odczytu. wczesniej padnie kosc z naturalnego wyexploatowania niz rozpadnie sie fizycznie 'ze starosci' w toku tych procesów. mysle ze dalsza dyskusja nie jest konieczna. wszystko podlega zuzyciu, zdarzja sie egzemplarze gorsze jakosciowo, nie mniej jednak mozna niedzialajace jak nalezy karty poddac zabiegom ktore zaproponowalem, nie przyczynia sie do pogorszenia sytuacji, a moze to pomóc. pozdrawiam
                      EOS 350D + Canon 18-55mm 3.5-5.6 IS + chiński statyw + własnej roboty wężyk spustowy z blokadą + charyzma

                      Komentarz

                      • konradzalewski

                        #41
                        A ja nie polecam wkładania do puszki uszkodzonej karty pamięci!!!!!!!!!!!!!!!!
                        Pamiętaj o tym. Jeżeli karta została uszkodzona przez czytnik to masz duże szanse na odwiedziny w serwisie.
                        Wiem co mówię, kosztowało mnie to ok200 zł.....
                        Hej moja znajoma niedawno miała nieprzyjemną sytuację za sprawą karty. przestał działać jej eos 5d a że była w trakcie jakichś zdjęć, szybko przełozyła do zapasowego 20d, o dziwo też przestał działać... Pierwszy korpus był na gwarancji i się udało to naprawić w serwisie, 20d chyba leży i sie kurzy już teraz. Nie wiadomo właściwie co konkretnie się stało (nie pytałem co było wymieniane), ale nie było to raczej przypadkowe. karta poszła do śmieci

                        Komentarz

                        Pracuję...